1
8.8/10
Papugi z Placu d’Arezzo (Eric Emmanuel Schmitt) – recenzja
Powieść obyczajowa / 1 grudnia 2014

Eric Emmanuel Schmitt dał się mi poznać jako autor krótkich, aczkolwiek błyskotliwych i głębokich w swoim przesłaniu niewielkich form narratorskich (głównie za sprawą Pana Ibrahima i kwiatów Koranu, Dziecka Noego oraz słynnego Oskara i pani Róży). Najnowsza powieść Papugi z placu d’Arezzo to imponujących rozmiarów książka, która w rzeczywistości przesądziła o dojrzałym i wysublimowanym literackim talencie francuskiego dramaturga. Już po kilkunastu stronach lektury uderza różnorodność i mnogość zaprezentowanych bohaterów. Pisarz wrzuca czytelnika in medias res, gdzie początkowo nie wiadomo, jakie są powiązania między poszczególnymi postaciami, a także, kim one są i czym zajmują się w życiu codziennym. Dokładnie sto dwadzieścia stron stanowi opis zróżnicowanych sytuacji, w jakich protagoniści znaleźli się tuż przed otrzymaniem tajemniczego liściku. Z kart powieści, niczym Sherlock Holmes, odbiorca musi wydedukować, z jakim typem bohatera ma do czynienia i jakim systemem wartości kieruje się na co dzień. A jest ich niemało, należą do różnorodnych klas społecznych, borykający się z mniejszymi lub większymi kłopotami, szukającymi gorliwie miłości i próbujący ustatkować swoje wzburzone życie emocjonalne. „Piszę tych kilka słów po prostu po to, by Ci powiedzieć, że Cię kocham. Podpisane: Ty wiesz kto” – te oto dwa krótkie zdania zburzyły dotychczasowy ład bohaterów. Każdy z nich, zaczynając od luksusowej…

W śnieżną noc (M. Johnson, J. Green, L. Myracle) – recenzja
Powieść młodzieżowa / 29 listopada 2014

W śnieżną noc to tak naprawdę jedna książka napisana przez troje popularnych amerykańskich pisarzy. Błądzi ten, kto sądzi, iż to niezależne od siebie teksty. Łączy ich nie tylko tytułowy świąteczny wątek o miłości, ale także gorąca kawa w Starbucksie, placki ziemniaczane w Waffle House i śnieżyca stulecia w niewielkim miasteczku Gracetown. Podróż wigilijna jest wprowadzeniem do świata amerykańskich nastolatków i ich miłosnych perypetii. Każde opowiadanie to w rzeczywistości rozwinięcie tych samych wydarzeń z perspektywy danej postaci.  Warto podkreślić, iż każde opowiadanie nie jest zbytnio przesłodzone, bardzo często za uśmiechem bohatera skrywa się głęboko ukryte cierpienie z powodu złamanego serca. Autorom bardzo dobrze udało się oddać emocjonalne rozterki młodych ludzi i ich sposób postrzegania otaczającego ich świata. Bardzo ciekawie zostali zarysowani bohaterowie powieści. Niby każdy z nich jest scharakteryzowany w odmienny sposób, niemniej łączy ich kilka wspólnych cech. To młode, zagubione w świecie dorosłych osoby, które przeżywają pierwsze uniesienia miłosne, rozczarowania i konflikty z najbliższymi. Ich pierwszą obroną przez wszelkimi kłopotami jest ironia i emocjonalny dystans wobec różnorodnych sytuacji. Nastolatkowie boją się obnażyć swoje prawdziwe uczucia, dlatego tak często skrywają się za fasadą pozornego spokoju, niemniej ich sercem targa ogromna burza emocji. Z każdej strony opowiadań wylewa się humor. Komizm sytuacyjny,…

Widmopis (David Mitchell) – recenzja
Fantasy , Science-fiction / 27 listopada 2014

