Katriona • 7 listopada 2014

Snowpiercer Arka przyszłości (DVD) - recenzja filmuCzłowiek to jedyne zwierze, które się rumieni. I jedyne, które ma za co
– Mark Twain

Filmów poruszających temat zagłady rodzaju ludzkiego powstało wiele. Zarówno tych pokazujących próby przetrwania niespodziewanych katastrof żywiołowych (Pojutrze, 2012), walkę z istotami pragnącymi eksterminować homo sapiens (Wojna światów, Inwazja: Bitwa o Los Angeles), jak i roztaczających przed widzem wizję świata po zagładzie (Księga ocalenia, Jestem legendą). Każde z wspomnianych dzieł dotyka jednej z największych bolączek ludzkości – strachu przed śmiercią. I nie liczy się element, który wpłynie na wyginięcie czy zdziesiątkowaniehomo sapiens, tylko sam fakt zetknięcia się z ostatecznością. Najnowsze dzieło Joon-ho Bonga pod tytułem Snowpiercer ukazuje obraz garstki ludzi, która przetrwała masową zagładę.

W 2014 roku dochodzi do nieudanego eksperymentu – coś, co miało wpłynąć na polepszenie warunków życia na Ziemi, zniwelować globalne ocieplenie za pomocą rozpylenia w atmosferze specyfiku zwanego CW7, powoduje, iż następuje nowa Epoka Lodowcowa. Niedobitki ludzi przetrwały w pociągu zbudowanym przez niejakiego Wilforda. Jednak życie w ciągle poruszającej się metalowej puszce to nie bajka, niektórzy mieszkańcy mają dość i postanawiają wydostać się spod jarzma twórcy maszyny.

Snowpiercer to jedna z najlepszych produkcji pokazujących ludzką naturę. W ekstremalnych warunkach człowiek zamienia się w zwierzę pragnące przetrwać za wszelką cenę. Środki, dzięki którym utrzyma się przy życiu, nie są ważne, liczy się tylko chęć ocalenia własnego jestestwa, nawet kosztem innych osób. Przysłowie homo homini lupus (człowiek człowiekowi wilkiem) znajduje odzwierciedlenie w tym filmie. Tutaj nic nie jest czarne albo białe, nie wiesz, komu powinieneś zaufać, przyjaciel może okazać się twoim największym wrogiem, który zrobi dosłownie wszystko, by uratować własną skórę. Zezwierzęcenie człowieka ukazane w tej produkcji daje do myślenia, wpływa na widza. Odbiorca zastanawia się nad tym, co sam zrobiłby na miejscu bohaterów.

Osoby, które przetrwały zagładę, przynajmniej większość z nich, nie zasługują na uznanie. Wręcz przeciwnie, wywołują bardzo negatywne emocje – i nie chodzi o samo zezwierzęcenie. Oczywiście przetrwanie tak dużej katastrofy wpływa na ludzką psychikę, jednak większość osób żyjących w pociągu zamiast cieszyć się z możliwości dalszej egzystencji, woli spędzać czas na pogrążaniu się w kolejnych uzależnieniach.

Społeczeństwo w pociągu, tak jak i w prawdziwym życiu, zostało podzielone na klasy – najwyższa znajduje się z przodu maszyny, najniższa na jej końcu. Osoby, które mają wszystko, okazują się najsłabszym ogniwem grupy – to bogacze oddający się wszelkiego rodzaju uciechom albo młodzi uzależnieni od trującej substancji, lub zindoktrynowane dzieci. Ludzie z końcowych wagonów to prawdziwa społeczność – pomagająca sobie nawzajem i nie myśląca tylko w kategorii „ja”. Pewnego dnia decydują się na odważny krok, chcą zmienić swoje nędzne życie. Oczywiście najniższa warstwa społeczna pociągu również nie jest pozbawiona wad, które stopniowo poznaje widz.

Pociąg to nie tylko skupisko osób, które przetrwały katastrofę – jego symbolika jest o wiele bardziej złożona. Przede wszystkim to życie, bo gdyby maszyna przestała działać, niedobitki ludzi przestałyby istnieć. To również swego rodzaju nowa wersja biblijnej Arki Noego. Jednak najważniejszym aspektem okazuje się wizja pociągu jako żyjącego organizmu, w którym każdy element ma swoje znaczenie. W filmie wielokrotnie podkreśla się, że każda osoba znajdująca się w maszynie zajmuje przydzielone jej miejsce – ludzie to elementy, dzięki którym pociąg funkcjonuje.

Muzyka to prawdziwa uczta dla miłośników ścieżek dźwiękowych, a gra aktorska sprawia, że film staje się małym arcydziełem. Tilda Swinton kolejny raz odegrała nietuzinkową rolę, najciekawszą postać kobiecą w produkcji, jej mimika, gesty, tembr głosu – wszystko złożyło się w spójną całość i zbudowało wyjątkową postać. Jamie Bell jako gotowy na wszystko Edgar, czy Luke Pasqualino wcielający się w rolę młodego bojownika, oficjalnie nazwałam go snowninja, to kolejne wyróżniające się osobowości. Jednak największym odkryciem produkcji okazał się Chris Evans. Postać przez niego grana, Curtis, to nieszablonowy bohater, który chce odkupić swoje występki z przeszłości. Podróż, w jaką się udaje, wbrew pozorom przeprawa przez pociąg nie należy do najprostszych, zmienia go – protagonista przechodzi swego rodzaju inicjację: dojrzewa, przewartościowuje swoje priorytety.

Snowpiercer to film, który na długo pozostaje w pamięci. Każda scena ma symboliczne znaczenie, trzeba tylko ją zrozumieć. Wszelkie niespodziewane i absurdalne wydarzenia to z góry zaplanowane elementy mające dodać całości niezwykłości i wpłynąć na widza. Jak dla mnie to jeden z lepszych filmów opowiadających o ludzkiej mentalności i pokazujących ciemną stronę człowieka. Zdecydowanie warto zapoznać się z produkcją, która bardzo mocno oddziałuje na odbiorcę.

Katriona

Tytuł: Snowpiercer: Arka przyszłości
Oryginalny tytuł: Snowpiercer
Gatunek: dramat, akcja , sci-Fi
Długość: 126 minut
Język: angielski
Reżyseria: Joon-ho Bong
Scenariusz: Joon-ho Bong, Kelly Masterson
Muzyka: Marco Beltrami
Zdjęcia: Kyung-Pyo Hong
Produkcja: Czechy, Francja, USA, Korea Południowa
Data premiery: 11 kwietnia 2014 (świat)

Obsada:
Chris Evans – Curtis
Kang-ho Song – Namgoong Minsoo
Ed Harris – Wilford
John Hurt – Gilliam
Tilda Swinton – Mason
Jamie Bell – Edgar