Dziedzic czarodziejów (Cinda Williams Chima) – recenzja
Fantasy , Powieść młodzieżowa / 23 sierpnia 2014

Pierwszy tom serii Kroniki Dziedziców pod tytułem Dziedzic wojowników okazał się dość przewidywalną pozycją przeznaczoną zdecydowanie dla młodszych czytelników: prosta fabuła, nieskomplikowani bohaterowie, klarowny podział na dobrych i złych oraz szczęśliwe zakończenie. Książka nie była zła, niemniej blurb odebrał prawie całą radość z lektury. W przypadku kontynuacji pod tytułem Dziedzic czarodziejów wydawnictwo ustrzegło się tego błędu, przedstawiając czytelnikom interesującą powieść o nastolatku odkrywającym w sobie czarodziejską moc. Akcja rozpoczyna się tragedią: podczas wielkiej kłótni z Alice (bohaterką pierwszej części serii) szesnastoletni Joseph McCauley nie jest w stanie kontrolować swojej magicznej siły i niechcący wywołuje pożar, w wyniku którego ginie jego dobra znajoma, Maia. Houghton, prawny opiekun chłopca, nie wytrzymuje kolejnego ekscesu i postanawia przenieść go do specjalnej szkoły pana Leicestera, zajmującej się przypadkami tak zwanej trudnej młodzieży. Na miejscu dość szybko okazuje się, iż nie jest to zwyczajny ośrodek, lecz instytut werbujący uzdolnionych magów, a raczej czarodziei. Nic lepszego nie mogło spotkać Sepha? Wręcz przeciwnie! Szkoła w Maine okazuje się koszmarem jego życia: nie ma prawie żadnych przyjaciół za wyjątkiem Jasona Haley’a, tamtejszego dziwaka, na dodatek dyrektor chce kontrolować moc chłopaka i wykorzystać ją do walki z nowym wrogiem gildii czarodziejów, tak zwanym Smokiem. Na kartach powieści Dziedzica czarodziejów pojawiają się również postacie znane z pierwszego tomu: wojownik…

Dom tajemnic (Chris Columbus, Ned Vizzini) – recenzja
Fantasy , Powieść młodzieżowa / 12 sierpnia 2014

Życie trójki rodzeństwa ulega zmianie, gdy ich ojciec traci pracę. Rodzina Walkerów musi zrezygnować ze swojego dotychczasowego życia – ograniczyć wydatki, opuścić dom, w którym do tej pory mieszkali i zacząć nowy rozdział. Nowym etapem okazuje się kupno ciepłego kąta, gdzie bohaterowie spróbują znowu stanąć na nogi. Niestety, znalezienie odpowiedniego lokum wcale nie jest takie łatwe, jak im się zdawało. Za drogo, za mały, rozsypujący się – Walkerowie są przekonani, że już nie znajdą siedziby swoich marzeń. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego dnia stają przed drzwiami starego, wiktoriańskiego domu. Okazuje się, że nie dość, iż budynek jest zadbany i przestronny, to jeszcze sprzedający nie żąda za niego horrendalnej ceny. Rodzina Walkerów podejmuje decyzję kupna . Bohaterowie nie wiedzą jednak, że siedziba kryje mroczne tajemnice, a ich poczynania w nowym miejscu zamieszkania śledzi tajemnicza osoba. Prawdę powiedziawszy po książce duetu Ned Vizzini i Chris Columbus spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. Dzieło reżysera pierwszych dwóch filmów o przygodach Harry’ego Pottera czy też ekranizacji powieści „Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej pioruna” okazało się prozą o wszystkim i o niczym, gdzie tempo akcji oraz miszmasz wątków i motywów okazuje się idealną receptą na zaserwowanie czytelnikowi chaotycznej lektury, która dosłownie przytłacza. Czasami za…

Stephanie Plum. Parszywa dwunastka (Janet Evanovich) – recenzja
Komedia , Powieść młodzieżowa / 30 lipca 2014

