Pattyczak • 29 października 2015

Pozdrowienia z Korei - Suki KimPodział Korei na dwie części (Południową i Północną) nastąpił w 1948 roku w wyniku działań wojennych, w których brały udział m.in. Japonia oraz Rosja. Oficjalnie to republika socjalistyczna z trzema partiami politycznymi, w praktyce to kraj totalitarny, w teorii utrzymujący stosunki dyplomatyczne z innymi państwami, w rzeczywistości samodzielny w myśl naczelnej zasady zwanej dżucze. Wedle tamtejszego prawa turyści mogą spokojnie przyjeżdżać do Korei Północnej i podziwiać wielkie osiągnięcia rządu oraz dobrobyt mieszkańców, lecz tak naprawdę to wszystko jest tylko wyreżyserowanym przedstawieniem, za którym skrywa się ludzkie dramaty i tragedie. Świat bardzo mało wie na temat tego państwa, skrawki informacji dotyczą przerażających obozów pracy, fatalnych warunków zdrowotnych oraz silnej propagandy i kultu jednostki w postaci Kim Ir Sena. Jeszcze mniej wiadomo o dzieciach tamtejszych elit, systemie edukacji i praktycznej wiedzy Koreańczyków na temat innych kultur. Suki Kim, nauczycielce języka angielskiego o koreańskich korzeniach, udało się zatrudnić na uniwersytecie w Pjongjang i przedstawić swoje doświadczenia w książce Pozdrowienia z Korei. Uczyłam dzieci północnokoreańskich elit.

Biorąc do ręki to swoiste połączenie reportażu z pamiętnikiem, należy mieć świadomość dwóch rzeczy: wspomnienia zostały spisane i wydane blisko 3 lata po powrocie autorki z Korei Północnej; po drugie zaś dotyczą bardzo wyrywkowego, zarówno obszarowo, jak i społecznie, opisu tamtejszego życia. Suki Kim przebywała w zamkniętym uniwersytecie o nazwie PUST (Uniwersytet Naukowo-Technologiczny), gdzie uczyła wyłącznie dwie, kilkunastoosobowe grupy studentów. Wolny czas spędzała na przygotowywaniu się do zajęć, sprawdzaniu prac lub spaniu, bowiem brak prądu oraz nieustanne kontrolowanie sieci nie pozwoliło jej na wykonywanie jakichkolwiek innych czynności. Owe ograniczenia tłumaczą, dlaczego przedstawiła tak mało informacji,, w dużej mierze skupiając się na relacjonowaniu rozmów ze studentami, opisie nauczycielskiego pokoju lub też reakcji studentów na poszczególne działy wiedzy, takie jak pisanie eseju (zupełnie nieznana forma literacka w tamtym kraju), listu motywacyjnego lub życiorysu (podobnie – gatunki piśmiennictwa zupełnie zbędne w Korei Północnej).

Pozdrowienia z Korei to swoista mieszanka rodzinnej historii Suki Kim, opisu studenckiego życia i emocjonalnej pustki, jakiej doświadczyła autorka. Podczas lektury trudno jest uwierzyć w niektóre fakty, jak chociażby w to, iż dzieci północnokoreańskich elit nie znają McDonalda, Skype’a, zasady działania systemu podatkowego lub smaku zwykłej czekolady. Wydają się one totalnie zmyślone, jakby nierealne, zwłaszcza dla przedstawiciela kultury Zachodu. Wszak organizuje się wycieczki do tego kraju, w sieci można znaleźć zdjęcia przedstawiające wyposażenie sklepików z zabawkami Disneya i amerykańskimi słodyczami, więc jakim cudem 20-letni Koreańczyk nie wie, czy jest Skype?

Jednakże książka ma kilka poważnych braków: autorka przedstawiła jedynie to, co ją osobiście zszokowało, zapominając o innych aspektach codziennego życia. Tak więc na kartach Pozdrowień z Korei znajduje się opis ludzi tnących trawę nożyczkami, śpiewania patriotycznych pieśni trzy razy dziennie lub reakcji na widok usychających sadów jabłonek i strudzonych pracowników. Zdecydowanie zabrakło przedstawienia programu edukacji, spożywanych potraw (biorąc pod uwagę fakt, iż wielu zwykłych obywateli cierpi głód), sposobu pozdrowień oraz zwracania się do innych osób oraz tematów, które fascynowały młodych ludzi (sporo ciekawostek można znaleźć chociażby w Wikipedii). Pojawiały się też, moim zdaniem, zbędne fragmenty, jak chociażby informacje o tęsknocie za byłym partnerem lub nieustanne podkreślanie ateizmu autorki, której jednocześnie nie przeszkadzał udział w komunii (owa wynika to z faktu, iż PUST to uczelnia założona przez chrześcijan z Korei Południowej i przez nich finansowana).

Miejscami szwankuje tłumaczenie. Być może wynika to ze specyficznej stylistyki Suki Kim, niemniej miejscami dobór słów razi, jak chociażby leksem „odpowiednik”, czyli osoba bezpośrednio kontrolująca autorkę, „Zniknęło z wiatrem” zamiast „Przeminęło z wiatrem” (bardzo popularny film) lub „dzieci” jako określenie 20-letnich osób. Najbardziej jednak uderza rezygnacja z wieloznacznego, oryginalnego tytułuWithout You There Is No Us, który doskonale oddaje mentalność tamtejszych elit (będąc jednocześnie ich życiowym mottem), całkowicie uzależnionych od osoby Wielkiego Wodza Towarzysza.

Pozdrowienia z Korei wzbudzają mieszane uczucia. Z jednej strony to pozycja poruszająca bardzo rzadki, kontrowersyjny i wzbudzający ciekawość temat, zaś z drugiej liczne wstawki odautorskie sprawiają, iż lektura znacznie traci na wartości. Z pewnością to obraz niepełny, pozostawiający wiele luk. Mimo to polski czytelnik dostaje jedyną tego typu szansę, by zapoznać się z metodą wychowywania przyszłych elit kraju. Trudno jest także porównywać wspomnienia Suki Kim z relacjami osób, które uciekły z obozów i przedostały się za granicę, bowiem stanowią one innego rodzaju przeżycie. Lekturą Pozdrowień z Korei będą ukontentowani czytelnicy zainteresowane tematem lub rozpoczynające literacką przygodę z taką tematyką. Pozostali mogą czuć ogromny niedosyt.

Warto wspomnieć, że istnieje oficjalna polska strona Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej: http://www.krld.pl/krld/index

Pattyczak

Tytuł: Pozdrowienia z Korei. Uczyłam dzieci północnokoreańskich elit
Autor: Suki Kim
Tytułoryginalny: Without You There Is No Us. My time with the sons of North Korea’s elite
Tłumaczenie:Agnieszka Sobolewska
Wydawnictwo: Znak litera nova
Data i miejsce wydania: 17.06.2015, Kraków
Oprawa: miękka
Wydanie: I
Liczba stron: 335
ISBN: 978-83-240-2744-6

W skrócie

Pozdrowienia z Korei

Pozdrowienia z Korei
  • 6/10
    Fabuła
  • 4/10
    Stylistyka
  • 7.5/10
    Wydanie

Zalety

  • Poruszenie kontrowersyjnego tematu
  • Opis edukacji koreańskich elit

Wady

  • Ogromna wybiórczość
  • Słabe tłumaczenie
  • Zbyt wiele personalnych dygresji