Katriona • 9 lutego 2016

Scooby Doo i KissJakie przygody czekają tym razem na najbardziej tchórzliwego psa i jego przyjaciół? Spotkanie z UFO? A może pościg za jakimś morskim potworem? Albo polowanie na Człowieka Śniegu? Nic z tych rzeczy – czas na małą zmianę strasznych klimatów.

Tajemnicza Spółka wybiera się na koncert jednej z najgorętszych grup rockowych – zespołu Kiss. Wydarzenie ma się odbyć w lunaparku Kiss World. Przy okazji członkowie grupy detektywów dowiadują się, że dzieją się tam niesamowite rzeczy: Karmazynowa Wiedźma straszy gości i pracowników. Czarownica poszukuje tajemniczego artefaktu, Kamienia Kissterii, by wezwać Destruktora. Czy Scooby i jego przyjaciele przeszkodzą jej w zdobyciu diamentu?

Tym razem twórcy produkcji poszli o krok dalej – postanowili zabawić się zarówno z bohaterami, jak i widzami. Stworzyli historię, w której protagoniści mają do czynienia z siłami nadnaturalnymi, co niejako kłóci się z ich podejściem do rzeczywistości. Grupa (a zwłaszcza, Velma) uważa, że każdą zagadkę da się racjonalnie wyjaśnić, a wszystkie demony to tak naprawdę przebrani ludzie. W najnowszej części kultowej serii zostaje dodany nowy element: fantastyka (oczywiście mowa tutaj o czymś, co wykracza poza pojęcie normalności w świecie, w którym pies potrafi mówić). Zarówno widzowie, jak i postaci pojawiające się w produkcji mają do wyboru: czy uwierzyć w istnieje czegoś nadnaturalnego, czy nie. Odbiorcy może wytłumaczyć sobie historię pokazaną w filmie na swój sposób.

Niestety, przez mnogość rozwiązań polegających na połączeniu świata rzeczywistego z tym fantastycznym, odbiorca czuje się jak w jakimś śnie – momentami fabuła jest bez ładu i składu. Widz czuje przeładowanie, tak jakby w połowie produkcji twórcy postanowili połączyć ze sobą kilka pomysłów. Niestety ten chaos nie wyszedł filmowi na dobre – wprawdzie ta część jest lepsza niż Scooby-Doo: Pora księżycowego potwora, jednak i tutaj pojawia się za wiele niejasności i zbytnich komplikacji czy udziwnień.

Na szczęście humor pozostał na wysokim poziomie. Scooby i Kudłaty jak zawsze drżą przed własnym cieniem, co dostarcza widzowi sporej dawki zabawy. Do tego dochodzą jeszcze relacje Daphne i Freda. Bohaterka szaleje za zespołem Kiss, zawłaszcza za jednym z członków tej grupy, jej przyjaciel jest o to zazdrosny. Cały ten damsko-męski galimatias doprowadza do wielu zabawnych sytuacji. Trzeba przyznać, że poziom dowcipu w Scooby-Doo i Kiss: straszenie na scenie przypomina ten z wcześniejszych produkcji o przygodach Tajemniczej Spółki.

Dodatkowym bonusem jest pojawienie się Kiss. Poza piątką standardowych bohaterów, główne skrzypce grają również członkowie rockowego zespołu. A to oznacza jedno – sporą dawkę muzyki. Co rusz słychać w filmie znane kawałki grupy. Śledztwo w rytmie rocka? Czemu nie. Dla miłośników popkulturowych nawiązań również znajdzie się w Scooby-Doo i Kiss: straszenie na scenie małe co nieco, jak choćby picie do Czarodziejki z Księżyca czy Avengersów.

Na płycie, poza filmem pełnometrażowym, znajdują się także dwa bonusy: Kiss cut-ups, czyli kilka gagów z produkcji,oraz Kiss: czy jesteś Scooby i Shaggy, gdzie członkowie zespołu (i nie tylko) odpowiadają na pytanie, który z dwóch bohaterów jest im bliższy i dlaczego.

Scooby-Doo i Kiss: straszenie na scenie nie jest złym filmem, niestety nie dorównuje poziomem wcześniejszym animacjom. Mimo sporej dawki humoru, cała historia nie została przemyślana; to jakby dwie sklejone produkcje. W pewnych momentach łączą się ze sobą, choćby dzięki postaciom bohaterów, jednak fabularnie widać sporo dziur i niedopowiedzeń. Zapewne młodzi widzowie nie zwrócą na to uwagi, jednak starsi mogą uznać to za minus filmu.

Katriona

tytuł: Scooby Doo i Kiss: Straszenie na scenie
reżyseria: Spike Brandt, Tony Cervone
gatunek: Animacja Familijny
produkcja: USA
premiera: 21 lipca 2015 (świat)

Recenzja ukazała się także na portalu Gildii Filmu.