Pattyczak • 13 września 2016

Żelazna wojna - Angus WatsonO ile w Czasie żelaza wydarzenia rozgrywające się w książce dotyczyły zaledwie niewielkiego obszaru królestwa Maidun i trwały kilkanaście tygodni, o tyle w Żelaznej wojnie mamy do czynienia z fabułą rozłożoną na przestrzeni kilku lat w niemal całej Zachodniej Europy (Irlandia, Galia, tereny Rzymu). Czytelnik towarzyszy bohaterom w przemierzaniu kolejnych krain, które są podbijane przez Juliusza Cezara, obserwując, jak zwycięstwo wygląda z perspektywy zarówno jego, jak i pokonanych ludów (lub tych, które wkrótce stawią czoła armii rzymskiej).

Dominuje perspektywa wojenna: tak pod względem przedstawienia kolejnych ruchów wojsk, jak i opisów rozmów oraz negocjacji prowadzonych przy politycznych stołach. Zaskakująco ukazana została imperialna stolica, Rzym: to miejsce wpływające na poglądy człowieka do tego stopnia, iż potrafi opowiedzieć się przeciwko współbraciom, co można zauważyć w postaci Ragnalla (Owczy Król), który, wysłany na misję dyplomatyczną, diametralnie zmienił swoje stanowisko, twardo opowiadając się za rządami Cezara. Dalsze losy namiestników z pierwszego tomu (Cardena, Chamanki i Atlasa) udowadniają, iż w czasie wojennych zawieruch liczy się bystrość umysłu, hardość charakteru oraz łut szczęścia.

Ciekawa jest próba ukazania podbojów kolejnych ziem. Z jednej strony wydawać się może, że rzymskie wojsko niesie ze sobą kaganiec oświaty, jaką stanowi nowoczesne (jak na tamte czasy) cywilizowane społeczeństwo rządzone przez mądrych władców, z szeregiem wzniosłych i sprawiedliwych praw. Nic bardziej mylnego – zarówno wśród obywateli rzymskiego imperium, jak i przedstawicieli podbitych narodów tak samo krzewi się zło, niepoprawne obyczaje, rozwiązłość i brak jakichkolwiek zahamowań. Każdy ma swoje racje, nie potrafi ustąpić, a jest daleki od ideału. I także tutaj, podobnie jak w przypadku pierwszego tomu, autor skupia się nie tyle na dokładnym zarysowaniu dziejów poszczególnych ludów, ile na przedstawieniu codziennego życia i sposobu sprawowania władzy przez lokalnych przywódców, dla których podbój przez wroga stanowi po prostu kolejne, niezbyt zaskakujące wydarzenie, jakich nieustannie doświadczają od kilkunastu pokoleń.

Żelazna wojna jest dużo bardziej nasycona magią i elementami fantastycznymi niż poprzedni tom. To szczególnie widoczne w postaci nastoletniej już Wiosny obdarzonej mroczną, druidyczną mocą, której nie potrafi w pełni wykorzystać. Bohaterka próbuje ją opanować, zrozumieć w czym tkwi jej tajemnica, jednocześnie szkoląc się na łuczniczkę i mistrzynię fechtunku. Towarzyszy królowej Maidun, Lowie, która powoli uczy się rządzenia poddanymi. Protagonistka niejednokrotnie przekonuje się, że podejmowane przez nią decyzje potrafią być bardzo brzemienne w skutkach, co boleśnie odczuwa na własnej skórze. O dziwo, najmniej miejsca poświęcono głównemu bohaterowi Czasu żelaza, Dugowi Fokarzowi – w porównaniu do poprzedniej części nie rozwinął się w żaden sposób (chociaż książka dotyczy dziejów na przestrzeni kilku lat!), ustępując pola innym osobom. Mam świadomość, że jest to stosunkowo rozsądne posunięcie, biorąc pod uwagę spektakularną wygraną na arenie, która umożliwiła mu założenie wymarzonej farmy i prowadzenie prostego i spokojnego życia. Jednak niech nie zwiedzie Was ten fakt, rola Duga jest naprawdę istotna dla dalszego rozwoju fabuły.

Kto czytał Czas żelaza ten wie, czego może się spodziewać po twórczości Angusa Watsona: szczegółowych opisów, nieco ostrych bluzgów, dużej dawki brudnej polityki i jeszcze większej porcji ludzkich knowań. Nie ma tu miejsca na patos, wzniosłość i próby językowej archaizacji – jest za to nieco mrocznie, z pewnością brutalnie, a to wszystko w klimacie spisków i zdrad. Miejsce opisów przyrody zajęły deskrypcje wojennych działań oraz walki z krwawymi rytuałami (jak chociażby składaniem dzieci w ofierze w celu zmiany pogody).

O dziwo, Żelazna wojna jest o wiele lepsza niż pierwszy tom. Dlaczego? Wynika to z kilku faktów: więcej tu akcji (która dodatkowo znacznie się zagęszcza), więcej zaskakujących momentów, a nade wszystko epickich bitew i mężnych bohaterów, przy których nie sposób się nudzić. Autorowi udało się w bardzo dobra stronę rozwinąć historię i pozostaje tylko mieć nadzieję, że finałowy Tron z żelaza utrzyma równie wysoki poziom. Dla miłośników militarnego fantasy, hard fantasy oraz powieści historycznych to pozycja obowiązkowa. Za cenę niecałych 45zł można mieć blisko 800 stron porządnej rozrywki – aż żal z tego nie skorzystać. Gorąco zachęcam!

Pattyczak

Tytuł: Żelazna wojna
Autor: Angus Watson
Seria: Czas żelaza, tom II
Tytuł oryginalny: Clash of Iron 2015
Tłumaczenie: Maciej Pawlak
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data i miejsce wydania: 30.03.2016, Lublin
Oprawa: miękka
Wydanie: I
Liczba stron: 770
ISBN: 978-83-7964-127-7

W skrócie

Żelazna wojna

Żelazna wojna
  • 5/10
    Fabuła
  • 6/10
    Stylistyka
  • 6/10
    Wydanie

Zalety

  • więcej bitew i epickich starć
  • więcej magii i fantastycznych elementów
  • perspektywa wojenna - podbój kolejnych ziem

Wady

  • miejscami prymitywny język
  • składanie dzieci w ofierze