Pattyczak • 11 czerwca 2015

Mark Frost - Lista siedmiorgaOstatnio wśród moich znajomych zapanowała swoista moda na serię przygód Sherlocka Holmesa. Nieco zapomniany, a odświeżony przez Hollywood i BBC, cykl powieści Arthura Conana Doyle’a przeżywa swój renesans. Dotyczy to nie tylko potyczek nieco szalonego detektywa i jego przyjaciela Watsona, ale też samego autora, bowiem Mark Frost to właśnie Doyle’a uczynił głównym bohaterem Listów siedmiorga. Warto zaznaczyć, że książkę wydano w 1993 roku, a więc kilka lat przed sherlockową gorączką, stąd wszelkie koneksje z filmowymi zwrotami akcji czy zabawnymi dialogami muszą ustąpić miejsca umiejętnościami pisarskim umiejętnością słynnego współtwórcy Miasteczka Twin Peaks.

Przenieśmy się na chwilę do XIX wiecznej wiktoriańskiej Anglii: tajemnicze damy, eleganccy dżentelmeni, kunsztowne przyjęcia, seanse z duchami i brutalne morderstwa. W takiej rzeczywistości przyjdzie się obracać młodemu lekarzowi i początkującemu pisarzowi – Arthurowi Conan Doylowi. Drobna przysługa na seansie spirytualistycznym sprawi, że całe jego życie zostanie wywrócone do góry nogami. Nasz bohater już wcześniej interesował się sprawami metafizycznymi, uczęszczał na spotkania, gdzie próbowano wywoływać duchy i dyskutował o  modzie na wyłudzanie pieniędzy za fikcyjne seanse. Tym razem morderstwo dokonane przez tajemnicze, zakapturzone postacie o zasznurowanych, a nawet wręcz pokrytych szwami oczach i ustach, zmieni jego dotychczasowe życie i całkowicie zrewiduje system wartości oparty na twardym racjonalizmie. Doyle nie pełni roli błyskotliwego detektywa, lecz uciekiniera przed wyrokiem śmierci, który ogłosiła grupa Mrocznego Bractwa, planująca sprowadzić na ten świat największe siły ciemności i za ich pomocą przejąć władzę nad całą ludzkością. Młody pisarz nie będzie samotny – spotka na swej drodze agenta Jacka Sparksa, bliźniaków Larry’ego i Barry’ego oraz panią Bławacką.

Akcja pędzi niesłychanie – pościgi po ciemnych uliczkach i komnatach zamku, strzały zatrutymi nabojami, morderstwa dokonane przez ślepe zjawy czy nagłe zniknięcia. Na szczęście, co jakiś czas, dane jest czytelnikowi zaczerpnąć oddech, głównie podczas rozważań Sparksa i Doyle’a na temat kondycji ówczesnego świata. Co ciekawe, są to rozmowy bardzo uniwersalne, poruszające problemy odwiecznych sporów dobra ze złem i przełamywania barier własnej moralności, w które są wplecione elementy eleganckiej, dżentelmeńskiej rozmowy. Przez prawie całą książkę nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że mam przed oczyma Sherlocka i Wilsona, a nie Doyle’a i Sparksa. Wątek paranormalny snuje się między kartami od samego początku, lecz nie zajmuje w niej dominującej pozycji.  Główny napęd stanowi wątek kryminalny i to na nim skupia się uwaga czytelnika.

Niestety, tylko postacie pierwszoplanowe są względnie dobrze zarysowane. Wydaje się, że to Arthur jest głównym bohaterem, jednak znacznie więcej zainteresowania zostaje skupione na osobie Jack i jego skrytej przeszłości. Doyle wydaje się przy nim zbyt… pospolity. Obaj panowie są bystrzy i inteligentni, lecz to Sparks prowadzi cichą wojnę z własnym bratem i ma haka na bliźniaków, którzy wiernie mu służą. Wiele cech jego osobowości można bez chwili wahania przypisać najsłynniejszemu detektywowi świata, a po części i Jackowi Sparrowowi – nasz Jack uwielbia się przebierać, zwodzić wszystkich wokół, flirtować z kobietami, a także ma swoje małe uzależnienie, jest egocentryczny i potrafi wszystko przewidzieć ze znacznym wyprzedzeniem.

