Kłamca 2,5 Machinomachia (Jakub Ćwiek) – recenzja
Fantasy , Gry / 10 września 2014

Nie ulega wątpliwości, iż Jakub Ćwiek jest najbardziej znany ze swoich książek poświęconych Lokiemu – skandynawskiemu bogowi, który ma na bakier z wszelkimi zasadami życia społecznego. I choć autor nieraz zapowiadał, że cykl o Kłamcy został ostatecznie zakończony, to czy naprawdę można wierzyć twórcy prawdopodobnie jednej z przewrotniejszych postaci w polskiej fantastyce? Jak sugeruje sam tytuł, Kłamca 2,5 uzupełnia luki fabularne w historiach opublikowanych w drugim i trzecim tomie serii. I choć pozycja ma niecałe dwieście stron, warto się z nią zapoznać, ponieważ tym razem Ćwiek, a nie przewrotny Loki, zrobił trik swoim czytelnikom w postaci… dodatku do gry. Machinomachia w rzeczywistości jest przyjemną, czytelniczą rozrywką do karcianki inspirowanej najpopularniejszym cyklem Jakuba (co autor sam przyznaje w przedmowie). Pierwsze opowiadanko zatytułowane Handlarz snów to tekst ze zdecydowanie zmarnowanym potencjałem. Hotel, w nim Indianin, Kojot (czyli mitologiczny Wielki Oszust Ameryki Północnej), Loki i jego szef Gabriel – szkoda tylko, że zanim akcja na dobre zdążyła się rozkręcić, tak naprawdę już się skończyła i przezeń nie można zbyt wiele wspomnieć o samej historii, bo wydaje się, że to bardziej szkic większego tekstu, niż dopracowana i zakończona historia. Wcześniejsze braki w fabule zdecydowanie wynagradza Swat, w którym poznajemy ulubioną rozrywkę trickstera. Otóż Loki…

Dziedzic smoka (Cinda Williams Chima) – recenzja
Fantasy , Powieść młodzieżowa / 10 września 2014

O ile pierwszy tom Kronik Dziedziców okazał się świeżym powiewem pośród wielu tytułów young adult, to Dziedzic czarodziejów trochę mnie rozczarował z powodu zbyt wielkiego podobieństwa fabularnego do serii przygód Harry’ego Pottera. Niemniej w moim przekonaniu ma tendencję zwyżkową w stosunku do poprzednika, ponieważ książka nie powiela znanego już schematu znanego z twórczości J. K. Rowling, powracając do wcześniej zarysowanego wątku, jakim jest walka miedzy gildiami. Tym razem autorka w znacznej mierze skupiła się na ukazaniu przygotowań do wielkiej bitwy między mieszkańcami azylu a przedstawicielami magicznego świata, z powodu skradzionej wcześniej konstytucji gwarantującej pokój między czarodziejami. W książce zostały ukazane aż cztery strony konfliktu, niemniej pisarka nie wykorzystała w pełni możliwości zawiązania skomplikowanych intryg, w miejsce których pojawiają się dość przewidywalne posunięcia fabularne. Samo ukazanie wojennych przygotowań i ich dalszego rozwoju rozczarowuje, ponieważ Chima oparła się na prostej zasadzie „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”, stąd czasami dziwi sposób myślenia niektórych dorosłych czarodziejów, którzy w poprzednich częściach wykazywali się j większą dojrzałością w tych kwestiach. Na tle tych wydarzeń czytelnik poznaje Jasona Haleya, kolejnego tytułowego „dziedzica”. Chłopak odnajduje w jaskini Trinity niewielkich rozmiarów opal, który okazuje się potężnym talizmanem określanym mianem Smoczego Serca. I choć może się wydawać, że Chima…

Bracia Hioba (Rebecca Gable)
Powieść historyczna / 1 września 2014

Wszyscy szanujący się gracze zapewne spędzili wiele godzin pochyleni nad planszówką Osadnicy z Catanu. Prawdziwi miłośnicy (a maniacy to już z pewnością) sięgnęli zapewne po powieść o Wikingach, która powstała na bazie popularnej gry planszowej. Książka (o tym samym tytule) uzyskała status bestselleru (dwukrotnie wznawianego w Polsce), zaś autorka, Rebecca Gable, zyskała opinię realistycznej i wiernej prawdziwie historycznej pisarki. W Niemczech należy ona do czołówki najlepiej sprzedających się twórców powieści historycznych i kryminałów. Niedawno opublikowana w Polsce powieść historyczna zatytułowana Bracia Hioba stanowi prawdziwą perełkę wśród swego gatunku. XII wiek, Anglia. Trwa bratobójcza wojna o koronę między cesarzową Matyldą, która miała zostać królową Anglii a obecnym królem, Stefanem z Blois. Owe polityczne rozgrywki, knowania i spiski stanowią tło dla ukazania losów tytułowych Braci Hioba. Należy do nich tajemniczy Losian, normański szlachcic Simon de Clare, nawiedzony kapłan podający się za zmarłego króla Edmunda, syjamscy bracia Wulfryk i Godryk, Oswald, Luke i psychopatyczny arystokrata Regi. Większość z nich znalazła się na Wyspie z powodu wydanych wyroków mnichów z klasztoru św. Pankracego skazujących ich na podstawie wyglądu fizycznego lub  dręczącej, długotrwałej i nieuleczalnej choroby: padaczka, zespół Downa, zrośnięcie ciałem i tym podobne. Spośród wszystkich bohaterów najbardziej wyróżnia się Losian, młodzieniec o cechach przywódczych,…

