Pattyczak • 23 maja 2017

Drugi tom trylogii Kruczy Cień powala i to dosłownie, a to głównie za sprawą objętości. Na nieco ponad dziewięciuset stronach czytelnik śledzi dalsze losy bohatera pierwszej część cyklu zatytułowanej Pieśń krwi i obserwuje, jak pod wpływem drastycznych wydarzeń dojrzewa on do podejmowania coraz trudniejszych decyzji, dźwigania brzemienia ich konsekwencji oraz stawienia czoła coraz większym wyzwaniom. Znowu pojawiają się intrygi, szczęk mieczy, morze krwi poległych wojowników oraz pradawna magia mogąca w dowolnym momencie pokrzyżować plany bohaterów.J

Królestwo się chwieje, wróg rośnie w siłę. Vaelin Al Sorna, wojownik Szóstego Zakonu, Zabójca Nadziei, Mroczne Ostrze, po długiej tułaczce wraca do kraju. Na swoje szczęście jest uważany za zmarłego, dzięki czemu może nie tylko uniknąć śmierci z rąk wrogów, którzy pałają nienawiścią i żądzą zemsty, ale także ma sposobność audiencji u samego króla i podjęcia arcyważnej misji. Postanawia sprzeciwić się rozkazom władcy i już nigdy więcej nie zabijać po tym, jak wizja króla Janusa okazała się nic niewartą przepowiednią, w której zginęło mnóstwo jego poddanych. Tymczasem szkolona pod okiem kapłana Reva przygotowuje się do zabicia Ostrza Ciemności. Księżniczka Lyrna usuwa się w cień, rezygnując z rządzenia na rzecz swego brata – dziedzic postanawia nadać Vaelinowi tytuł Lorda Wieży i wysłać go daleką północ. Ponadto wydarzenia śledzimy oczami czwartego bohatera – przyjaciela Al Sorny, który trafiwszy do niewoli, walczy o przetrwanie. To właśnie dzięki możliwości poznawania wydarzeń z perspektywy czwórki protagonistów sprawia, iż lektura mimo swej zaskakującej objętości nie nuży, a rzeczywiście wciąga.

Lord Wieży jako reprezentant literatury fantasy tak naprawdę nie wnosi nic nowego do gatunku – owszem, wiele się dzieje na kartach powieści, jednak świat przedstawiony jest typowy dla fantastyki spod znaku miecza i magii. Przewodni motyw to rozwój bohatera, który z laika powoli, pod wpływem dramatycznych doświadczeń, staje się prawdziwym wojownikiem, gotowym poświęcić się dla wyższych celów. To książka z gatunku rycersko-magicznych, czerpiąca z niego to, co najlepsze: pojawiają się w niej znane schematy fabularne, ale bardzo dobrze zaprezentowane, dodatkowo podsycone sporą dawką adrenaliny, dramatycznych zmian wydarzeń i żywą, nieprzeciąganą akcją.

Warto mieć na uwadze, że zarówno Pieśń krwi, jak i Lord Wieży są self-publishingami, dlatego nie są wolne od typowych dla takich wydawnictw błędów – nieco anachroniczna narracja, zbyt duża liczba opisów bitew i zbyt mało miejsca poświęconego ukazaniu świata przedstawionego – to moje główne zarzuty wobec twórczości Anthony’ego Ryana. W tym przypadku do nieco negatywnego odbioru dzieła przyłożyło się wydawnictwo Papierowy Księżyc – brak solidnej korekty daje się czytelnikowi we znaki: literówki, opuszczone słowa brak poprawnej interpunkcji oraz miejscami kuriozalne tłumaczenia zdań sprawiają, iż lektura znacznie traci na wartości. Tak niestarannie przygotowany tekst nie powinien zostać dopuszczony do publikacji.

Lord Wieży to dobre fantasty, klimatem i stylistyką przypomina chociażby trylogię Marka Lawrence’a oraz powieści Angusa Watsona. Trzeci tom ukazał się w 2015 roku i pozostaje tylko mieć nadzieję, iż Papierowy Księżyc postara się jak najszybciej opublikować finałową część, która trafi wcześniej do korektora.

Pattyczak

Tytuł: Lord Wieży
Autor: Anthony Ryan
Seria: Kruczy Cień, tom II
Tytuł oryginalny: Tower Lord 2014
Tłumaczenie: Dominika Repeczko
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data i miejsce wydania: 23.11.2016, Słupsk
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wydanie: I
Liczba stron: 900
ISBN: 978-83-65568-27-4

W skrócie

Lord wieży

  • 5/10
    Fabuła
  • 5/10
    Stylistyka
  • 5/10
    Wydanie

Zalety

  • dużo czytania za dobrą cenę
  • dobrze skonstruowana powieść

Wady

  • brak korekty tekstu ze strony wydawcy