Pattyczak • 31 maja 2015

Krzyk mandragory Piotr KulpaCzasem życie płata takie figle, iż trzeba rozpoczynać lekturę nowej książki bez znajomości pierwszej części cyklu. Tym razem trafił mi się drugi tom serii Pan na wisiołach Piotra Kulpy. W związku z tym nie oceniam pozycji jako kontynuacji, nie nawiązuję do wydarzeń z Mrocznego siedliska, tylko traktuję ją jak pojedynczą powieść grozy.

Rodzina Smutów (w osobach męża Tymka, żony Magdy i synka Czarusia) przeprowadza się z Warszawy do starogórskiej wsi Wisioły. Zamieszkanie w odziedziczonym po dziadku domu ma być lekarstwem na kłopoty: małżonkowie coraz bardziej się od siebie oddają, zaś dziecko nadal nie odzyskuje mowy, jednakże wszyscy są napełnieni głębokim optymizmem, wierząc, iż uda im się pokonać i te trudności. Szybko okazuje się, że ich zapał przekształcił się w gorycz spowodowaną lokalnym marazmem. Wisioły to opuszczona przez młodych miejscowość, w której główną atrakcją jest plotkowanie starszych ludzi na temat rzekomego zła czającego się w nocy w pobliskim lesie. Na Smutów miejscowi od początku patrzą krzywo, niechętni nowo przybyłej rodzinie rzucają im kłody pod nogi. Dziwni staruszkowie żyjący na granicy puszczy szczególnie uwzięli się na byłych warszawiaków i nieustannie ich prześladują (próbują nawet otruć ich psa).Tymoteusz i Magda zaczynają coraz gorzej znosić ciężką atmosferę panującą w Wisiołach, nawet ich syn zaczyna buntować się przeciwko rodzicom. Z pomocą przychodzi Bargieł, jednakże jego osoba już od samego początku wzbudza ambiwalentne uczucia. Kim jest tajemniczy przybysz?

Największym atutem prozy Kulpy jest bardzo dobry rys psychologiczny bohaterów oraz atmosfera przesiąknięta niepokojem, dezorientacją i przeczuciem nadchodzącej katastrofy. Autor nie skupia się tylko na prezentowaniu negatywnych czynów mieszkańców, lecz dąży do ukazania ich motywacji i uczuć, jakie nimi kierują. Jednocześnie dramatyczne wydarzenia powodują zmiany dotychczasowego systemu wartości rodziny Smutów. Pisarz bardzo dobrze prezentuje stopniowe zmiany, jakie zachodzą w mentalności Tymoteusza, który jest w stanie posunąć do najgorszych czynów, byle ochronić własne dziecko. Pozwala to uniknąć jednoznacznej oceny postępowania konkretnych bohaterów i ukazać ich moralny relatywizm.

Rządzące wioską osobliwe rytuały, gusła i przesądy sprawiają, że nowo przybyłym bardzo trudno jest się w niej odnaleźć. Kropla drąży skałę – z czasem i główni bohaterowie zaczynają nasiąkać tajemniczą atmosferą na granicy psychozy. Nieustannie wzrastający niepokój i przeczucie nadchodzącej tragedii sprawiają, iż zarówno sami protagoniści, jak i czytelnik zaczynają balansować na granicy dwóch światów. Kiedy rozum zawodzi, trzeba odwoływać się do uczuć i intuicji, a ta nie zawsze idzie w parze z chłodną kalkulacją i oceną rzeczywistości.

Kulpa bardzo ciekawie wplótł wątki mitologii słowiańskiej: dawne przysłowia, wierzenia i legendy włożył w usta staruszków, którzy po cichu przekazują je sobie w tajemnicy. To właśnie solidne osadzenie fabuły powieści bazujące na zabobonach, przesądach i ludowych czarach sprawia, że granica między rzeczywistością a fikcją bardzo szybko się zaciera. Coraz trudniej jest rozróżnić twarde fakty od nadprzyrodzonych zjawisk, jak ma to miejsce w przypadku osoby znachora Kruzgana, leczącego przypadłość Czarusia przy pomocy osławionego korzenia mandragory.

Narracja jest prowadzona z punktu widzenia kilku osób, wprowadzając tym samym mnogość poruszanych wątków. Taki kontrolowany chaos fabularny daje okazję do poznania z różnej perspektywy tych samych wydarzeń. Ogromnym plusem jest zastosowanie idiolektu dla każdego bohatera. Wydawać się może, iż to nic nadzwyczajnego, niemniej mam świadomość, jak wymagający czasu i staranności jest ten manewr stylistyczny. Pozwala to nie tylko uchwycić różnice w postrzeganiu rzeczywistości, ale także zróżnicować samą lekturę powieści.

I chociaż czytanie Krzyku mandragory rozpoczęłam bez znajomości pierwszego tomu, to muszę uczciwie przyznać, iż jest to kawał dobrej literatury grozy. Zaskakujące zakończenie (na szczęście Videograf opublikował już trzecią część zatytułowaną Trzeba to zabić), liczne zwroty akcji i niebanalnie poprowadzony wątek fabularny (skupiający się nie tyle na nadnaturalnych zjawiskach, lecz na trudnościach życia codziennego oraz walce z miejscowymi przesądami i uprzedzeniami) sprawiają, iż od książki naprawdę trudno się oderwać. Widać, ze autor panuje nad fabułą. Wykreowane zło budzi strach nie z racji swego nadnaturalnego pochodzenia, lecz jakże realistycznej genezy: rodzi się ono na zgliszczach ludzkich słabości, egoizmu, pragnienia władzy i pychy. I to jest chyba najbardziej przerażającym elementem całej powieści.

 

Pattyczak

Tytuł: Krzyk mandragory
Autor: Piotr Kulpa
Seria: Pan na wisiołach, tom II
Wydawnictwo: Videograf
Data i miejsce wydania: 23.07.2014, Chorzów
Oprawa: miękka
Wydanie: I
Liczba stron: 350
ISBN: 978-83-7835-322-5

W skrócie

Pan na Wisiołach: Krzyk mandragory

Pan na Wisiołach: Krzyk mandragory
  • 9.5/10
    Fabuła
  • 8/10
    Stylistyka
  • 7/10
    Wydanie

Zalety

  • klimat grozy
  • mitologia słowiańska
  • świetnie scharakteryzowana mentalność małych miasteczek

Wady

  • brak rozwinięcia niektórych wątków