Pattyczak • 20 grudnia 2015

Ile razy można oglądać ten sam film? Cóż, okazuje się, że wiele. Polacy kochają powtórki z rozrywki. Dlaczego? Z pewnością wpływ na ma dobra ścieżka dźwiękowa, happy end, lekkie i przyjemnie dialogi oraz niewymuszony humor. Jednym słowem to nie są filmy wymagające, aczkolwiek bardzo przyjemne w odbiorze. Zapraszam do mego subiektywnego rankingu najlepszych świątecznych obrazów!

Kevin sam w domu – tego fenomenu nikt nie jest w stanie pojąć. Musiał się pojawić na liście, ale dlaczego?

To właśnie miłość – komedia romantyczna na Boże Narodzenie, gdzie tak naprawdę główną role odkrywa kilka historii o miłości, wsparciu, zaufaniu, odwadze i szczęściu.

Listy do M. – polska odpowiedź, a raczej obraz wzorowany na filmie Richarda Curtisa. Kopia? Owszem. Przewidywalne? Tak. Ale za to jak przyjemnie się to ogląda!

Ekspres polarny u nas nieco niedoceniony, świetny pod względem wizualnym obraz dla młodszych odbiorców. To historia 8-latka, który nie wierzy w świętego Mikołaja. W Wigilię Bożego Narodzenia zostaje obudzony przez nadjeżdżający pociąg. Osobliwy pan Konduktor (Tom Hanks) zaprasza chłopca w niezwykłą podróż aż na sam Biegun Północny.

Żona pastora – film o kryzysie małżeńskim amerykańskiej rodziny protestantów. Pastor Henry prosi Boga, by pomógł mu rozwiązać problem z żoną, która czuje sie zaniedbana. W odpowiedzi przed jego drzwiami staje elegancki i szarmancki anioł, który ma za zadanie pomóc nieszczęśliwej parze nadać nowy sens ich małżeństwu. Polecam wersję z 1947 roku.

To wspaniałe życie – aż chce się wykrzyczeć, co za wspaniały i piękny film! George Bailey czuje się niepotrzebny i postanawia popełnić samobójstwo. Ratuje go anioł stróż, który pokazuje mu, jak świat by wyglądał bez niego. I chociaż obraz Franka Capry liczy już blisko 60 lat, to nadal zachwyca swoim pełnym miłości i nadziei przesłaniem.

Opowieść wigilijna – podobnie jak w przypadku Kevina… i tego filmu nie trzeba nikomu przedstawiać. Absolutna klasyka w wielu kinowych wersjach do wyboru. Samotny sknera zostaje nawiedzony przez trzy duchy, które mają pomóc mu się stać lepszym człowiekiem. Klasyka, z pięknym przesłaniem moralnym, o którym się teraz często zapomina.

Grinch: świąt nie będzie – obraz z serii „jak najpierw znienawidziłem, a następnie pokochałem Boże Narodzenie”. Ku przestrodze, że nie warto być gburowatym i niszczyć szczęścia innych ludzi.

Jack Frost – co prawda ze świętami na wspólnego jedynie śnieg, ale już sie utarło, iż to film emitowany tradycyjnie w okolicach Bożego Narodzenia. George Bailey czuje się niepotrzebny i postanawia popełnić samobójstwo. Ratuje go anioł stróż, który pokazuje mu, jak świat by wyglądał bez niego. Słynny muzyk ginie w wypadku samochodowym. Rok po śmierci wraca do swojego syna jako śniegowy bałwan. Podczas seansu prawie zawsze wszyscy płaczą. Coś jest na rzeczy z tym Jackiem Frostem.

Miasteczko Halloween – animacja Tima Burtona, nieco straszna, nieco zabawna i nade wszystko wzruszająca. Tegoroczne święta ma organizować ekipa zajmująca się Halloween. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami!

Paradoksalnie, zauważyliście, że rzadko który film porusza właściwy temat, dla których gromadzimy się wokół tego dnia przy stołach? Wszak nie o gwiazdkę z nieba tu chodzi. Taka mała, ale ważna uwaga do przemyślenia.

10 filmów na Gwiazdkę