Greccy bogowie według Percy’ego Jacksona (Rick Riordan) – recenzja
Fantasy , Proza dziecięca / 3 kwietnia 2015

Jak skutecznie przekonać młodego czytelnika do tego, by sięgnął po dość ciężką lekturę, jaką jest mitologia Greków? To proste, należy stworzyć serię, której bohaterami będą herosi, czyli dzieci ludzi i nieśmiertelnych, jej fabułę osadzić w czasach nam współczesnych, do tego wrzucić sporą dawkę akcji i humoru. Oczywiście nie można zapomnieć o tym, by postaci okazały się ciekawie nakreślone, a pióro autora potrafiło kreślić logiczne i spójne zdania. Rick Riordan postanowił zabrać młodych czytelników do świata pełnego mitycznych postaci i przedmiotów, przy okazji serwując im naukę o starożytności w pigułce. Jak można się domyślać, z lekkim przymrużeniem oka, w końcu stworzył całkiem nowe historie. Tak oto otrzymaliśmy serię o przygodach młodego herosa, Percy’ego Jacksona. O ile książki tylko napomykają o wspomnianych wyżej mitycznych postaciach i przedmiotach, o tyle nowa pozycja ze świata wyczynów syna Posejdona poświęca im o wiele więcej miejsca. Dokładniej, jest wyłącznie o nich. Greccy bogowie według Percy’ego Jacksona, jak już sam tytuł wskazuje, to pozycja, w której młody heros postanawia – oczywiście w sposób możliwie najbardziej obiektywny, nie kierując się żadnymi animozjami ani sympatiami – przybliżyć czytelnikom sylwetki najważniejszych greckich bóstw. Kogo to nie znajdziemy na kartach książki – mamy boga bogów, Zeusa, w całej swej okazałości, obok…

Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży (Philip Pullman) – recenzja
Fantasy , Proza dziecięca / 22 lutego 2015

O roli i funkcjach baśni w literaturze oraz w przekazach ustnych nie sposób się wypowiedzieć. Kierunki filologiczne poświęcają całe bloki tego typu zagadnieniom i trudno nawet pobieżnie omówić ich wartość dla kultury. We wstępie do omawianej książki spróbował to ująć Philip Pullman, który ze zbioru baśni opracowanych przez Wilhelma i Jacoba Grimmów wybrał pięćdziesiąt najpopularniejszych opowieści. Autor już na samym początku stara się ująć w ramy najważniejsze cechy baśni, do których zalicza między innymi konwencjonalne postacie, szybkość narracji, obrazowość deskrypcji oraz fakt, iż są nośnikami pewnego rodzaju uniwersalnych nauk etycznych. Niestety, w moim przekonaniu Pullmanowi nie udało się w nawet najmniejszym stopniu należycie scharakteryzować roli, jaką odegrały baśnie w ustnej narracji. Zabrakło informacji dotyczących ich wpływu na życie społeczeństwa i obecności w badaniach naukowych (chociażby Freud poświęcił im w swoich pracach sporo miejsca ), a także tego, jak z upływem czasu zmieniała się ich treść oraz ogólny wydźwięk (dla przykładu warto przytoczyć historię Czerwonego kapturka, która w pewnym momencie stała się opowieścią ostrzegającą przed pedofilią). Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży z dopiskiem ”Bez cenzury” mają bardzo mylący tytuł, ponieważ wspomniana cenzura obejmuje jedynie brutalne i pełne przemocy sceny, które kilkadziesiąt lat temu nie szokowały młodych odbiorców. Czarownica wrzucona…

Matt Hidalf i Klątwa cierni (Christophe Mauri) – recenzja
Fantasy , Proza dziecięca / 16 stycznia 2015