Nazywa się Stephanie. Stephanie Plum. Wychowała się w Grajdole, a w jej żyłach płynie włoska krew. Na co dzień zajmuje się szukaniem przestępców, którzy zgubili drogę i nie pojawili się na rozprawie sądowej. Cóż, zdarza się nawet najlepszym – w końcu jak można stawić się przed obliczem sprawiedliwości ze spalonymi włosami albo będąc pod wpływem substancji odurzającej? Właśnie owe zagubione duszyczki wyławia bohaterka serii książek autorstwa Janet Evanovich. A to, że dodatkowo dostaje za to pieniądze… w końcu trzeba z czegoś żyć. Stephanie jest łowcą nagród i kocha to, co robi. No dobrze, może niekoniecznie kocha, w końcu niedawno przechodziła małe załamanie, każdemu może się zdarzyć, jednak na tyle przyzwyczaiła się do niebezpiecznego fachu, że kolejne wychwytywanie kryminalistów idzie jej coraz lepiej. A zwłaszcza w najnowszym tomie pod tytułem „Parszywa dwunastka”. To miał być dobry okres w życiu bohaterki – Vinnie gdzieś przepadł, z Morellim układa się coraz lepiej, liczba poszukiwanych zwiększyła się, a co za tym idzie, wzrosła również wypłata za ich odnalezienie.. Do tego wszystkiego nikt nie próbuje zastrzelić, spalić czy poćwiartować protagonistki. Komandos wyjechał gdzieś na dłuższy czas, więc Stephanie przestała być poddawana próbie wierności partnerskiej. Żyć nie umierać. Przynajmniej dopóty, dopóki na drodze ku spokojowi i…

Legenda. Wybraniec (Marie Lu) – recenzja

Pierwsza część trylogii „Legenda” autorstwa Marie Lu okazała się naprawdę dobrą pozycją dystopijną, przedstawiającą przerażający obraz przyszłości Stanów Zjednoczonych. Wprawdzie w otwierającym serię tomie fabuła skupiała się na zaprezentowaniu świata dwójki głównych bohaterów, June i Day’a, niż przybliżeniu uniwersum powieści i lepszemu wytłumaczeniu sytuacji politycznej kraju, jednak ciekawie nakreślone postaci zrekompensowały ten brak. Szybka akcja natomiast nie pozwalała oderwać się od lektury do czasu dotarcia do jej ostatniej stronicy. Reasumując, pierwsza część okazała się na tyle ciekawa, że nie wahałam się sięgnąć po drugi tom – „Wybrańca”. Niestety, jak to bardzo często bywa w przypadku kontynuacji, w kolejnej odsłonie przygód protagonistów zabrakło kilku ważnych elementów, które wpłynęły na pozytywny odbiór „Rebelianta”. Day i June są poszukiwani przez władze Republiki. W celu uniknięcia schwytania oraz pragnąc odnaleźć brata chłopaka, który jest przetrzymywany przez rząd, bohaterowie udają się do Las Vegas. Tam odszukują przywódców Patriotów, grupy walczącej w reżimem Republiki, i starają się ich przekonać, że są w stanie wesprzeć działania rewolucjonistów. Razor, głównodowodzący ruchem, postanawia dać protagonistom szansę, wciela ich do swojej jednostki i daje do wykonania bardzo ważne zadanie – June ma przekonać nowo mianowanego Elektora, że posiada informacje, które uratują mu życie. Tak naprawdę Razorowi chodzi o to, by…

