Zanurzyć się w mrok (Tim Weaver) – recenzja
Powieść kryminalna , Sensacyjne / 20 listopada 2014

Ścigając umarłych to bardzo mocny i jednocześnie mroczny debiut młodego dziennikarza, Tima Weavera. Sylwetka głównego bohatera, prywatnego detektywa po przejściach zajmującym się poszukiwaniem zaginionych inspirowana twórczością Lee Childa i Michaela Connelly’ego, okazała się strzałem w dziesiątkę. W swojej drugiej książce zatytułowanej Zanurzyć się w mrok Brytyjczyk powraca do postaci Davida Rakera, przedstawiając jeszcze ciekawszy i o wiele lepiej dopracowany w thriller, które akcja dzieje się we współczesnej Anglii. Fabuła powieści skupia się wokół dwóch dramatycznych i pełnych niepokoju wątkach śledczych. Główny bohater i zarazem narrator podejmuje z pozoru przegraną sprawę nastoletniej Megan Carver. Po ponad siedmiu miesiącach bezowocnego śledztwa zrozpaczeni rodzice zwracają się do Rakera. I choć detektyw daje im wyraźnie do zrozumienia, że szanse na jej bezpieczny powrót są znikome, to sam nie przypuszcza, iż przerwanie tajemniczej zmowy milczenia najbliższego otoczenia Megan okaże się wielce zgubne w swoich skutkach. Jednocześnie policja poszukuje „chirurga”, niezależnego kryminalisty zajmującego się operacjami plastycznymi członków zorganizowanych ugrupowań przestępczych. Na dodatek pojawia się trzeci wątek, jakim jest ujawnienie ważkich informacji sprzed wieku, kiedy to seryjny morderca, Milton Sykes, masowo grzebał swoje ofiary na Torowisku Umarłych. Co mają wspólnego ze sobą wszystkie sprawy? Nic i jednocześnie bardzo wiele. I choć na pierwszy rzut oka fabuła może…

List (Richard Paul Evans) – recenzja
Powieść obyczajowa / 19 listopada 2014

Proza kobieca to trudny gatunek, ponieważ bardzo łatwo jest przekroczyć granicę między wysublimowaną i oryginalną powieścią a zwykłym romansem. Richardowi Paulowi Evansowi udało się  odnaleźć złoty środek, ponieważ jego kolejne dzieło delikatnie balansuje między delikatną historią o miłości i sile wybaczenia a utworem poruszającym ważne problemy społeczne minionej epoki. List to kontynuacja Zegarka z różowego złota. Pisarz przenosi czytelnika w okres wielkiego kryzysu w Stanach Zjednoczonych i pozwala na nowo przeżywać emocje związane z historią miłosną MaryAnne i Davida Parkinów. W wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności małżeństwo traci swoją ukochaną trzyletnią córeczkę Andreę. Oboje pogrążają się na swój sposób w żałobie, odsuwając się od siebie i budując mur, którego nie jest w stanie przełamać nawet łączące ich uczucie. Na domiar złego firmę Davida dotyka wszechobecny kryzys finansowy, a na dziecięcym grobie pojawia się tajemniczy list, którego autorką może być zaginiona matka Parkina. Wbrew pozorom, powieść Evansa to dzieło skupiające się na małżeńskim kryzysie. Autor znaczną cześć tekstu poświęca tematyce wybaczenia i pojednania z ludźmi, którzy pozornie na to nie zasługują. Historia Lawrenca, ciemnoskórego służącego i jego skrywanej tajemnicy jest najlepszym przykładem tego, jak wiele cierpienia i smutku może kryć się w sercu człowieka. Dzieje Rose King, matki, która porzuciła swoje jedyne…

Marsjanin (Andy Weir) – recenzja
Science-fiction / 17 listopada 2014

Debiutancka powieść Andy’ego Weira byłaby idealna, gdyby nie posiadała jednej wady – jest nią podróż na Marsa. Ten motyw wyprawy na planetę, na której nie stanął żaden człowiek sprawia, iż po skończeniu lektury poczułam się zawiedziona. Rozczarowana tym, iż opisana historia nie zdarzyła się naprawdę. Pomysł na fabułę jest bardzo prosty: podczas misji na Marsie jeden z członków przypadkowo został uznany za zmarłego i pozostał sam na czerwonej planecie. Ma jedynie do dyspozycji niewielkie zapasy żywności i tlenu pierwotnie przeznaczonych dla sześcioosobowej załogi. I w tym momencie rozpoczyna się walka o przetrwanie. Wszak za niecałe cztery lata ma przybyć kolejna załoga i astronauta zrobi wszystko, aby powrócić w jednym kawałku i opowiedzieć swoją historię. To dzieje jednej postaci, z ust której poznajemy przebieg kolejnego sola (takim mianem określa się marsjańską dobę), dni bardzo do siebie zbliżonych, o stałych porach posiłków, badań i rozważań nad poprawą dotychczasowych warunków życia. Czy tego typu rozwiązanie może być atrakcyjne dla czytelnika?  Jak najbardziej! Główny bohater, Mark Watney, zaskakuje swoja pomysłowością, która bazuje wyłącznie na nauce, a konkretnie na botanice i chemii. Powieść Weira jest realistyczna do granic możliwości, wszystko jest tak szczegółowo opisane, iż ciężko uwierzyć, że to dzieło gatunku science-fiction, a nie książka…

