Pattyczak • 27 grudnia 2016

maus-opowiesc-ocalalego-art-spiegelman-recenzjaTo nie jest łatwa opowieść, bo przepełniona bólem, cierpieniem, rozczarowaniem i brakiem nadziei. Maus. Opowieść ocalałego to w gruncie rzeczy historia dwóch osób – Władysława Spiegelmana ocalałego z Szoa oraz jego syna, który nie tylko musiał się zmagać z trudną relacją na linii ojciec-syn, ale który także nosi w sobie piętno Holokaustu.

Ciężko poruszać temat nowatorstwa omawianej pozycji, ponieważ premiera Mausa miała miejsce ponad czterdzieści lat temu i była poddawana recenzjom zarówno ze strony krytyków literackich, jak i ocenie innych ocalałych z Szoa. New York Times określił to jako „pierwsze arcydzieło w historii komiksu”, samego Spiegelmana nagrodzono Pulitzerem, jego dzieło odbiło się szerokim echem w całym literackim świecie. Tak naprawdę ciężko dodać cokolwiek nowego do omawianej pozycji – oto historia dwóch ocalałych z Zagłady Żydów polskiego pochodzenia – jeden z nich fizycznie przeszedł piekło obozu w Auschwitz, zaś jego syn przez długi czas musiał się zmagać z traumą Zagłady, jaką wyniósł z rodzinnego domu i jaka naznaczyła głębokim piętnem całe dorosłe życie, ważąc także na wyjątkowo trudnej relacji między ojcem a synem.

img_2036

Pod żadnym pozorem nie można ocenić postaci Władysława Spiegelmana ani jego historii. Czytelnikowi śledzącego jego los pozostaje tylko wsłuchać się w opowieść i spróbować poczuć to, co czuł jego narrator, a także zrozumieć zachowanie po przeprowadzce do Ameryki. Wszak życiowe losy wykształconego, polskiego Żyda nie były łatwe: już od samego początku naznaczone trudnościami w walce o własne szczęście i dobro najbliższych, począwszy od prób zdobycia przychylności przyszłego teścia, poprzez negocjacje z obozowymi kapo, skończywszy na walce z drugą żoną o majątek i kłótnie, aby nie wyrzucała nawet jednej kromki starego chleba. Poznajemy dzieje Władka od momentu spotkania swojej pierwszej żony, rozwinięcia własnego biznesu, wybuch wojny, wielomiesięczne prześladowania, getto, zesłanie do obozu koncentracyjnego aż po symboliczne wyzwolenie i tułaczkę po Europie. Klamrę kompozycyjną opowieści stanowią rozmowy ojca z synem. Tak naprawdę stary Spiegelman nigdy nie pozbył się traumy po Szoa, na szczęście nie przeszkadza mu to otworzyć się przed synem, by podzielić się wojennymi wspomnieniami, o których mówi wprost, bez ogródek i koloryzowania. Prosto i oszczędnie, w kilku słowach, co nie tylko podkreśla tragizm jego osoby, ale także całej ówczesnej sytuacji gospodarczo-politycznej.

Drugim bohaterem retrospektywnej historii jest syn Władka, Art Spiegelman. To twórca komiksów pragnący w jakiś sposób utrwalić opowieść ojca. Maus to także próba opowiedzenia tego, jak doszło po powstania komiksu: od pierwszych rozmów o tym, jak ojciec poznał swoją pierwszą żonę i zarazem matkę Arta, skończywszy na tym, co naprawdę spotkało tragicznie zmarłego brata i jak to się stało, że ojciec cało przeżył piekło niemieckiego obozu. Wielokrotnie musi nakierowywać go na główny wątek opowieści, bowiem Władek uwielbia od niego odskakiwać, skarżąc się na małżeńskie problemy, własne zdrowie i trudności finansowe (które tak naprawdę są świadomym skąpstwem). Art nie do końca radzi sobie nie tylko z relacją z ojcem, ale także z własną osobą: poważne zachwianie postawy społecznej u ojca niechybnie odbiło się na samym Arcie. Ten wielokrotnie ma wyrzuty sumienia, iż niewłaściwie uchwyci sens historii, okaże się ona niewidoczna dla czytelników. Młody Spiegelman ma także problemy z własnym jestestwem – od małego nasiąkając holokaustowymi opowieściami czasami marzy, iż pod prysznicem zamiast wody wydobywa się śmiertelny gaz, jaki zabił jego dziadków, ciocie, wujków i niemal całą rodzinę.

