Pattyczak • 26 maja 2016

Pułapka TesliZbiór opowiadań Andrzeja Ziemiańskiego pod tytułem Pułapka Tesli to kompilacja pięciu historii, z których cztery były wcześniej publikowane w różnorodnych antologiach (Wypasacz w „Trupach polskich” oraz Chłopaki, wszyscy idziecie do piekła w „Pl +50. Historie przyszłości”) i tematycznych magazynach (A jeśli to ja jestem Bogiem w „Science Fiction” 10/2011 i tytułowa Pułapka Tesli w „Nowej Fantastyce” 11/2012). Nie warto się jednak zniechęcać, ponieważ zebrane opowieści oprócz wspólnego mianownika, jakim jest miasto Wrocław, łączy również ironiczny dystans i bystre spostrzeżenia wobec otaczającej autora rzeczywistości.

Polski dom to opowiadanie otwierające najnowszy zbiór Ziemiańskiego. Króciutka historia (licząca dosłownie dziesięć stron!) o zagubionych rodzicach z dwojgiem małych dzieci, którzy wieczorową porą przypadkowo spotykając eleganckiego, starszego pana, oferującego im schronienie i ciepły posiłek. Dalszy rozwój fabuły jest mało zaskakujący, czytelnik na pewno nie raz spotkał się z takim rozwiązaniem (czy to podczas lektury innych tekstów, strasznych historii na letnich obozach albo podsłuchiwania jak dorośli przekazują sobie podobne dzieje), niemniej opowiadanie wypadło bardzo ciepło biorąc pod uwagę całą książkę ze względu na pogodne i miłe zakończenie.

Wypasacz zapadł mi w pamięć najbardziej ze wszystkich zebranych tekstów. Dotyczy niewytłumaczalnych gwałtów i porwań kobiet na terenie całej Polski. Młoda wrocławska policjantka Anita sama pada ofiarą tajemniczego pana, który przetrzymuje ją w… hotelowym apartamencie, serwując najwyższej klasy posiłki i wytrawne alkohole. Zakończenie dość zaskakujące, które jednocześnie przypomniało o znanej różnicy myślowej tak innej od europejskich norm kulturowych pod względem postrzegania kategorii atrakcyjności kobiet przez grupę mężczyzn. Po przeczytaniu opowiadania nawet przez chwilę przebiegła mi przez głowę myśl „a co, jeśli opisano autentyczną historię”?

Tytułowa Pułapka Tesli to pewien bardzo sprytny koncept wynalazcy elektryczności. Według serbskiego naukowca, każda rzecz i wydarzenie zmienia aurę, jaką posiada człowiek, wzbogacając jego dotychczasowe pole elektromagnetyczne. Tesla pragnął wychwycić pasmo widma elektrycznego i połączyć je z posiadanym, aby w ten sposób zdobyć nowe doświadczenie bez jego autentycznego przeżycia. Dlaczego o tym piszę? Otóż wielkie ambicje XIX-wiecznego inżyniera w połączeniu ze słynną rywalizacją z Bellem, Edisonem i później Marconim stały się pretekstem dla Ziemiańskiego do stworzenia dwutorowej historii. W jednej z nich bogaty Amerykanin, Carl, zleca Dariuszowi Jowanowiczowi zabójstwo samego Tesli, który nie żyje od ponad siedemdziesięciu lat, zaś w drugiej czytelnik staje się świadkiem zażartej walki między słynnymi naukowcami o wykupienie patentów na ich najnowsze wynalazki. Pod względem stylistyki i zastosowanego konceptu to najlepsze opowiadanie w książce.

Chłopaki, wszyscy idziecie do piekła stało się moim drugim faworytem. Podobnie jak poprzednie historie, początek jest dość spokojny i w żaden sposób nie zapowiada nadchodzących wydarzeń. Wpływowy członek partii PZPR spotyka się z młodą dziewczyną potrafiącą przepowiadać przyszłość. Nie robi na nim wrażenia zapowiedź upadku systemu, polityk gotów jest natomiast do wszelkich poświęceń, aby odnaleźć swojego syna, bowiem tylko na nim skupiają się wszelkie działania mężczyzny. Minister rozpoczyna tym samym wieloletnią misję, wraz z jej zaskakującym zakończeniem. Tekst podobał mi się ze względu na podkreślenie znaczenia tajnych sił, działających poza obrębem informacji publicznej, wywierających wpływy i konsekwentnie dążących do swego celu. Pojawiło się kilka elementów, których się nie spodziewałam, jednak końcówka lekko mnie rozczarowała.

Finalne A jeśli to ja jestem Bogiem rozgrywa się w budynku prywatnej kliniki, gdzie chodzący w białym kitlu doktor tak naprawdę jest architektem, a pacjentów przetrzymuje się w szpitalu ze względu na ich stan portfela, a nie zły stan fizyczny organizmu. Tekst został nasycony ironią i sarkastycznym spojrzeniem na pewne praktyki publicznych ośrodków zdrowia oraz… podróże w czasie! Podczas lektury odniosłam wrażenie, że to A jeśli to ja… najbardziej przesiąknięty czarnym humorem, który nie razi i pozwala zdystansować się do otaczającej bohatera rzeczywistości.

Zbiór pod tytułem Pułapka Tesli można odczytywać na kilku poziomach. Osoby spoza Wrocławia z pewnością straciły kilka smaczków topograficznych, jakie podkreślał autor w swoich opowiadaniach. Dolnośląskie miasto jest zresztą obecne duchem w każdej historii, nawet jeśli nie zostało to powiedziane wprost. Ziemiański bawi się również szeroko pojętą popkulturą (uwydatnione w blurbie) oraz nie stroni od aktualnych problemów społecznych (co najlepiej ujął, wkładając w usta Alexandra Grahama Bella słowa oburzenia na temat zastąpienia starej i dobrej heroiny nowymi lekami typu aspiryna).

Pisarz jest znany przede wszystkich z klasycznej już trylogii Achaja, jednak w krótszych formach prozatorskich wypada również bardzo dobrze. Pułapka Tesli to przyzwoicie napisany zbiór przeznaczony głównie dla osób niezaznajomionych z wymienionymi w recenzji tytułami. Same zaś teksty znacznie lepiej wpisują się do kategorii historii alternatywnych niż fantastyki, dzięki czemu można znacznie poszerzyć grono potencjalnych odbiorców. Nie muszę dodawać, że dla fanów z Wrocławia to pozycja niemal obowiązkowa, zaś dla reszty przyjemna lektura na jesienną słotę.


Pattyczak

Tytuł: Pułapka Tesli
Autor: Andrzej Ziemiański
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data i miejsce wydania: Lublin, 25 październik 2013
Okładka: Paweł Zaręba
Oprawa: miękka
Wydanie: I
Liczba stron: 304
Format: 125x195mm
ISBN: 978-83-7574-886-4

W skrócie

Pułapka Tesli

Pułapka Tesli
  • 6.5/10
    Fabuła
  • 7/10
    Stylistyka
  • 6.5/10
    Wydanie

Zalety

  • urban fantasy
  • celne pointy

Wady

  • zbyt mała liczba opowiadań w stosunku do ceny wydania