3 czerwca 2015

Jennifer Donnelly - Wielki błękitSyreny to półkobiety, półptaki, obdarzone urzekającym głosem (…) W sztuce przedstawiano je zrazu jako drapieżne potwory-ptaszyska, podobne do harpii, ker i wampirów; sztuka klasyczna uszlachetniła je, ukazując je jako piękne, opłakujące zmarłych istoty…*. Obecnie we wszelkiego rodzaju dziełach, zarówno filmowych, jak i literackich, są one ukazywane w postaci nieziemskiej urody kobiet z rybimi ogonami. Mocny akcent kładzie się również na moc ich śpiewu, który służy do wabienia ku zgubie żeglarzy, tak jak przedstawiono to w micie o Odyseuszu, albo zachwycania (bajka Disneya Mała syrenka). Jaki obraz syren przedstawiła w swojej książce Jennifer Donnelly?

Serafina, księżniczka Miromary, staje przed trudnym zadaniem. Jako przyszła władczyni musi pomyślnie przejść Dokimi – próbę potwierdzającą jej prawo do tronu. Test składa się z trzech części: sprawdzianu krwi, mającego na celu potwierdzenie, czy bohaterka rzeczywiście pochodzi z rządzącego rodu, chwili, kiedy protagonistka wykona pieśń magii śpiewu, oraz ostatniego etapu, przysięgi, gdy zostanie zaręczona z księciem pochodzącym z zaprzyjaźnionego królestwa. Serafina boi się, że nie spełni oczekiwań swojej rodzicielki, a także zawiedzie własnych poddanych. Nie wie jednak, że została jej przeznaczona inna rola, która całkowicie odmieni jej świat.

Książka young adult z akcją rozgrywającą się w morskich głębinach? Trzeba przyznać, że ten nader odważny krok zaowocował powstaniem naprawdę ciekawej i wciągającej historii. Naiwnej, przewidywalnej i miejscami przerysowanej, jednak na pewno oryginalnej i urzekającej. Całe uniwersum okazało się dokładnie dopracowane, każdy element przemyślany. Wykreowano syreni świat, gdzie wbrew tradycjom panującym wśród ludzki, dla których najważniejszy jest potomek męskiej linii, to kobiety grają pierwsze skrzypce. Autorka przystosowuje słownictwo i nazewnictwo do wodnych kryteriów – i tak otrzymuje się tusz do rzęs z atramentu kałamarnicy, perły nadające blask ogonowi czy morskie specjały kulinarne. Każdy mieszkaniec głębin posiada nawet swój własny język. Jennifer Donnelly to jedna z nielicznych pisarek young adulkt, która rzeczywiście postawiła na jakość, a nie tylko miłosne ekscesy.

Zwłaszcza, że tych ostatnich w książce jak na lekarstwo – tutaj, przynajmniej w początkowym tomie, miłostki zostają zepchnięte na dalszy plan, a prym wiedzie kilka innych motywów, jak choćby poszukiwania własnego miejsca w świecie, próby spełnienia obowiązku czy odkrycia tajemnicy. Nastoletnia syrena, która musi walczyć ze złem w celu uratowania swoich bliskich i poddanych? Cóż, wprawdzie ten wątek akurat nie okazuje się niczym nowym – wybranka, jedna jedyna, wielka siła – to wszystko już było. Jednak nawet kilka utartych schematów nie jest w stanie negatywnie wpłynąć na odbiór całości.

Bardzo ciekawie poprowadzono natomiast motyw dotyczący syreniego śpiewu. Wpleciono w to stare wierzenia dotyczące wypowiadania inkantacji i wzmocniono je siłą płynącą z melodii. Oba te aspekty – słowny i melodyczny – są ze sobą mocno powiązane. Jedna z postaci trzecioplanowych tłumaczy na kartach powieści, dlaczego owe dwie siły zestawione razem są tak ważne. I tak, cały kult syreniego głosu jest znany od wielu wieków – o czym możecie przeczytać na wstępie recenzji – jednak tutaj autorka nie tylko o nim wspomina, ale również dopieszcza wątek, dorzucając swoje własne pomysły, co daje nam ciekawie zarysowane koncepcje.

Nie można zapomnieć o jeszcze jednym motywie pojawiającym się w Wielkim błękicie – tym dotyczącym luster. Jak wiadomo, zwierciadło służy do przeglądania się w nim, jednak jeżeli chodzi o symbolikę, odnajdziemy kilka innych zastosowań szklanego przedmiotu. Może on stanowić przejście do innej krainy, i taką rolę spełnia w omawianej przeze mnie książce, czy też, jak w cyklu Josepha Delaneya, Kroniki Wardstone, służyć jako sposób komunikacji pomiędzy bohaterami znajdującymi się w innych miejscach. Lustro jest w stanie pokazać również osobie w nie patrzącej, co dzieje się w innym punkcie świata, jak wPowieści o Lisie, czy zostać wykorzystane jako źródło informacji (baśń o Królewnie Śnieżce albo Królowa Wieszczek).

Saga ognia i wody. Wielki błękit to książka, po którą warto sięgnąć. Ciekawe, choć miejscami naiwne postaci, barwny i dopracowany świat przedstawiony, intrygująca historia i mnóstwo motywów – to wszystko sprawia, że ta powieść nie okazuje się kolejną historią o zakochanych nastolatkach pragnących wpaść w ramiona tego jedynego. Miejmy tylko nadzieję, że następne tomy nie obniżą poziomu.

 

Katriona

*W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury, Państwowy Instytut Wydawniczy, Kraków 1985, s. 1127.
Tytuł: Saga ognia i wody. Wielki błękit
Tytuł oryginalny: Waterfire Saga. Deep Blue
Tytuł serii: Saga ognia i wody
Autor: Jennifer Donnelly
Tom serii: I
Tłumaczenia: Patryk Dobrowolski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zielona Sowa
Data i miejsce wydania: maj 2015
Oprawa: miękka
Wydanie: I
Format: 145 x 205 mm
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-7983-167-8

Podsumowanie

Saga Ognia i Wody Wielki Błękit

Saga Ognia i Wody Wielki Błękit
  • 6/10
    Fabuła
  • 0/10
    Stylistyka
  • 7.5/10
    Wydanie

Zalety

  • Ciekawa konstrukcja świata
  • Motyw syren
  • Szybka akcja

Wady

  • Wątek ucieczki ciągnący się przez całą książkę
  • Naiwna protagonistka