Czasami wystarczy połączyć ze sobą kilka konwencji znanych z innych dzieł literackich, by otrzymać ciekawą propozycję czytelniczą. Niektórzy mogą ten zabieg uznać za pójście na skróty – zamiast wymyśleć coś ciekawego, oryginalnego i przede wszystkim swojego, autor sięga po utarte schematy i motywy oraz nawiązuje do już istniejących pozycji. Takie zachowanie pisarza rzeczywiście jest w stanie wywołać pomruki niezadowolenia, ale wtedy, kiedy czytelnik czuje, iż twórca na siłę kopiuje czyjeś pomysły, ponieważ sam nie potrafi wymyśleć niczego sensownego. W końcu nie każdy ma takie zasób koncepcji jak Brandon Mull. Jeżeli jednak odbiorca od początku wie, że autor specjalnie sięga po znane motywy w celu sparodiowania i wynaturzenia ich, wtedy cała sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej. Takie kopiowanie nie razi. Co więcej, czytelnik zastanawia się, do jakich absurdalnych zmian posunie się pisarz nowej wersji dzieła. Christophe Mauri w swoim cyklu o przygodach niesfornego Matta Hidalfa sięga po kilka znanych z kanonu literackiego smaczków, by wywrócić je do góry nogami i przedstawić w całkowicie innym świetle. Na tytułowego bohatera cyklu zostaje zastawiona pułapka. Jego ojciec, za plecami protagonisty, postanawia ożenić go ze znienawidzoną przez chłopca dziewczyną. Matt nie ma w tej kwestii nic do powiedzenia, decyzja już zapadła, czy mu się to podoba,…

Chatka Puchatka (A.A. Milne) – recenzja
Proza dziecięca / 30 grudnia 2014

To jest to, co tygryski lubią najbardziej! W pierwszym zbiorze opowiadań o mieszkańcach Stumilowego Lasu fanom telewizyjnej wersji mogło zabraknąć kilku znanych postaci (jak chociażby Gofra czy Hefalumpów). Przy czym warto podkreślić, iż w przypadku chyba najbardziej rozpoznawalnego bohatera serii, tuż obok Kubusia, nie występował on w początkowej odsłonie opowiadań. Rozbrykany Tygrysek zjawia się dopiero w Chatce Puchatka i szturmem kradnie serca wszystkich czytelników. Wesołe zwierzątko z bardzo długim ogonem pojawia się niespodziewanie w Lesie i zjada śniadanie naszym bohaterom – tak rozpoczyna się pierwsze spotkanie z nowym bohaterem Milne’a. W trakcie różnorodnych przygód okazuje się, dlaczego Tygrysy nie łażą po drzewach, co lubią najbardziej, a także co spowodowało, że został „odbryknięty”. Na kartach powieści nie brak i postaci znanych z Kubusia Puchatka. Obok niesfornego misia, który wymyśla nowe zabawy i wciąga w nie Kłapouchego, pojawia się Prosiaczek, ponownie wyruszający na poszukiwanie Słonia, zapracowany Królik, przemądrzała Sowa, która znalazła nowy dom w Sowfiufce i oczywiście Krzyś. A jeśli chcecie się dowiedzieć, jak grać w słynne misie-patysie, to nie pozostaje nic innego, jak tylko sięgnięcie do lektury Chatki Puchatka. Książka jest znakomicie wyważona: od delikatnego wstępu do nowych przygód naszych bohaterów, poprzez zabawne i humorystyczne sceny aż do sentymentalnego i wzruszającego…

Kubuś Puchatek (A.A. Milne) – recenzja
Proza dziecięca / 5 grudnia 2014

Proszę pókadź jeźlikto niehceporady Można pokusić się o tezę, iż w Polsce nie ma ani jednej osoby, która nie znałaby najsłynniejszego misia na świecie – Kubusia Puchatka. Napisana w 1926 roku powieść o przygodach „głupiutkiego” niedźwiadka i jego najlepszych przyjaciół zamieszkujących Stumilowy Las podbiła serce czytelników, dając również początek filmowym przygodom i telewizyjnym bajkom, przeznaczonym dla najmłodszych widzów. Jednakże to literacka wersja jest jedną z najsłynniejszych książek dla dzieci, nie tracąc na swej popularności od dziesiątek lat historią, na której wychowują się kolejne pokolenia przedszkolaków. Kubuś Puchatek to miś o małym rozumku i zarazem najlepszy przyjaciel kilkuletniego Krzysia. Mieszka w Stumilowym Lesie ze swymi towarzyszami: Prosiaczkiem, Królikiem, Kłapouchym, Sową oraz Kangurzycą z Maleństwem. Książka składa się z dziesięciu rozdziałów; każdy opowiada odrębną historię, między innymi o tym, jak osiołek gubi ogon i prosi Puchatka o pomoc, Prosiaczek udaje Maleństwo i zażywa bąbelkowej kąpieli, jak Kubuś odwiedza Królika i utyka w drzwiach, a także o wielkiej wyprawie na Biegun Północny zorganizowanej przez Krzysia. Kubuś Puchatek to niedościgniony wzór powieści dla dzieci. Ze świecą szukać podobnej książki: pozbawionej przemocy, tak ciepłej i uczącej dzieci dobrych zasad współżycia. Kubuś  z każdym problemem zwraca się do Krzysia, nie tylko jako do przyjaciela, ale przede…