Zbuntowana (Veronica Roth) – recenzja

Okazało się, że pierwsza część trylogii Roth była zaledwie przydługim preludium do właściwych wydarzeń, jakie ukazano w Zbuntowanej. O ile Niezgodna skupiała się na przemianie głównej bohaterki z nieśmiałej dziewczyny w zdecydowaną i pewną siebie osobę, o tyle kontynuacja dość mocno kładzie nacisk na chaos obejmujący zarówno szeregi przywódców frakcji, jak i poszczególnych członków działających bez zgody przełożonych. Tobias i Tris znaleźli tymczasowe schronienie u Serdecznych. Tymczasowe, ponieważ muszą nieustannie się ukrywać przed Jeanine i jej ludźmi, jednocześnie powoli wdrażając plan mający na celu obalenie j brutalnych rządów dyktatorki. Bohaterowie prowadzą negocjacje z przywódcami frakcji, walczą z wewnętrznymi podziałami (i zdradami!) między poszczególnymi ugrupowaniami, a także nieustannie uciekają przed łowcami niezgodnych. I w tym momencie czytelnik zostaje rzucony w sam środek zagmatwanej akcji, ponieważ główne wydarzenia co chwila rozgrywają się w innym miejscu: w siedzibie Nieustraszoności, Erudycji, dawnej dzielnicy Altruizmu, a nawet pośród budynków Prawości. Jednak większość liderów i nawet sami protagoniści zapominają o jednym fakcie – grupie bezfrakcyjnych, którzy chcą zmienić swoją dotychczasową pozycję w społeczeństwie i stać się pełnoprawnymi członkami futurystycznego Chicago. O ile Niezgodna broniła się kilkoma oryginalnymi elementami świata przedstawionego, tak Zbuntowana jest już podróbką Igrzysk śmierci. Fabuła trylogii Roth skupia się na walkach między frakcjami (nie mylić z dystryktami), szpiegowaniu, zdradach, planach rządzenia…

Niezgodna (Veronica Roth) – recenzja

Na seans Niezgodnej udałam się, mając za sobą lekturę połowy powieści. Książki, o której powiem szczerze, iż nie porwała mnie w żaden sposób (w przeciwieństwie do filmu, jaki nadał akcji dynamiki i wyrazistości). Nie zaczytywałam się w twórczości Roth, bowiem dzieje głównej postaci okazały się po prostu kolejną historią rozgrywającą się w dystopijnym świecie, fabularnie zbliżonym do Igrzysk śmierci, niemniej pozbawionym brutalności i wszechobecnej przemocy. Porównania trylogii Roth do twórczości Suzanne Collins są przesadzone i po prostu szkodzą powieści, z góry ukierunkowując czytelnika na określoną tematykę i bohaterów. Sama ekranizacja niezgodnej podsyciła we mnie chęć dalszej lektury, której zakończenie sprawiło, że nie skreśliłam cyklu, dając autorce szansę na fabularne zaskoczenie w dalszych częściach. Bliżej nieokreślona przyszłość. Dwójka altruistów, Beatrice Prior wraz z bratem Calebem, w dniu szesnastych urodzin musi przejść tak zwany test przynależności. Wykaże on, do której z pięciu frakcji trafią: Nieustraszoności, Erudycji, Prawości, Serdeczności bądź pozostaną w swoim Altruizmie. Jak same nazwy wskazują, każda z grup rozwija i kształtuje odpowiednią cechę i przygotowuje młodego adepta do wykonywania swoich społecznych obowiązków. Wyniki badań nie nie okazują się wiążące, dzięki czemu nastolatek ma możliwość dobrowolnego wybrania frakcji, w której pragnie się rozwijać. W przypadku osób o niejednoznacznym rezultacie testu podejmowane zostają zgoła inne działania –…

Spirit Animals. Zwierzoduchy (Brandon Mull) – recenzja

Ku celom pożądanym wiodą drogi trudne – Eliza Orzeszkowa Dobry pomysł to połowa sukcesu – najbardziej liczy się ciekawa i w miarę innowacyjna koncepcja, która powinna przyciągnąć uwagę i zapaść w pamięć. Jak może wyglądać taka idea, jeżeli chodzi o wydawanie książek? Weźmy kilku poczytnych autorów pozycji młodzieżowych i zaangażujmy ich do wspólnego projektu literackiego, którego celem będzie stworzenie siedmiotomowej serii powieści przeznaczonych dla młodego czytelnika. Za każdą część odpowiada inny pisarz. Oczywiście wszystkie siedem tomów tworzy jedną spójną historię, osadzoną w tych samych realiach. Uczestnictwa w takim przedsięwzięciu podjął się Brandon Mull (autor serii Baśniobór czy trylogii Pozaświatowcy), jeden z najpopularniejszych pisarzy powieści młodzieżowych. Wraz z grupą kilku innych literatów (jak choćby Maggie Stiefvater, Shannon Hale czy Garthem Nix) odpowiada za stworzenie cyklu Spirit Animals, a dokładniej jego  pierwszego tomu pod tytułem Zwierzoduchy.   Starożytne zagrożenie powróciło – Pożeracz pragnie przejąć kontrolę nad całym Erdas. W tym celu pragnie odnaleźć magiczne talizmany, dzięki którym zyska wielką siłę i będzie mógł podbić wszystkie kontynenty. Jedynymi osobami zdolnymi pokrzyżować plany Pożeracza jest czwórka młodych bohaterów: Conor, Abeke, Meilin i Rollan. Każda z tych postaci po wypiciu magicznego Nektaru Ninanii przywołała jedną z Wielkich Bestii. Czwórka młodych protagonistów i ich zwierzęta muszą połączyć siły…