0
8.7/10
Złota skóra (Carla Montero) – recenzja

Po dobrej Wiedeńskiej grze poświęconej szpiegowskim intrygom XIX-wiecznego Paryża oraz poszukiwaniom przez oficera SS słynnego obrazu XV-wiecznego Włocha w zaskakującej Szmaragdowej tablicy, Carla Montero zabiera czytelnika w świat dekadenckiego Wiednia. Trzecia powieść autorki zaskakuje pod wieloma względami: rozwiązań fabularnych, śmiałych opisów i przede wszystkim coraz bardziej precyzyjnym wykorzystaniem materiałów historycznych do odtworzenia europejskiego życia społeczno-kulturalnego początku XX wieku. Akcja Złotej skóry rozgrywa się w zepsutym, dekadenckim świecie wiedeńskiej bohemy artystycznej, którą wstrząsają serie brutalnych mordów. Silne i zdecydowane kobiety o męskich cechach charakteru i zniewieściali mężczyźni obracający się wśród pięknych modelek o wątpliwej reputacji moralnej i towarzyskiej – to właśnie w tym środowisku mają miejsce największe odstępstwa w zachowaniu ówczesnych elit. Historia rozpoczyna się powrotem Hugona von Ebenthala z Ameryki do ojczyzny, którą ponownie wstrząsają serie bestialskich morderstw na młodych modelkach. Pierwsze podejrzenie pada na Wiedeńczyka, który już wcześniej był głównym oskarżonym w podobnej sprawie (i co stało się głównym powodem emigracji do Nowego Świata). Książę Ebenthal jest chorym człowiekiem z pragnieniem ukojenia swoich strachów i frustracji. To częsty bywalec domów publicznych, miłośnik mocnych trunków i zagorzały morfinista. Śledztwo w sprawie przejmuje Karl Sehlackman, policjant zajmujący się tego typu sprawami i jednocześnie bliski przyjaciel Hugona. Z drugiej strony mamy do…

Biała Maria (Hanna Krall) – recenzja
Powieść obyczajowa / 13 listopada 2014

 „Więc będąc oddany, bo walczyło się o dzisiejszą Polskę, przekonany byłem, że obowiązek spełniam.” [ Biała Maria – Hanna Krall] Biała Maria to od dawna oczekiwana, ostatnia książka wybitnej polskiej reportażystki, Hanny Krall. Jest to równocześnie najbardziej intymne dzieło autorki, zawierające osobiste refleksje dotyczące wczesnego dzieciństwa połączonego z problematyką trudnych stosunków polsko-żydowskich w czasie wojny, a także wiele lat po jej zakończeniu. Książka skomponowana jest z trzech, ściśle ze sobą powiązanych, części: Ósme przykazanie, Podwójne życie porucznika W oraz z Domu opieki. Każde z tych opowiadań składa się niejako z fragmentów wielkiej mozaiki, którą czytelnik musi  sam złożyć w całość, by móc rozkoszować się jej pięknem i jednocześnie odczuć wielkie cierpienie, ukryte za prostymi, bardzo często lakonicznie opisanymi, wydarzeniami. Całość łączy cud przetrwania żydowskiej dziewczynki pośród ludzkiego strachu i odwagi, lęku i honoru, wiary w ludzi i irracjonalnych uprzedzeń. Główna bohaterka – mała, „czarniutka” dziewczynka o pięknych oczach, lubiąca się chować w wielkiej, drewnianej szafie po latach wyjdzie, by dać świadectwo prawdzie o własnych doświadczeniach miłości i jednoczesnego braku pełnego zaufania ze strony spotykanych ludzi. Biała Maria ma również wiele znaczeń, trzy z ich są opisane w książce, kolejne interpretacje należą już wyłącznie do kompetencji czytelnika. Biała Maria to przede…

