Pattyczak • 12 lipca 2017

Często lubimy przymykać oko na to, co otacza nas dookoła. Nie chcemy zauważyć, jak wiele dziwnych, często niezrozumiałych rzeczy dzieje się wokół nas, jakże różnorodne i wydaje się dziwne postawy życiowe przyjmują ludzie z najbliższego otoczenia. Jednym z takich przykładów takich grup społecznych są chasydzi: dobrowolnie izolują się od tego, co świeckie, niereligijne, zamykając się w swoim własnym kręgu i żyjąc wyłącznie w ściśle określonym porządku obejmującym zarówno codziennie czynności, jak i cały rytm życia. Deborah Feldman, zwana przez dziadków Dwojrą, wychowała się satmarskiej społeczności żydowskiej Nowego Jorku. Jej otoczenie hołdowano wyłącznie językowi jidysz (angielski to język szatana), hebrajskim pismom religijnym (Tanach, Talmud oraz mądrości rabinów były uznawane za warte lektury, inne książki są zakazane), edukacji chłopców (dziewczęta po ukończeniu liceum czekało zamążpójście oraz wychowywanie dzieci, tylko chłopcy mogą się dalej kształcić w religijnych szkołach) oraz pokorności wobec starszych (dotyczy to zarówno własnej rodziny, jak i rabinów).

Autorka wprowadza czytelnika w świat chasydzkiej społeczności przez pryzmat swojej biografii. W zasadzie jest ona bardzo skrócona, bowiem obejmuje zaledwie (albo i aż) dwadzieścia cztery lata życia Feldman pośród nowojorskich ortodoksów.  Opowiada, jak niemal od samego początku narodzin była naznaczona swoistą ekskomuniką: jej ojciec okazał się pijanym szaleńcem, zaś matka po latach zrozumiałą, iż jest lesbijką i nie potrafi żyć wedle ścisłych norm wyznaczanych przez zasady wiary mojżeszowej. Deborah skupia się na tym, jak czuła się pośród swoich: w szkole, w domu, podczas uroczystych świąt oraz wizyt w trakcie sekretnych odwiedzin w bibliotece w celu zdobycia nielegalnego wydania wielkich amerykańskich powieści. Kiedy po ukończeniu szkoły w wieku 17 lat zostaje niejako zmuszona do wyjścia za mąż (nie mogła odmówić, nie z jej fatalnym rodowodem), nie odnajduje szczęścia w małżeńskim pożyciu. Kilka miesięcy po urodzeniu dziecka postanawia porzucić chasydzką społeczność, by spełnić swoje marzenia: uczyć się w college’u, czytać angielskie powieści, chodzić w spodniach oraz w rozpuszczonych włosach.

Autorka kładzie bardzo mocny nacisk na relacje panujące w jej rodzinie oraz relacji z mężem (zwłaszcza po tym jak okazało się, iż Feldman choruje na pochwicę i nie może odbyć stosunku seksualnego). Szczegółowo kreśli zasady życia w kaszrucie (żydowskiej koszerności, wedle której kobieta przez dwa tygodnie w miesiącu jest nieczysta i nie może dotknąć mężczyzny ani rzeczy, jaką nosi) oraz spróbuje zgłębić przyczyny trudnych relacji panujących między członkami społeczności żydowskiej. Zakaz oglądania telewizji, słuchania radia, jeżdżenia do gojskich (nie-żydowskich) dzielnic miasta, kupowania w niekoszernym sklepie i wiele innych – to tylko jedne z niezliczonych zakazów, jakich muszą przestrzegać Żydzi w XXI wieku.

Swoistej autobiografii Feldman brakuje jednej, ale za to bardzo wyrazistej rzeczy – dokładnego opisu samego odrzucenia żydowskich korzeni. Nie ulega wątpliwości, iż te wszystkie przedstawione z dbałością o szczegóły zagadnienia są bardzo ciekawe (zwłaszcza dla osób nieobeznanych z kulturą judaizmu), niemniej zajmują one lwią część powieści, przez co przedstawienie porzucenia społeczności zostało ograniczone do niezbędnego minimum. Zabrakło niemal wszystkiego: opisu reakcji rodziny, samego męża, rabinów, przyjaciółek. Nie ma żadnych informacji na temat tego, w jaki sposób szkalowano Feldman ani też co stało się dalej: skąd wzięła pieniądze, z czego się utrzymywała, kto jej pomógł, czy utrzymuje relacje z dzieckiem, czy odwiedza swoich schorowanych dziadków? Historia młodej byłej chasydki rodzi bardzo wiele pytań, na które czytelnik nie znajduje odpowiedzi.

Sama stylistyka pisarki jest bardzo przyjemna w odbiorze: Feldman wykazuje się bardzo wnikliwa, niemal dziennikarską ciekawością i z pozornie nic nieznaczącymi detalami oddaje świat chasydzkich Żydów. W sposób na wpół reporterski analizuje poszczególne sytuacje i wyciąga z nich konkretne wnioski. Nie ubarwia swojej opowieści, dobiera słownictwo w ten sposób, by oddać klimat i często ambiwalentne emocje towarzyszące poszczególnym wydarzeniom. Zapewne wiele przyczynił się do tego przekład – lekki i jednocześnie bardzo emocjonalny.

Warto zwrócić uwagę na samo wydanie Unorthodox. Oryginalna okładka książki prezentuje się nie tylko znacznie surowiej. Spod pióra Feldman wyszła jeszcze jedna powieść – Exodus – traktująca nie tyle o wygnaniu (nazwa nawiązuje do II Księgi Mojżeszowej), ile o poszukiwaniu na nowo własnej tożsamości i jednoczesnym eksplorowaniu nowych miejsc w USA.

Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów to dobra pozycja. Bardzo ciężko traktować ją jak inne książki, bowiem opisuje autentyczne przeżycia autorki, co wyklucza jednoznaczną ocenę (wszak nie da się określić, czy dane przeżycia są dobre czy też złe). Na pewno jest to historia niezwykle pouczająca i jednocześnie odsłaniająca ukryty świat chasydzkich nowojorczyków. Godna uwagi.

Pattyczak

Tytuł: Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów

Autor: Deborah Feldman

Tytuł oryginalny: Unorthodox. The Scandalous Rejection of My Hasidic Rooys 2012

Tłumaczenie: Kamila Slawinski

Wydawnictwo: Poradnia K

Data i miejsce wydania:  10/05/2017 Warszawa

Oprawa: twarda

Wydanie: I

Liczba stron: 375

ISBN: 978-83-63960-84-1

W skrócie

Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów

Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów
  • 8.5/10
    Fabuła
  • 8.5/10
    Stylistyka
  • 10/10
    Wydanie

Zalety

  • wnikliwa obserwacja żydowskiego życia
  • próba intepretacji trudnych rodzinnych relacji
  • bardzo ładne wydanie w przystępnej cenie

Wady

  • brak szczegółowego opisu porzucenia społeczności chasydów i dalszej reakcji otoczenia