Autor, jak na amerykańskiego reżysera, bardzo dobrze oddał klimat wiktoriańskiej Anglii: wydaje się, że wszędzie panuje półmrok, a każda spotkana postać skrywa jakieś tajemnice. Książka nie rozczaruje światłych odbiorców i miłośników kina – na jej kartach można znaleźć mnóstwo aluzji do samych przygód Sherlocka Holmesa, autora Draculi – Brama Stokera – a także do idei największych filozofów takich jak Rousseau i Nietzschego. Fani filmów też nie będą zawiedzeni – czytając powieść ma się wrażenie, że to gotowy scenariusz do kasowego przeboju kinowego, w którym roi się od fajerwerków, gdzie aż iskrzy od nawiązań do postaci Jamesa Bonda i Detektywa Monka (ale w tej mniej niezdarnej postaci).

Oczywiście nie jest to książka idealna – czasem aż nie mogłam wyjść spod wrażenia, jak bardzo pisarze potrafią naciągnąć wątek dla dalszego rozwoju akcji. Za przykład mogę podać scenę, w której Jack, Larry i Arthur uciekają przez zamkowe piwnice, aż trafiają na ukryty tunel i od jakiegoś czasu nieużywaną lokomotywę. Mimo egipskich ciemności Larry bez problemu rozpala ogień i wpędza w ruch wielkiego giganta. Czasami miałam też ochotę solidnie potrząsnąć postacią i wykrzyczeć jej w twarz coś w stylu „Stary, ogarnij się! Powinieneś być roztrzęsiony i wściekły, a tymczasem zachowujesz stoicki spokój!”. Szczęśliwie jednak błędy gdzieś się rozlewają i giną w natłoku ogólnych wrażeń.

Wydaje mi się, że istotną kwestią jest wyjaśnienie, z jakim gatunkiem literackim ma do czynienia czytelnik, bowiem okładka jest bardzo zwodnicza. Wbrew pozorom stanowi rzecz ważną zarówno dla fanów i nie-fanów szeroko pojętej fantastyki. Lista siedmiorga to książka na pograniczu prozy kryminalnej i fantastyki z dodatkiem elementów naukowych. Nie jest to powieść spod znaku klasyków, takich jak Agatha Christie, ani też przesycona opowieść o magicznych siłach i irracjonalnych zjawiskach. Jeśli mogę posłużyć się obrazową metaforą – Frost zaserwował nam kryminalny tort z fantastyczną wisienką na samym szczycie.

Do wydania też nie mam większych uwag – mimo pięciuset stron, całość prezentuje się bardzo zgrabnie. Czcionka jest wyraźna, nie ma błędów składniowych ani stylistycznych (brawa dla tłumacza!). Jednak mam małe zastrzeżenie co do samego łamania tekstu – dialogi są niezbyt szczęśliwie rozmieszczone na stronie, stąd odnosi się wrażenie, że całość nie była dobrze wyjustowana. Okładka zwodzi, ale może to dobrze – więcej osób sięgnie po tę pozycję i oderwie się od mainstremowej, telewizyjnej papki.

Lista siedmiorga to książka dla każdego miłośnika solidnej literatury, który oczekuje dobrej rozrywki i kilku autorskich mrugnięć do odbiorcy. Dla spragnionych dalszych wrażeń mogę polecić jej kontynuację – Sześcioro mesjaszy, wydanej również w wydawnictwie Zysk i S-ka.

 

Pattyczak

Autor: Mark Frost
Tytuł: Lista siedmiorga
Tytuł oryginału: The List of 7
Tłumaczenie: Robert Lipski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania:  7 wrzesień 2010 r.
Miejsce wydania: Poznań
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-7506-540-4
Liczna stron: 512

W skrócie

Lista siedmiorga

  • 8/10
    Fabuła
  • 9/10
    Stylistyka
  • 9/10
    Wydanie

Zalety

  • literackie nawiązania do klasyki literatury brytyjskiej
  • klimat niepokoju i lęku
  • liczne nawiązania do znanych seriali

Wady

  • naciąganie niektórych wątków na potrzeby dalszych wydarzeń