Próby ognia (James Dashner) – recenzja

Trzeba uczciwie przyznać, iż zakończenie pierwszego tomu trylogii Więzień labiryntu było prawdziwym zaskoczeniem, nawet dla mnie (jako, żed uważam się za wyjadacza gatunku powieści survivalowych). Okazało się, iż tytułowy labirynt to złożony i zakodowany system znaków, który został stworzony przez Thomasa i Teresę na zlecenie DRESZCZA. Dwudziestu osobom, z Minho na czele, udało się wydostać z tej pułapki, jednak nastolatków przechwyciła tajemnicza grupa, oferująca im schronienie i żywność (objaśniając również sporą część trudnych sytuacji, przez jakie musieli przebrnąć). Chłopcy nie są jedynymi ocalałymi, ponieważ równolegle do nich funkcjonowała na takich samych zasadach grupa dziewcząt, które również opuściły podobny labirynt. Teraz wszyscy muszą stawić czoła kolejnym wyzwaniom, mającym zaważyć na dalszych losach nastolatków, bowiem stawką jest ich własne życie. Jakim cudem po raz kolejny zmusili bohaterów do toczenia krwawych bojów? Odpowiedź jest prosta – wszyscy zostali zarażeni niosącą śmierć Pożogą, na którą lekarstwo znajduje się w miejscu zwanym przystanią, położonej daleko na północy, czternaście dni drogi przez palącą pustynię. Aby nie było zbyt prosto, to na jej terenie roi się od śmiercionośnych mechanicznych potworów, wszechobecnych, powodujących olbrzymi ból i poparzenia promieni słonecznych, a także ogromnych burz z piorunami. Za mało? Dołóżmy do tego wyklęte miasto, w którym mieszkają ludzie dotknięci chorobą, chcący…

Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda (P.K. Dick) – recenzja
Science-fiction / 6 listopada 2014

Dick nieustannie zadziwia i chyba już nigdy nie przestanie. Lektura Krótkiego szczęśliwego żywotu brązowego oksforda zaskoczyła mnie na wielu poziomach. Bardzo ciężko jest znaleźć zbiór opowiadań, które trzymają równy, wysoki poziom merytoryczny, a także zdumiewają pod względem pomysłowości i innowacyjności. Występujące w antologii motywy, znane w szeroko pojętej popkulturze nie dziwią, jednakże jeśli wziąć pod uwagę czas powstawania poszczególnych tekstów (wszystkie teksty pochodzą z lat1951-1952), są one wręcz rewolucyjne. To pierwsze kroki mistrza gatunku, flirt z szeroko pojętą fantastyką, widać pierwsze potknięcia oraz niewielkie sukcesy. Philip K. Dick często przekraczał granice zdrowego rozsądku, niemniej w przypadku Krótkiego szczęśliwego żywota… można mówić o balansowaniu na cienkiej linii między geniuszem a szaleństwem. Rebisowskie wydanie dzieł Dicka jest propozycją dla miłośników klasycznego science-fiction. Zawiera aż dwadzieścia pięć różnorodnych tytułów, z których część to zaledwie nakreślone pomysły o ogromnym potencjale. Warto podkreślić, iż teksty te zawierają tematy charakterystyczne dla pierwszych dzieł tego gatunku: fascynację podróżami międzygwiezdnymi i dalekosiężnymi planami kolonizacji kolejnych planet, rozwojem technologii i jej wpływie na kondycję duchową człowieka, a także, abstrakcyjne wręcz, idee podróży w czasie oraz związanej z nią powolną utratą zdrowego rozsądku. Jedno z opowiadań, Sonda przyszłości, niesie ostrzeżenie przed zbytnią ingerencją w przyszłość, bowiem nawet najmniejsza zmiana obecnej…

R.I.P.D. Agenci z zaświatów (2013) – recenzja filmu
Fantastyka / 27 października 2014

Połączenie westernu, science fiction i komedii kryminalnej nie gwarantuje komercyjnego sukcesu. Robert Schwentke (Zaklęci w czasie, Plan lotu, Red) zaproponował widzom powtórkę z rozrywki i się przeliczył. Rest In Peace Department jest niczym innym jak połączeniem rozwiązań fabularnych znanych z Facetów w czerni i Uwierz w ducha, dodatkowo okraszonych smaczkami w klimacie dzikiego zachodu. Fabuła filmu jest bardzo prosta: to historia zabitych policjantów i stróżów prawa, po śmierci otrzymują oni drugą szansę, mogąc odpokutować swoje przewinienia w służbie Wydziału ds. Wiecznego Odpoczynku. Dobroduszny i łatwowierny Nick (Ryan Reynolds) trafia pod opiekę Roy’a (Jeff Bridges), lekko zdziwaczałego egocentryka, z którym ciężko mu się dogadać. Policjanci węszą, tropią i ścigają zbuntowane dusze, po śmierci permanentnie unikające rozprawy na Sądzie Ostatecznym i ukrywające się w ludzkich ciałach, grasując po Ziemi i załatwiając swoje własne interesy. Kiedy nad nieco nieudolnymi partnerami pojawia się wizja zagłady świata żywych, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, Nick i Roy znajdują wspólny cel, dzięki czemu z przekomarzających się tajniaków przeobrażają się w prawdziwych funkcjonariuszy i stróżów duchowego porządku. Najnowsze dzieło Schwentke kosztowało ponad 300 milionów dolarów, z czego lwią część pochłonęły efekty specjalne. Tym nie można wiele zarzucić, bowiem w zestawieniu z 3D zwyczajnie cieszą ludzkie oko. Do tych…