Atlas chmur (David Mitchell) – recenzja
Science-fiction / 28 sierpnia 2014

Podczas niedawnej rozmowy na temat literatury, jedna osoba zwróciła mi uwagę, iż większość książek z gatunku fantastyki nie reprezentuje sobą nic ponad czystą rozrywkę. Swego czasu pisarze poruszali ważne kwestie dotyczące egzystencji, granicy ludzkiej moralności, zadawali pytania o moment utracenia człowieczeństwa, jednak teraz na próżno szukać tego w książkowych nowościach. Sięgnęłam pamięcią do ostatnio przeczytanych pozycji i musiałam ze smutkiem przyznać rację memu rozmówcy – dawno nie miałam do czynienia z wciągającą i głęboką powieścią, którą można interpretować w różny sposób, niosącą ze sobą określony bagaż tematyczny oraz wyróżniającą się swoją strukturą spośród tak wielu różnorodnych pozycji na rynku literackim. Pod koniec listopada poszłam do kina na nieznany mi Atlas chmur – szczerze mówiąc, nie mając zielonego pojęcia o czym ma być film trwający blisko trzy godziny. Po zakończeniu seansu wyszłam z sali całkowicie oczarowana – przepych kolorów, bogactwo wykreowanych światów, umiejętne połączenie za pomocą zaledwie kilku motywów sześciu tak różnorodnych historii sprawiło, że musiałam sięgnąć po literacki oryginał. Dzieło Davida Mitchella, o tym samym tytule, to zaproszenie do całkowicie innej przygody niż ta, jaką oferuje wielki ekran. I choć Atlas chmur uchodzi za adaptację (czyli, w przeciwieństwie do ekranizacji, pozostaje niezwykle wierna oryginałowi), nie sposób porównać tych dwóch arcydzieł. Książka jest o wiele…

Dziedzic czarodziejów (Cinda Williams Chima) – recenzja
Fantasy , Powieść młodzieżowa / 23 sierpnia 2014

Pierwszy tom serii Kroniki Dziedziców pod tytułem Dziedzic wojowników okazał się dość przewidywalną pozycją przeznaczoną zdecydowanie dla młodszych czytelników: prosta fabuła, nieskomplikowani bohaterowie, klarowny podział na dobrych i złych oraz szczęśliwe zakończenie. Książka nie była zła, niemniej blurb odebrał prawie całą radość z lektury. W przypadku kontynuacji pod tytułem Dziedzic czarodziejów wydawnictwo ustrzegło się tego błędu, przedstawiając czytelnikom interesującą powieść o nastolatku odkrywającym w sobie czarodziejską moc. Akcja rozpoczyna się tragedią: podczas wielkiej kłótni z Alice (bohaterką pierwszej części serii) szesnastoletni Joseph McCauley nie jest w stanie kontrolować swojej magicznej siły i niechcący wywołuje pożar, w wyniku którego ginie jego dobra znajoma, Maia. Houghton, prawny opiekun chłopca, nie wytrzymuje kolejnego ekscesu i postanawia przenieść go do specjalnej szkoły pana Leicestera, zajmującej się przypadkami tak zwanej trudnej młodzieży. Na miejscu dość szybko okazuje się, iż nie jest to zwyczajny ośrodek, lecz instytut werbujący uzdolnionych magów, a raczej czarodziei. Nic lepszego nie mogło spotkać Sepha? Wręcz przeciwnie! Szkoła w Maine okazuje się koszmarem jego życia: nie ma prawie żadnych przyjaciół za wyjątkiem Jasona Haley’a, tamtejszego dziwaka, na dodatek dyrektor chce kontrolować moc chłopaka i wykorzystać ją do walki z nowym wrogiem gildii czarodziejów, tak zwanym Smokiem. Na kartach powieści Dziedzica czarodziejów pojawiają się również postacie znane z pierwszego tomu: wojownik…