Pierwszy raz styczność z (moim zdaniem) fenomenalną prozą Davida Mitchella miałam za sprawą Atlasu chmur. Narracyjna wielogłosowość w połączeniu z niezwykłą plastycznością opisów sprawiła, iż z ochotą sięgnęłam po Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta. Subtelna, pełna złożonych metafor powieść utwierdziła mnie w przekonaniu, iż anielski pisarz posiada niewątpliwy talent w ukazywaniu leków współczesnego człowieka i jego walce z przeciwnościami losu. Widmopis to debiutanckie dzieło Mitchella i jednocześnie książka, którą trudno jest jednoznacznie scharakteryzować. Pozornie to powieść złożona z dziewięciu niepasujących do siebie opowiadań, których ramę fabularną stanowią dzieje Kwazara Serendipity, terrorysty i jednocześnie członka japońskiej sekty, odpowiedzialnego za atak w metrze. To mozaikowe dzieło, którym należy się delektować, nie sposób  oddać się lekturze, poświęcając mu jeden lub dwa wieczory, Widmopis wymaga znacznie więcej czasu. Każda historia kładzie nacisk na inny aspekt rzeczywistości, pokazując, jak niewielki drobiazg lub rozmowa z nieznajomym może znacząco wpłynąć na życie innych ludzi. Akcja Widmopisu rozpoczyna się na Dalekim Wschodzie, w Kraju Kwitnącej Wiśni. Z każdym kolejnym opowiadaniem czytelnik przemierza literacką podróż przez Europę, aż do Stanów Zjednoczonych. To podróż w czasie i w przestrzeni, z różnorodną konwencją gatunkową i ukazaniem krótkich, aczkolwiek bardzo znaczących fragmentów życia głównych bohaterów. Mitchell udowodnił, iż jest mistrzem w zręcznym…

Zanurzyć się w mrok (Tim Weaver) – recenzja
Powieść kryminalna , Sensacyjne / 20 listopada 2014

Ścigając umarłych to bardzo mocny i jednocześnie mroczny debiut młodego dziennikarza, Tima Weavera. Sylwetka głównego bohatera, prywatnego detektywa po przejściach zajmującym się poszukiwaniem zaginionych inspirowana twórczością Lee Childa i Michaela Connelly’ego, okazała się strzałem w dziesiątkę. W swojej drugiej książce zatytułowanej Zanurzyć się w mrok Brytyjczyk powraca do postaci Davida Rakera, przedstawiając jeszcze ciekawszy i o wiele lepiej dopracowany w thriller, które akcja dzieje się we współczesnej Anglii. Fabuła powieści skupia się wokół dwóch dramatycznych i pełnych niepokoju wątkach śledczych. Główny bohater i zarazem narrator podejmuje z pozoru przegraną sprawę nastoletniej Megan Carver. Po ponad siedmiu miesiącach bezowocnego śledztwa zrozpaczeni rodzice zwracają się do Rakera. I choć detektyw daje im wyraźnie do zrozumienia, że szanse na jej bezpieczny powrót są znikome, to sam nie przypuszcza, iż przerwanie tajemniczej zmowy milczenia najbliższego otoczenia Megan okaże się wielce zgubne w swoich skutkach. Jednocześnie policja poszukuje „chirurga”, niezależnego kryminalisty zajmującego się operacjami plastycznymi członków zorganizowanych ugrupowań przestępczych. Na dodatek pojawia się trzeci wątek, jakim jest ujawnienie ważkich informacji sprzed wieku, kiedy to seryjny morderca, Milton Sykes, masowo grzebał swoje ofiary na Torowisku Umarłych. Co mają wspólnego ze sobą wszystkie sprawy? Nic i jednocześnie bardzo wiele. I choć na pierwszy rzut oka fabuła może…

List (Richard Paul Evans) – recenzja
Powieść obyczajowa / 19 listopada 2014

Proza kobieca to trudny gatunek, ponieważ bardzo łatwo jest przekroczyć granicę między wysublimowaną i oryginalną powieścią a zwykłym romansem. Richardowi Paulowi Evansowi udało się  odnaleźć złoty środek, ponieważ jego kolejne dzieło delikatnie balansuje między delikatną historią o miłości i sile wybaczenia a utworem poruszającym ważne problemy społeczne minionej epoki. List to kontynuacja Zegarka z różowego złota. Pisarz przenosi czytelnika w okres wielkiego kryzysu w Stanach Zjednoczonych i pozwala na nowo przeżywać emocje związane z historią miłosną MaryAnne i Davida Parkinów. W wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności małżeństwo traci swoją ukochaną trzyletnią córeczkę Andreę. Oboje pogrążają się na swój sposób w żałobie, odsuwając się od siebie i budując mur, którego nie jest w stanie przełamać nawet łączące ich uczucie. Na domiar złego firmę Davida dotyka wszechobecny kryzys finansowy, a na dziecięcym grobie pojawia się tajemniczy list, którego autorką może być zaginiona matka Parkina. Wbrew pozorom, powieść Evansa to dzieło skupiające się na małżeńskim kryzysie. Autor znaczną cześć tekstu poświęca tematyce wybaczenia i pojednania z ludźmi, którzy pozornie na to nie zasługują. Historia Lawrenca, ciemnoskórego służącego i jego skrywanej tajemnicy jest najlepszym przykładem tego, jak wiele cierpienia i smutku może kryć się w sercu człowieka. Dzieje Rose King, matki, która porzuciła swoje jedyne…