Bóg, honor, trucizna (Robert Foryś) – recenzja
Powieść historyczna / 24 października 2014

Robert Foryś kusi czytelnika różnymi sposobami, jednakże najlepiej widocznych jest kilka elementów jego prozy: erotyka, knowania, przemoc i przede wszystkim słowny realizmem. Opierając się na życiorysach Jana III Sobieskiego, markizy Marii Kazimiery de la Grange d’Arquien (słynnej Marysieńki, do której król pisał miłosne, pełne namiętności listy), a także Michała Korybuta Wiśniowieckiego i jego dworskiej świty, stworzył naprawdę ciekawą powieść, wzbogacając czytelnika o detale dotyczące zdobywania tronu, politycznych mariaży i zdrad w polskiej rzeczywistości XVII wieku. Od jakiej sytuacji wychodzi autor? Na tronie zasiada Wiśniowiecki, niezbyt udolny król, który nie potrafi sobie poradzić z konfliktem między malkontentami (Sobieski, Morsztyn, Prażmowski) a regalistami (Zamoyska, matka Wiśniewskiego i jego żona, Eleonora Habsburżanka). Na tle tych przepychanek rysuje się inne, o wiele groźniejsze widmo, jakim jest wojna przeciw Imperium Osmańskiemu. Francja próbuje ingerować w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej i osadzić na tronie swego kandydata, księcia de Longueville, w czym pomóc ma żona Sobieskiego, Maria Kazimiera i jej zaufana służka, Charlotte Mesire. Siłą powieści Forysia jest barwne ukazanie obyczajów „przeciętnego zjadacza chleba” w trudach dnia codziennego. Zanim Charlotte dostała się na dwór Marysieńki, przeżyła naprawdę burzliwe chwile, podobna sytuacja dotyczy kozaka Bogusława Tynera. Nie wszyscy od razu trafili na służbę do szlacheckich posiadłości, niektórzy musieli dosłownie…

Ocean na końcu drogi (Neil Gaiman) – recenzja
Fantasy / 23 października 2014

Dorastając, czerpałem mnóstwo informacji z książek. (…) Były moimi nauczycielami i doradcami  Neil Gaiman jest jednym z najbardziej poczytnych autorów szeroko pojętej fantastyki na całym świecie. Jego twórczością zachwycają się młodsi (warto wymienić chociażby Koralinę, Wilki w ścianach, Gwiezdny pył), jak i ci znacznie starsi czytelnicy (Chłopcy Anansiego, Nigdziebądźoraz rewelacyjni Amerykańscy bogowie). Najnowsze dzieło pisarza – Ocean na końcu drogi – jest długo wyczekiwaną powieścią, która zasłużyła sobie na miano prawdziwej literackiej perełki. Mężczyźni Hempstocków wyruszyli na poszukiwanie swego losu i fortuny Historia przedstawiona w książce wydaje się bardzo prosta – po wielu latach bezimienny mężczyzna przyjeżdża do swojej dawnej miejscowości i odwiedza sąsiednią farmę Hempstocków, która znajduje się na końcu błotnistej drogi wiodącej od jego rodzinnego domu. W oczekiwaniu na posiłek zaproponowany przez babcię jego przyjaciółki Lettie, siada koło kaczego stawu, zwanego przez najmłodszą Hempstockównę (Lettie) oceanem. Powrót do Sussex przywołuje szereg wspomnień i wydarzeń związanych z dorastaniem, które wywarły znaczny wpływ na jego dalsze życie. Po osiągnieciu czterdziestego roku życia przeżywa swe katharsis, wywołane niewielkim impulsem, jaki stanowił widok maleńkiego stawu i dziecięcego ogródka, określanego mianem kręgu wróżek. Właściwa akcja powieści rozpoczyna się wspomnieniem samotnie spędzonego przyjęcia z okazji siódmych urodzin, na którym to został obdarowany przez rodziców figurką…