Katriona • 28 kwietnia 2015

Dla Ciebie wszystkoNicholas Sparks łączy w swoich historiach wyidealizowany obraz miłości z bólem i cierpieniem. Jego książki są piękną wizją zakochania łączącego dwie osoby, jednak bardzo rzadko jest to uczucie, któremu nie towarzyszą silne emocje. Sięgnięcie po utwory Sparksa okazuje się idealnym sposobem na zafundowanie sobie terapii szokowej; jego książki nie stanowią panaceum na zły humor, wręcz przeciwnie – większość powieści autora tylko pogłębia ten stan. Oczywiście nie wszystkie, o czym może świadczyć popularność Pamiętnika. Nicholas Sparks należy również do kategorii artystów literackich, których książki często zostają zekranizowane – wystarczy wspomnieć wymieniony wyżej Pamiętnik czy Najdłuższą podróż, Bezpieczną przystań,Szczęściarza, Szkołę uczuć. A to nie cała lista. Kolejną pozycją, która trafiła na ekrany, jest Dla ciebie wszystko.

Amandę i Dawsona łączy wspólna przeszłość. Para była kiedyś razem, jednak wskutek splotu wydarzeń ich ścieżki się rozeszły. Mija kilkanaście lat, Dawson pracuje na platformie wiertniczej, Amanda zajmuje się domem. Nic nie wskazuje na to, że ich drogi się jeszcze połączą. Kiedy jednak umiera ich wspólny znajomy, oboje muszą zapomnieć o bólach przeszłości.

Dla ciebie wszystko to kolejna miłosno-łzawa historyjka, która ma za zadanie pokazać widzowi, że najsilniejszym uczuciem okazuje się pierwsza miłość. Bohaterowie przez lata pamiętają o sobie, tęsknią za sobą, wspominają minione chwile. Ich uczucie względem siebie się nie zmieniło, co potwierdza się w chwili, kiedy ta dwójka znowu się spotyka. Sparks bardzo lubi idealizować miłość – tworząc z niej najczystsze i najpiękniejsze przeżycie, wywyższając ją nad inne.

Sposób postępowania bohaterów jest taki sam, jak w innych filmach opartych na książkach autora – mamy miłość, zmagania z problemami (w tej sytuacji, podobnie jak w Bezpiecznej przystani, dotyczą one wspólnej przeszłości) próbę walki z własnymi uczuciami (motyw zbliżony do tego w Pamiętniku) oraz zakończenie. Prawda jest taka, że osoby zaznajomione z twórczością Sparksa, albo z produkcjami na jej podstawie, dokładnie wiedzą, jak zakończy się cała historia. Zaskoczenie to element zbędny w tego typu dziełach, tutaj liczy się tylko miłosna fabuła.

Filmu na pewno nie można nazwać lekkim i przyjemnym. Sposób pokazywania relacji pomiędzy dwójką bohaterów jest przesłodzony, wyidealizowany i przez to staje się mało rzeczywisty. Jednak do tego wszystkiego należy dodać manierę autora, który lubuje się w komplikowaniu takich sielankowych historii. Oczywiście, jak zostało wspomniane wyżej, nie każdą adaptację książek Sparksa cechuje ten sam modus operandi, czasami udaje się stworzyć coś bardziej zjadliwego i przyjemniejszego w odbiorze.

Niestety nie w przypadku Dla ciebie wszystko, gdzie ilość zawirowań i negatywnych wydarzeń na kadr jest za duża. Chyba że ktoś lubi tego typu rozwiązania fabularne i umartwianie samego siebie. Twórczość Sparksa i, co za tym idzie, filmy na jej podstawie to specyficzna dziedzina kultury, nie każdy jest w stanie znaleźć w niej coś wartościowego.

Obsada filmu jest doborowa. Jednak nawet znane nazwiska (Monaghan, Marsden czy McRaney) nie są w stanie zmienić nieciekawej historii w filmowe dzieło. Jeszcze gdyby to tylko chodziło o fabułę… Niestety, postaci pozostawiają wiele do życzenia. Tak naprawdę ciekawymi bohaterami okazują się ci źli. Pozytywni są za bardzo cukierkowi, dobrzy, nie mają żadnych wad, przez co daleko im do realizmu.

Niestety samo wydanie DVD nie zachwyca. Poza zwiastunem filmu nie znajdziecie na niej nic ciekawego. Owszem, możecie sobie ustawić opcję napisów w języku polskim, czy możliwość posłuchania dialogów w oryginale, jednak na tym kończy się cały urok wydania. Przydałyby się chociażby jakieś wywiady z aktorami i twórcami, może z samym pisarzem o tym, co sądzi o ekranizacji jego dzieła. Niestety niczego takiego tutaj nie uraczycie.

Dla ciebie wszystko to historia jakich wiele, podobna do innych opartych na utworach Sparksa. Oczywiście film na pewno przypadnie do gustu widzom, którzy uwielbiają dzieła tego autora oraz ich ekranizacje. Ten sam styl, podobne postaci, takie samo zakończenie. Czy jednak warto zaznajomić się z produkcją, jeżeli wcześniej nie widziało się żadnych filmów nawiązujących do książek Sparksa? Zdecydowanie nie.

Katriona

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Gildii:

http://www.film.gildia.pl/filmy/the-best-of-me/dvd/recenzja