Marsjanin (Andy Weir) – recenzja
Science-fiction / 17 listopada 2014

Debiutancka powieść Andy’ego Weira byłaby idealna, gdyby nie posiadała jednej wady – jest nią podróż na Marsa. Ten motyw wyprawy na planetę, na której nie stanął żaden człowiek sprawia, iż po skończeniu lektury poczułam się zawiedziona. Rozczarowana tym, iż opisana historia nie zdarzyła się naprawdę. Pomysł na fabułę jest bardzo prosty: podczas misji na Marsie jeden z członków przypadkowo został uznany za zmarłego i pozostał sam na czerwonej planecie. Ma jedynie do dyspozycji niewielkie zapasy żywności i tlenu pierwotnie przeznaczonych dla sześcioosobowej załogi. I w tym momencie rozpoczyna się walka o przetrwanie. Wszak za niecałe cztery lata ma przybyć kolejna załoga i astronauta zrobi wszystko, aby powrócić w jednym kawałku i opowiedzieć swoją historię. To dzieje jednej postaci, z ust której poznajemy przebieg kolejnego sola (takim mianem określa się marsjańską dobę), dni bardzo do siebie zbliżonych, o stałych porach posiłków, badań i rozważań nad poprawą dotychczasowych warunków życia. Czy tego typu rozwiązanie może być atrakcyjne dla czytelnika?  Jak najbardziej! Główny bohater, Mark Watney, zaskakuje swoja pomysłowością, która bazuje wyłącznie na nauce, a konkretnie na botanice i chemii. Powieść Weira jest realistyczna do granic możliwości, wszystko jest tak szczegółowo opisane, iż ciężko uwierzyć, że to dzieło gatunku science-fiction, a nie książka…

0
8.7/10
Złota skóra (Carla Montero) – recenzja

Po dobrej Wiedeńskiej grze poświęconej szpiegowskim intrygom XIX-wiecznego Paryża oraz poszukiwaniom przez oficera SS słynnego obrazu XV-wiecznego Włocha w zaskakującej Szmaragdowej tablicy, Carla Montero zabiera czytelnika w świat dekadenckiego Wiednia. Trzecia powieść autorki zaskakuje pod wieloma względami: rozwiązań fabularnych, śmiałych opisów i przede wszystkim coraz bardziej precyzyjnym wykorzystaniem materiałów historycznych do odtworzenia europejskiego życia społeczno-kulturalnego początku XX wieku. Akcja Złotej skóry rozgrywa się w zepsutym, dekadenckim świecie wiedeńskiej bohemy artystycznej, którą wstrząsają serie brutalnych mordów. Silne i zdecydowane kobiety o męskich cechach charakteru i zniewieściali mężczyźni obracający się wśród pięknych modelek o wątpliwej reputacji moralnej i towarzyskiej – to właśnie w tym środowisku mają miejsce największe odstępstwa w zachowaniu ówczesnych elit. Historia rozpoczyna się powrotem Hugona von Ebenthala z Ameryki do ojczyzny, którą ponownie wstrząsają serie bestialskich morderstw na młodych modelkach. Pierwsze podejrzenie pada na Wiedeńczyka, który już wcześniej był głównym oskarżonym w podobnej sprawie (i co stało się głównym powodem emigracji do Nowego Świata). Książę Ebenthal jest chorym człowiekiem z pragnieniem ukojenia swoich strachów i frustracji. To częsty bywalec domów publicznych, miłośnik mocnych trunków i zagorzały morfinista. Śledztwo w sprawie przejmuje Karl Sehlackman, policjant zajmujący się tego typu sprawami i jednocześnie bliski przyjaciel Hugona. Z drugiej strony mamy do…

