9 marca 2016

Klucz niebiosO ile pierwszy tom Endgame okazał się interesującym i nietuzinkowym wydarzeniem medialnym (w skrócie: czytelnicy mieli możliwość rozwiązywania zagadki wraz z bohaterami i wygrania prawdziwych pieniędzy), ale słabą pozycją literacką, to kontynuację można uznać za nikłe światełko w tunelu. W tomie pierwszym powieści Jamesa Freya oraz Nilsa Johnsona Sheltona kulała przede wszystkim fabuła oraz nieustanne przeskakiwanie między dwunastoma bohaterami. Nie pomogło także zachowanie oryginalnego układu tekstu – pozbawienie wcięć, akapitów oraz części znaków przystankowych – zwyczajnie męczyło. Klucz niebios stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń kończących pierwszy tom trylogii, jednak z o wiele lepiej poprowadzonym wątkiem fabularnym i mniejszym chaosem w obrębie zmiany narracji z jednej postaci na drugą.

Prawdopodobnie wynika to z faktu, iż zmniejszeniu uległa liczba protagonistów – już tylko dziewięć osób pozostaje w tytułowej grze. Klucz Ziemi został odnaleziony przez Sarę Alopay, co motywuje pozostałych Graczy do ostrzejszej walki o drugi artefakt. Nieco więcej miejsca zostało poświęcone Hilalowi, Maccabee i Baitsakhanowi, natomiast wątek Olmeka i Cahokianki wiele stracił z racji przewidywalności. Konstrukcja fabuły drugiego tomu jest zbliżona do tej z części pierwszej, dość powiedzieć, że główne wydarzenia wciąż obracają się wokół prób odnalezienia tytułowego klucza. Pociąga to ze sobą kolejne sojusze, zdrady oraz intrygi. Mordercze wyścigi staja się jeszcze bardziej krwawe i zajadłe, bohaterowie nie mają chwili wytchnienia. Może się wydawać, iż autorów bawi taka eskalacja przemocy w walce o zdobycie kolejnego artefaktu, osobiście nie znalazłam bowiem żadnego logicznego usprawiedliwienia tak drastycznych scen.

Zdecydowanym plusem Klucza niebios jest uzupełnienie luk fabularnych dotyczących samego projektu Endgame. Okazuje się, że może być on powstrzymany, w czym niebanalną rolę odgrywa także starożytny lud Aksumów. Rozbudowanie kolejnych elementów mitologicznych oraz nadanie nowego, magicznego znaczenia poszczególnym przedmiotom sprawia, iż całość zaczyna nabierać sensu. Bardzo ciekawą rolę pełnią CIA, FBI i MI6, które dowiedziawszy się o Endgame, postanowiły wdrożyć własny plan ratowania planety, wciągając do współpracy Graczy. Przez co bardzo szybko dowiaduje się o nim cała ludzkość. Wybucha powszechna panika, nad którą nikt i nic nie jest w stanie zapanować.

Ciężko jest powiedzieć coś nowego o postaciach przewijających się na kolejnych kartach powieści. To nadal młodzi, ale bezwzględni wojownicy, biorący udział w walce o przetrwanie. Niestraszne im zabijanie przy użyciu nowoczesnych rodzajów broni oraz wymyślnych, śmiercionośnych gadżetów. Eliminują najsłabszych, dążąc do realizacji własnych celów. A te nie zawsze muszą być zgodne z wytycznymi Endgame – świadczy o tym chociażby zachowanie Asiling Kopp, która za wszelką cenę próbuje powstrzymać nadchodzącą zagładę. Niemniej, nadal nie sposób się z nimi utożsamić, wydawać się może, iż każdy jednakowo przeżywa ból, strach i nienawiść. Z drugiej strony powieść skonstruowana jest w takim sposób, iż w każdej chwili ktoś może zginąć, dlatego nie warto się nawet przywiązywać do konkretnej osoby.

Z pewnością wiele emocji i wrażeń tracą osoby, które nie są skore do jednoczesnej lektury i wirtualnego śledzenia ruchów bohaterów oraz rozwiązywania z nimi zagadek. Części z nich trzeba szukać na portalach społecznościowych (Twitter, Google+), a części w filmikach na YouTubie oraz przy pomocy specjalnej aplikacji zaprojektowanej przez programistów Google Niantic. Dla młodszych (czytaj: w wieku 15–25 lat) odbiorców skorych do częstego zaglądania do sieci to z pewnością wielka atrakcja, wszak to oni stanowią główny target wydawniczy omawianej pozycji.

Reasumując, to literacko-wirtualne doświadczenie w Kluczu niebios okazało się fabularnie lepiej dopracowane niż w przypadku Endgame. Wezwanie. Powieść utrzymuje równie szybkie tempo akcji co w poprzedniej części. Niestety, podejrzewam, iż rozczarowane pierwszym tomem osoby będą miały problem w sięgnięciu po kontynuację, zaś znajomość serii otwierającej trylogię jest niezbędna, by móc cokolwiek zrozumieć z Klucza niebios. Z kolei finałowy cliffhanger sprawia, iż nie sposób nie sięgnąć po zapowiadany na 2016 rok ostatni tom cyklu. I chociaż koniec samego Endgame może zakończyć się dwojako: świat uda się w jakiś sposób uratować albo wszyscy ulegną zagładzie, to jednak intryguje, w jaki sposób to się stanie, kto zginie i co będzie trzeba poświęcić w imię wyższego dobra. Moim zdaniem ciekawość po raz kolejny zwycięży i stanie się głównym powodem sięgnięcia po trzecią część.

Pattyczak

Tytuł:  Klucz niebios

Autor: James Frey oraz Nils Johnson Shelton

Tytuł oryginalny: Sky Key

Seria: Endgame #2

Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski

Wydawnictwo: SQN

Data i miejsce wydania: 21.10.2015, Kraków

Oprawa: miękka z obwolutą

Wydanie: I

Liczba stron: 512

ISBN: 978-83-7924-494-2
Recenzja ukazała się na stronie Gildii Literatury

Podsumowanie

Klucz niebios

Klucz niebios
  • 3/10
    Fabuła
  • 1/10
    Stylistyka
  • 5/10
    Wydanie

Zalety

  • szybka, dynamiczna akcja

Wady

  • brak logiki w zachowaniu bohaterów
  • fatalna stylistyka autorów
  • zbyt wiele linków i multimedialnych odnośników