Dom tajemnic. Starcie potworów (Ned Vizzini, Chris Columbus) – recenzja
Proza dziecięca / 24 listopada 2014

Co za dużo, to niezdrowo. Autorzy książek powinni wziąć sobie do serca tę złotą zasadę i nie stosować miszmaszu pomysłów w swoich utworach. Kiedy do powieści dodadzą zbyt wiele składników, wtedy zamiast ciekawej lektury czytelnik otrzyma kocioł przesłodzonych i przekombinowanych elementów, które nie zawsze łączą się ze sobą w spójną całość. Dobra książka obroni się jednym, dobrym pomysłem, a nie tuzinem dziwnych i pozbawionych większej logiki. Tego błędu nie ustrzegli się niestety autorzy pierwszego tomu „Domu tajemnic”. Książka, zamiast dostarczać godziwej i przyjemnej rozrywki, wywoływała ból głowy od nadmiaru niesamowitości w niej zawartych. Nadal tkwi mi w głowie scena, kiedy bohater zostaje ugodzony w ramię strzałą (nie była zatruta) i zaczyna pluć krwią. Czy druga część serii ustrzegła się takich literackich rarytasów? Eleanor, Kordelia i Brendan wrócili do domu. Co więcej, dzięki życzeniu stali się niesłychanie bogaci. Myśleli, że to koniec problemów, niestety los zgotował im kolejne niespodzianki. Ich ojciec stał się hazardzistą, a do tego rozwścieczony Król Burz pragnie odnaleźć swoją córkę, którą rodzeństwo zesłało do najgorszego miejsca na świecie. Jakby to nie wystarczyło, Kordelia zaczyna się starzeć i zamarzać. Walkerowie po raz kolejny będą musieli stawić czoła niebezpieczeństwom, by uratować siebie i swoich bliskich. Jedno jest pewne, ta…

Ulysses Moore. Tom 13. Statek czasu (Pierdomenico Baccalario) – recenzja
Proza dziecięca / 18 listopada 2014

Seria Ulysses Moore zachwyca, zarówno opisem przygód głównych bohaterów, jak i szatą graficzną. Muszę oddać cześć Wydawnictwu Olesiejuk za naprawdę piękne okładki cyklu. I mimo że nie powinno się oceniać książki po jej wyglądzie, w tym przypadku pominięcie tego aspektu okazałoby się wielkim grzechem. No bo jak nie wspomnieć o prawdziwym graficznym majstersztyku? Do tego wielofunkcyjnym i, podobnie jak sama powieść, skrywającym pewną tajemnicę. Otóż wystarczy ściągnąć obwolutę i rozłożyć ją, by otrzymać kilka stron gazety wychodzącej w Kilmore Cove. A w środku… Kto czytał dwanaście poprzednich tomów, ten wie, że również wnętrze to prawdziwa uczta dla oka. Piękne zdobienia, szkice, każdy nowy rozdział zawiera przemyślaną grafikę. A co, poza warstwą wizualną, otrzymujemy? Ponad trzysta stron przepełnionych przygodami, marzeniami i atmosferą tajemniczości. Tym razem głównymi bohaterami powieści nie są protagoniści pojawiający się we wcześniejszych tomach serii. Czytelnik poznaje nową grupę młodych postaci – Murraya, Minę, Connora i Shane’a. Podczas jednej ze swoich zabaw bohaterowie natrafiają na wrak statku. Nie wiedzą, skąd pochodzi łajba, do kogo należy, ani kto ją opuścił. Na pokładzie znajdują tajemniczą kostkę i dzienniki spisane w przeróżnych językach. Protagoniści postanawiają naprawić statek i przetłumaczyć zapiski, które należą do Ulyssesa Moore’a. Miłośnik wcześniejszych części cyklu zapewne już na…