Biała Maria (Hanna Krall) – recenzja
Powieść obyczajowa / 13 listopada 2014

 „Więc będąc oddany, bo walczyło się o dzisiejszą Polskę, przekonany byłem, że obowiązek spełniam.” [ Biała Maria – Hanna Krall] Biała Maria to od dawna oczekiwana, ostatnia książka wybitnej polskiej reportażystki, Hanny Krall. Jest to równocześnie najbardziej intymne dzieło autorki, zawierające osobiste refleksje dotyczące wczesnego dzieciństwa połączonego z problematyką trudnych stosunków polsko-żydowskich w czasie wojny, a także wiele lat po jej zakończeniu. Książka skomponowana jest z trzech, ściśle ze sobą powiązanych, części: Ósme przykazanie, Podwójne życie porucznika W oraz z Domu opieki. Każde z tych opowiadań składa się niejako z fragmentów wielkiej mozaiki, którą czytelnik musi  sam złożyć w całość, by móc rozkoszować się jej pięknem i jednocześnie odczuć wielkie cierpienie, ukryte za prostymi, bardzo często lakonicznie opisanymi, wydarzeniami. Całość łączy cud przetrwania żydowskiej dziewczynki pośród ludzkiego strachu i odwagi, lęku i honoru, wiary w ludzi i irracjonalnych uprzedzeń. Główna bohaterka – mała, „czarniutka” dziewczynka o pięknych oczach, lubiąca się chować w wielkiej, drewnianej szafie po latach wyjdzie, by dać świadectwo prawdzie o własnych doświadczeniach miłości i jednoczesnego braku pełnego zaufania ze strony spotykanych ludzi. Biała Maria ma również wiele znaczeń, trzy z ich są opisane w książce, kolejne interpretacje należą już wyłącznie do kompetencji czytelnika. Biała Maria to przede…

Próby ognia (James Dashner) – recenzja

Trzeba uczciwie przyznać, iż zakończenie pierwszego tomu trylogii Więzień labiryntu było prawdziwym zaskoczeniem, nawet dla mnie (jako, żed uważam się za wyjadacza gatunku powieści survivalowych). Okazało się, iż tytułowy labirynt to złożony i zakodowany system znaków, który został stworzony przez Thomasa i Teresę na zlecenie DRESZCZA. Dwudziestu osobom, z Minho na czele, udało się wydostać z tej pułapki, jednak nastolatków przechwyciła tajemnicza grupa, oferująca im schronienie i żywność (objaśniając również sporą część trudnych sytuacji, przez jakie musieli przebrnąć). Chłopcy nie są jedynymi ocalałymi, ponieważ równolegle do nich funkcjonowała na takich samych zasadach grupa dziewcząt, które również opuściły podobny labirynt. Teraz wszyscy muszą stawić czoła kolejnym wyzwaniom, mającym zaważyć na dalszych losach nastolatków, bowiem stawką jest ich własne życie. Jakim cudem po raz kolejny zmusili bohaterów do toczenia krwawych bojów? Odpowiedź jest prosta – wszyscy zostali zarażeni niosącą śmierć Pożogą, na którą lekarstwo znajduje się w miejscu zwanym przystanią, położonej daleko na północy, czternaście dni drogi przez palącą pustynię. Aby nie było zbyt prosto, to na jej terenie roi się od śmiercionośnych mechanicznych potworów, wszechobecnych, powodujących olbrzymi ból i poparzenia promieni słonecznych, a także ogromnych burz z piorunami. Za mało? Dołóżmy do tego wyklęte miasto, w którym mieszkają ludzie dotknięci chorobą, chcący…

Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda (P.K. Dick) – recenzja
Science-fiction / 6 listopada 2014

Dick nieustannie zadziwia i chyba już nigdy nie przestanie. Lektura Krótkiego szczęśliwego żywotu brązowego oksforda zaskoczyła mnie na wielu poziomach. Bardzo ciężko jest znaleźć zbiór opowiadań, które trzymają równy, wysoki poziom merytoryczny, a także zdumiewają pod względem pomysłowości i innowacyjności. Występujące w antologii motywy, znane w szeroko pojętej popkulturze nie dziwią, jednakże jeśli wziąć pod uwagę czas powstawania poszczególnych tekstów (wszystkie teksty pochodzą z lat1951-1952), są one wręcz rewolucyjne. To pierwsze kroki mistrza gatunku, flirt z szeroko pojętą fantastyką, widać pierwsze potknięcia oraz niewielkie sukcesy. Philip K. Dick często przekraczał granice zdrowego rozsądku, niemniej w przypadku Krótkiego szczęśliwego żywota… można mówić o balansowaniu na cienkiej linii między geniuszem a szaleństwem. Rebisowskie wydanie dzieł Dicka jest propozycją dla miłośników klasycznego science-fiction. Zawiera aż dwadzieścia pięć różnorodnych tytułów, z których część to zaledwie nakreślone pomysły o ogromnym potencjale. Warto podkreślić, iż teksty te zawierają tematy charakterystyczne dla pierwszych dzieł tego gatunku: fascynację podróżami międzygwiezdnymi i dalekosiężnymi planami kolonizacji kolejnych planet, rozwojem technologii i jej wpływie na kondycję duchową człowieka, a także, abstrakcyjne wręcz, idee podróży w czasie oraz związanej z nią powolną utratą zdrowego rozsądku. Jedno z opowiadań, Sonda przyszłości, niesie ostrzeżenie przed zbytnią ingerencją w przyszłość, bowiem nawet najmniejsza zmiana obecnej…