Simon Peppercorn. Logowanie do magicznej przestrzeni (Wendell Speer) – recenzja
Fantasy , Książki , Powieść młodzieżowa / 23 kwietnia 2014

Ile to razy w czasie lekcji moje myśli uciekały do innego, magicznego świata, aby tylko na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości? Kto nie marzył o przeżywaniu niezwykłych przygód, rozmowie ze zwierzętami czy uczeniu się zaklęć?  Takie wizje snuje też dwunastoletni Simon Peppercorn, bohater najnowszej książki Wendella Speera. Logowanie do magicznej przestrzeni to kolejna wariacja na temat Harry’ego Pottera – jednak tylko pozornie. Warto wspomnieć, że amerykański autor mieszkał w Polsce wiele lat i dzięki temu jego powieść jest bliska europejskim realiom. Liczne nawiązania do polskich legend i baśni sprawiają, że książka wyróżnia się spośród oferty skierowanej do młodszych czytelników i warto się z nią zapoznać. Chłopak nie jest przykładem idealnego dzieciaka, którego warto naśladować: lubi przezywać swoją nauczycielkę (za co jeszcze będzie się wstydził, nawet w magicznym świecie), ma problemy ze starszymi uczniami, a na dodatek często zdarza mu się zapomnieć o ważnych rzeczach, nawet o własnych urodzinach! Simon stara się przezwyciężyć te trudności uciekając w świat wyobraźni, przez co sprawia wrażenie oderwanego od rzeczywistości. W dniu dwunastych urodzin okazuje się, że jako jeden z nielicznych został wybrany, by pretendować do stanowiska Wojownego Czarodzieja. Peppercorn, aby stać się pełnoprawnym uczniem szkoły magii, musi przejść próbę (tak zwane „wybudzenie z realnego świata”),…

Czarny Krąg (Patrick Carman) – recenzja

Ot jużnych moriej do polarnogo kraja Kreml, matrioszka, samowar czy biało-niebiesko-czerwona flaga – większości osób wymienione rzeczy kojarzą się z jednym krajem, z Rosją. To największe państwo świata (pod względem powierzchni) znane jest również ze swojej kuchni – wystarczy wspomnieć potrawy takie jak solanka, piel mieni czy boeuf strogonoff. A zabytki? Wspomniany wcześniej Kreml, Plac Czerwony albo Mauzoleum Lenina. To właśnie państwo białych nocy i pieriestrojki stało się – co ciekawe – jednym z głównych bohaterów piątej części serii 39 wskazówek, którego autorem jest Patrick Carman. Wyścig wciąż trwa. Rodzeństwo Cahillów otrzymuje tajemniczą wiadomość od tajemniczego NRR. Wskazówki w niej zawarte prowadzą młodych podróżników do państwa Romanowów – Rosji. Reszta rodziny nie spoczęła jednak na laurach, wszyscy bacznie się przyglądają postępom Amy i Dana, co rusz wymyślając, jak przeszkodzić dzieciom w odnalezieniu kolejnej wskazówki. Jednak w Rosji na rodzeństwo czeka nie tylko następna przygoda, ale i tajemniczy NRR. Kim okaże się osoba pomagająca Amy i Danowi: wrogiem czy przyjacielem? Wielkim atutem serii 39 wskazówek jest uczynienie miasta jednym z bohaterów książek; do niego wędrują poszukiwacze zagadek. W tej części takim cichym protagonistą stała się właśnie Rosja jako państwo. Dzięki książce Czarny krąg czytelnicy są w stanie poznać trochę historii tego…