Dybuk (Marek Świerczek) – recenzja
Powieść historyczna / 21 sierpnia 2014

Na początku byłam bardzo rozczarowana książką, bowiem minęło kilkanaście stron lektury, a wątku fantastycznego ani śladu. Zamiast tego karty powieści wypełniło mnóstwo okrutnych i przepełnionych bólem scen z ubeckich katowni. Dybuk jest rekomendowany jako „mieszanka historii grozy, sensacji i romansu”, z czym nie mogę się zgodzić. W moim odczuciu to powieść drogi obejmująca losy trzech głównych bohaterów, przed którymi co rusz los odkrywa najciemniejsze i najbardziej mroczne karty powojennej historii Polski. Wątek fantastyczny okazał się tylko błahym pretekstem do podjęcia problematyki antysemityzmu i stosunku społeczeństwa polskiego do żydowskich obywateli Rzeczypospolitej tuż po zakończeniu II wojny światowej. Tytułowy dybuk to zjawisko zawładnięcia ciałem żywego człowieka przez ducha zmarłej osoby. Czasem nazywano tak również duszę zmarłego, która, nie mogąc zaznać odpoczynku z powodu popełnionych grzechów, próbuje naprawić swoje błędy poprzez służenie ludowi Izraela. Kiedy główny bohater powieści Świerczeka, były AK-owiec przetrzymywany w komunistycznym więzieniu, Rem Sosnkowski przyjmuje zlecenie zabójstwa Aarona Stallmana, rzekomo opętanego przez dybuka, nie ma pojęcia, z jakimi okropnościami przyjdzie mu się zmierzyć. Dybuk jest próbą rozliczenia powojennej trwogi i lęków, krążących wśród wiejskiej ludności, głównie antysemityzmu. Świerczek nie boi się szczegółowych deskrypcji przeszukiwania żydowskich grobów, gwałtów na kobietach, brutalnych przesłuchać w ubeckich katowniach, a także stosowania wulgarnych monologów o wyższości komunizmu nad…

Assassin’s Creed: Objawienia (Oliver Bowden) – recenzja
Fantasy , Gry / 12 sierpnia 2014

Nie ukrywam, iż Bowden o wiele lepiej wypada w pisaniu książek na podstawie gier (AC: Bractwo, AC: Renesans), niż gdy samodzielnie wymyśla fabułę (AC: Tajemna Krucjata). Biorąc do rąk Assassin’s Creed: Objawienia, nie zaprzeczam, że miałam obawy, jak autor postanowi zamknąć trylogię o przygodach Ezia Auditore Da Firenze’a zwłaszcza, że tworzył ją, nie znając fabularnej wersji trzeciej odsłony wirtualnej przygody. Jednakże tego, co zachwyca serce gracza podczas oglądania kolejnych trailerów, nie można w równie spektakularny sposób przenieść na karty powieści. AC: Objawienia rozpoczyna się sceną pochwycenia Ezia Auditore przez templariuszy, nad którymi wysoko, po czystym i bezchmurnym niebie, krąży orzeł (sugeruję, aby każdy  zapoznał się z tą sceną przed rozpoczęciem lektury Bowdena: tutaj jest link). Dlaczego o tym wspominam? Filmowa zapowiedź gry, w połączeniu ze ścieżką dźwiękową, robi ogromne wrażenie, natomiast w powieści owa scena wypadła po prostu słabo. Na szczęście autor skoncentrował się na tych aspektach historii Mistrza Assasynów, które zostały pominięte w wirtualnym odpowiedniku książki. Pochwycony przez wroga Ezio ma dużo czasu, by rozmyślać nad swoim położeniem zwłaszcza, iż czeka na wyrok śmierci przez powieszenie. Dzięki wykreowanym przez Bowdena wspomnieniom czytelnik dowiaduje się o misji, jaką podjął Auditore w Konstantynopolu. Ma zdobyć pięć ukrytych kluczy, umożliwiających dostęp do sekretnej biblioteki Altaira w…

Assassin’s Creed: Porzuceni (Oliver Bowden) – recenzja
Fantasy , Gry / 11 sierpnia 2014

