Pattyczak • 11 listopada 2016

uratuj-mnie-musso-recenzja

W Nowym Jorku wszyscy czegoś szukają.
Mężczyźni szukają kobiet, a kobiety mężczyzn.
W Nowym Jorku każdy czegoś szuka.
I czasami…. ktoś znajduje.

Tak oto w moje ręce trafiła książka, której fabuła mnie zupełnie nie zaskoczyła, jednak niesamowicie wciągnęła. Uratuj mnie jest bardzo zbliżone do Potem: w obydwu powieściach Guillaume Musso przeplata się motyw śmierci oraz miłości przezwyciężającej nawet największe trudności. W obu książkach głównym bohaterem jest trapiony, niosący olbrzymie brzemię mężczyzna, który sam nie potrafi poradzić sobie z kłopotami i potrzebuje kobiety, która obdarzy jego serce ciepłem, otoczy troskliwością i będzie wsparciem w każdej sytuacji. Zarówno Potem, jak i Uratuj mnie okazały się niezwykle przyjemnymi w lekturze powieściami.

Dwudziestoośmioletnia Juliette nie znalazła szczęścia w Ameryce. Młoda Francuska po trzech latach próby odnalezienia idealnej pracy postanawia wrócić do rodzinnego domu. Wiadomo, nie jest to łatwa decyzja: ma wrócić do Paryża, bez żadnych oszczędności, przyjaciół i perspektyw na zrobienie kariery w branży aktorskiej.  Sam to trzydziestoletni wdowiec, oddany pacjentom lekarz, niezawodny przyjaciel oraz… No właśnie, mężczyzna skrywa wielką tajemnicę, która ciąży mu na sercu. Każde z nich tak naprawdę nie ma wiele do stracenia, kiedy przypadkowo wpadają na siebie na ulicę (dosłownie, Sam o mało nie przejechał Juliette). Cóż, czy jedna, pełna namiętności noc może coś zmienić? Wydaje się, że nie, a jednak kiedy kobieta ma wsiąść do samolotu, to zaczyna się wahać, czy słusznie postępuje. Sam spóźnia się w drodze na lotnisko i nie zdąża przed startem feralnego lotu, który pociągnie ze sobą śmierć ponad dwustu osób. To właśnie w dziwnej, pełnej trwogi chwili spotyka tajemniczą panią detektyw – oznajmia mu, iż Juliette żyje, jednak za kilka dni zginie. Ze śmiercią się nie igra, a ona jest jej posłuszną wysłanniczką.

Przez chwilę zapomina o wszystkich problemach i obawach. Ze zdziwieniem stwierdza, jak bardzo szacunek do siebie jest kruchy i zależny od spojrzenia ukochanej osoby. Jak kilka magicznych chwil może ubarwić całe lata poniżenia i byle jakiej egzystencji.

Kto czytał chociaż jedną książkę Musso ten wie, że początkowo zarysowana fabuła bardzo szybko okazuje się nie być tą właściwie przedstawioną historią. Juliette i Sam wcale nie są w sobie zakochani, niemniej nie można odmówić im bardzo silnej fascynacji drugą osobą. Chcą próbować, czy los się do nich uśmiechnie i czy uda im się przetrwać w związku, jednak już od samego początku napotykają przeszkody. Juliette żyje, jednak nad nią wisi widmo rychłej śmierci, o której wie tylko sam i tajemnicza detektyw. Mężczyzna bierze ją za wariatkę i postanawia sprawdzić, z kim tak naprawdę ma do czynienia. Okazuje się, że to zamordowana przed dziesięciu lat policjantka, która osierociła małą dziewczynkę. Do tej pory nie wyjaśniono, kto stał za jej zabójstwem. Czy detektyw Grace przezwycięży ciekawość i odłoży powierzone zadanie odprowadzenia duszy Juliette na tamten świat, aby dowiedzieć się, co stało się z jej ukochaną córeczką i mężczyzną, którego mocno kochała i któremu nigdy nie wyznała swoich uczuć?

Nie ma nic bardziej złudnego niż zdjęcie: zdaje nam się, że na zawsze utrwalamy jakiś szczęśliwy moment, podczas gdy stwarzamy tylko powód do tęsknoty. Naciskamy migawkę i hop, po sekundzie ta chwila znika.

Największym atutem Uratuj mnie są dialogi pełne niedopowiedzeń: nie są pełne górnolotnych ani też głębokich, filozoficznych rozważań, wręcz przeciwnie, to cytaty doskonale odzwierciedlające duchowy i emocjonalny stan bohaterów. Musso porusza motyw przeznaczenia i wpływu na życie innych ludzi. Może miejscami ociera się o banał, jednak nie sposób zaprzeczyć, iż bardzo przyjemnie się to czyta.

Trzecia w literackiej karierze powieść Francuza to zgrabne połączenie romansu, fantastyki oraz kryminału. Generalnie książka niesamowicie wciąga – kolejne rozdziały wręcz pochłaniałam, nie mogąc przerwać lektury. Rozczarowało mnie jedynie zakończenie – bardzo przewidywalne, zbyt ugłaskane. Dobro i miłość wygrywają, choć nie obywa się bez pewnych kosztów.

Wydaje nam się, że kochamy kogoś za to, kim jest, ale w rzeczywistości kochamy tylko ideę miłości.

Uratuj mnie to idealna książka na listopadowe, bure dni. Swoim klimatem niezwykle przypomina film Joe Black: lektura kolejnych rozdziałów nie tylko odpręża, ale przede wszystkim pozwala wczuć się w opowieść o zwykłych ludziach doświadczających niezwykłych rzeczy. Z przyjemnym, romantycznym, podnoszącym na duchu zakończeniem. A czyż nie takiej powieści nam trzeba, kiedy na oknem szaro , brzydko i zimno? W pakiecie z kocykiem i herbatką książka Guillaume Musso okazuje się idealną receptą na przywrócenie wiary w prawdziwą, nieśmiertelną miłość!

Pattyczak

Tytuł:  Uratuj mnie

Tytuł oryginalny: Sauve-Moi 2005

Autor: Guillaume Musso

Tłumaczenie: Krystyna Kowalczyk

Wydawnictwo: Albatros

Data i miejsce wydania: 2016 Warszawa

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Wydanie: VI

Liczba stron: 365

ISBN: 978-83-7985-640-4

 

 

W skrócie

Uratuj mnie

  • 7.5/10
    Fabuła
  • 9/10
    Stylistyka
  • 10/10
    Wydanie

Zalety

Wady

  • przewidywalna fabuła
  • blurb-spoiler