img_2037

Od razu warto podkreślić także jeden ważny fakt – alegoryczne przedstawienie ludzi pod postacią zwierząt. Żydzi to tytułowe myszy (małe, strachliwe), Niemcy to odważne koty (naturalni mordercy myszy, pyszni i dumni, napuszeni własnym ego), Amerykanie to psy (postrach kotów, robiący wiele hałasu), Francuzi to żaby niepotrafiące postawić się nazistom, zaś Polacy to świnie. Kontrowersyjne? Niekoniecznie, biorąc pod uwagę dwa czynniki. Po pierwsze, nasi rodacy jednoznacznie kojarzą mu się z tymi, którzy jedzą spore ilości wieprzowiny (mięsa nieczystego, co odróżnia ich od Żydów). Po drugie – wiele złego spotkało go ze strony Polaków. Jak tylko Władkowi skończyły się pieniądze, to okazywało się, że niechybnie nasi pobratyńcy pokazywali swoje drugie, niezwykle podłe, wręcz chamskie (czytaj: świńskie) oblicze. Oczywiście zaraz rozlegną się głosy (i słusznie), że Polacy uratowali najwięcej Żydów, narażali swoje życie itp. itp. To wszystko prawda i nikt temu nie zaprzecza, niemniej Maus to opowieść jednego ocalałego, subiektywna, emocjonalna i pełna prawdy jednego człowieka, który mimo wszystko nie mierzy innych jedną, narodowościową miarą. Warto też mieć na uwadze, iż świnie nie należą do jednego łańcucha pokarmowego, jaki w tym przypadku tworzą myszy, koty i psy.

img_2039

Największym błędem wydawniczym amerykańskiego rynku okazało się podzielenie Mausa na kilka odcinków, które kolejno ukazywały się od 1978 aż do 1991 roku. W Polsce przez długi czas można było nabyć komiks w dwóch osobnych tomach (wydawnictwo Post), dopiero od niedawna na księgarskich półkach widnieje Maus w jednym, zbiorczym wydawaniu (jak chociażby te od wydawnictwa Prószyński).

Pod względem graficznym w komiksie dominuje mrok, ponurość i swoista beznadziejność. Wszechobecny etyczny brud i brak jakichkolwiek zasad moralnych został ukazany w prostych, ale bardzo wymownych scenach, jak chociażby tej, kiedy niemiecki SS-man rozbija o mur głowę małego dziecka. Nie ma tu heroizmu, brak aktów wzniosłego humanizmu, śmierć odarta jest z godności, wszystko sprowadza się do prymitywnego zabijania i okrutnego traktowania innych ludzi. Nie ma żadnej cenzury kreślonych wydarzeń – krew, podrzynanie gardeł, wyzwiska – to wszystko zostało uwiecznione w czarno-białych barwach.

img_2035

Maus. Opowieść ocalałego to lektura wybitnie ciężka, skłaniająca do refleksji, ale jednocześnie taka, od której nie można się oderwać. Niewątpliwe wpływ na to ma nie tylko sama forma graficzna, ale również paralelizm historii ojca i syna. Opowieść autobiograficzna, metatekstualna, postmodernistyczna, genialnie portretująca dramat jednostki i horrendalnej machinie nazistowskiej ideologii. Dzieło skończone, wybitne.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję wydawnictwu

Prószyński Media

proszynski-logo

Pattyczak

Tytuł:  Maus. Opowieść ocalałego

Autor: Art Spiegelman

Tytuł oryginalny: MAUS. A Survivor’s Tales 1973 I kolejne edycje

Tłumaczenie: Piotr Bikont

Ilustracje: Art. Spiegelman

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Data i miejsce wydania:  22/11/2016 Warszawa

Oprawa: twarda

Wydanie: I

Liczba stron: 300

ISBN: 978-83-8097-005-2

Strona wydawnictwa:  Maus. Opowieść ocalałego wyd. Prószyński Media

 

W skrócie

Maus. Opowieść ocalałego

Maus. Opowieść ocalałego
  • 10/10
    Fabuła
  • 10/10
    Stylistyka
  • 10/10
    Wydanie

Zalety

  • skłania do głębokiej refleksji, uczy pokory
  • solidne, zbiorcze wydanie
  • paraleizm historii ojca i syna

Wady