Nie znam nowej odsłony gry Assassin’s Creed III, niemniej w ogóle nie przeszkadza mi to w czytaniu kolejnych książek autorstwa Oliviera Bowdena, a raczej Antona Gilla, który ukrywając się pod literackim pseudonimem, tworzy fascynujące powieści z asasynami w roli głównej. O ile Tajemna Krucjata wielce mnie rozczarowała pod względem fabularnym, tak Porzuceni nadrabiają braki swego poprzednika. Tym, co najbardziej mnie uderzyło w najnowszej powieści Bowdena, jest brak przedstawiciela grupy asasynów jako głównego bohatera! I choć ich duch przewija się na kartach książki (na przykład kładzie się nacisk na samodzielne myślenie, gotowość prawicy do wyciągnięcia miecza czy stosowanie kodeksu honorowego), to samych wyszkolonych zabójców brakuje. I, moim zdaniem, to bardzo dobre posunięcie, ponieważ powieść nabrała nowej świeżości, jest naprawdę interesująca i czytelnik ma szansę poznać nieco inne spojrzenie na Zakon Asasynów. O czym traktują Porzuceni? Jest to pamiętnik głównego bohatera, Haythama Keyway’a, który momentami w drobiazgowy wręcz sposób opisuje swoje dzieciństwo, szkolenie na templariusza (tak, dobrze czytacie!) i dalsze dzieje. Fabuła obejmuje jego dorosłą egzystencję, od kilku dni z życia dziesięciolatka, poprzedzonych brutalnym zabójstwem jego ojca Edwarda i porwaniem siostry Jenny, poprzez szukanie zemsty na kamerdynerze-zdrajcy Digweedzie, wykonywanie misji templariusza Reginalda Bircha, bratanie się i późniejszą walkę z Edwardem Braddockiem, aż po starcia z Jerzym Waszyngtonem. A…

Zrodzony w ogniu (DVD) – recenzja
Dramat / 1 sierpnia 2014

Dzieło Scotta Coopera przeszło bez echa w polskich kinach (pojawiło się jedynie na DVD), za to zagranicą zyskało opinię świetnego filmu o amerykańskiej prowincji. To solidne, mocne kino z rewelacyjną ścieżką dźwiękową i aktorstwem najwyższej klasy. Pośród setek tytułów warto zwrócić uwagę na Zrodzonego w ogniu, ponieważ jest to film zmuszający do refleksji, ze świetnie zarysowaną stagnacją mieszkańców amerykańskiej prowincji. Niemniej jego największa zaleta również jest w stanie się okazać największą wadą, bowiem drobiazgowo ukazana przemiana głównego bohatera może być odebrana jako przydługa i rozwleczona historia o braterskiej wendetcie. Russell Baze (Bale) zarabia na chleb ciężką pracą w miejscowej hucie. Wolny czas poświęca ukochanej Lenie (Saldana) i schorowanemu ojcu. Stara się także otoczyć opieką młodszego brata (Affleck), którego marzeniem jest za wszelką cenę wyrwać się z serca otaczającej ich bezkresnej puszczy. Pech sprawia, że za spowodowanie wypadku Russell trafia do więzienia. Gdy wyjdzie, zmuszony będzie zrobić wszystko, by wyciągnąć brata z rąk lokalnych przestępców zajmujących się handlem narkotykami i organizacją nielegalnych walk bokserskich (tyle głosi blurbowa informacja na temat historii). Tak zarysowana fabuła nie oddaje jednak wyjątkowego klimatu samego obrazu. Położone na odludziu miasteczko, gdzie panuje marazm i obojętność wobec jakichkolwiek spraw są na porządku dziennym i wydaje się, iż nikt i…

Szpiedzy Mossadu i tajne wojny Izraela (Yossi Melman i Dan Raviv) – recenzja
Publicystyka / 30 lipca 2014

A każdy szpieg to książę to debiutancka książka duetu dwóch dziennikarzy – Dana Raviva i Yossiego Melmana – poświęcona powstaniu i działalności służb Izraela. Okazuje się, że w porównaniu do Szpiegów Mossadu i tajnych wojen Izraela stanowi zaledwie preludium do właściwego tematu, jakim jest analiza powstania i działań tajnych agencji wywiadowczych żydowskiego państwa. Autorzy w drobiazgowy sposób opisują wszystkie najważniejsze siatki szpiegowskie: ich początki, czas rozrostu i zmian w działalności, przytaczają sylwetki najważniejszych osób rządzących organizacjami i ich wpływ na rozwój służb Izraela. Okazuje się, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej, ponieważ wszelkie dane na temat poszczególnych jednostek zostały przekazane bezpośrednio przez ich pracowników, niemniej w porównaniu do informacji medialnych są one bardzo szczegółowe. Dlaczego? Z prostej przyczyny: pomimo ścisłej selekcji, pracownicy legendarnego Mossadu (zagranicznej służby wywiadowczej), Amanu (wywiad wojskowy), Szin-Bet (wywiad krajowy) i utajnionego Lakamu (tajna jednostka w ramach Szin-Bet) zdradzili wiele ocenzurowanych danych, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. W związku z powyższym skupiają się głównie na działalności w latach 50-tych i 60-tych, niewiele wspominając o okresie lat 1970-1990 i spuszczając zasłonę milczenia na okres od końca lat 90-tych do początków XXI wieku (za wyjątkiem opisu wirusa komputerowego „Stuxnet” niezauważalnie niszczącego irańskie wirówki służące do produkcji broni nuklearnej, o czym szeroko pisano jakiś czas…