Katriona • 7 lutego 2015

Uprowadzona 3Ostatnimi czasy można odnieść wrażenie, iż Liam Neeson gustuje w jednym typie filmów. Sensacja, akcja i dramat – to właśnie w tych gatunkach najczęściej pokazuje swój kunszt aktorski i trzeba przyznać, że wychodzi mu to całkiem nieźle. Aktor sprawdza się w rolach samotnych stróżów prawa, którzy próbują ukarać złoczyńców i przy okazji wybawić kogoś z kłopotów. W zeszłym roku można go było podziwiać m.in. w Non-Stop i Krocząc wśród cieni, natomiast w najbliższych miesiącach pojawi się w Run All Night. Gdyby tego Wam był jeszcze za mało, na ekrany kin weszła trzecia część Uprowadzonej, w której grany przez Neesona Bryan Mills kolejny raz pokazuje, że nie cofnie się przed niczym, gdy w grę wchodzi dobro jego najbliższych.

Tym razem nie chodzi jednak o porwanie córki czy byłej żony, tylko o oczyszczenie swojego imienia i odnalezienie zabójców ukochanej kobiety. Ktoś bowiem zamordował Lenore, a jej ciało podłożył Bryanowi, wszystko wskazuje więc na to, że to Mills pozbawił ją życia. Były agent, poszukiwany przez policję, postanawia znaleźć prawdziwych  zabójcówi ich ukarać.

Czego można się było spodziewać się po kolejnej części Uprowadzonej?  Na pewno więcej scen walk i strzelania. Bryan Mills to bohater, który myśli nad każdym ruchem, jaki ma zamiar wykonać i to właśnie choreografia walk stanowi największą siłę wszystkich trzech filmów serii. Protagonista nadal potrafi zaskoczyć, a akcja wciąga. Ciekawy „smaczek” stanowi zaangażowanie w poszukiwania mordercy Lenore starych kolegów po fachu agenta. Sceny, w których drużyna działa razem, są jednymi z najlepszych w całej produkcji.

Można nawet darować twórcom jej przewidywalność. Każdy spostrzegawczy widz otrzyma na początku filmu kilka wskazówek dotyczących rozwoju wypadków – kto zabił i dlaczego. Wystarczy tylko poskładać je w całość, by bardzo szybko móc rozszyfrować tajemnicę. Jeżeli ktoś szuka w tym filmie ciekawej, intrygującej i trudnej do rozgryzienia zagadki, powinien zrezygnować z zapoznania się z Uprowadzoną 3. Natomiast gdy pragniecie kilkudziesięciu minut wypełnionych pościgami, pociskami i kopniakami, nie zawiedziecie się, bo tutaj ich nie brakuje.

Oczywiście, na pewno znajdą się osoby, które stwierdzą, że obrazowi daleko do dobrej produkcji – bohater nie ewoluuje, cały czas z zatrważającą łatwością wymierza sprawiedliwość, fabuła jest prosta i nijaka, a zakończenie jest w stylu „…i żyli długo i szczęśliwie”. I rzeczywiście tak jest. Czuje  się pewne rozczarowanie Poprzednie części cyklu dość wysoko ustawiły poprzeczkę, „trójka” niestety nie dorównała swoim poprzedniczkom. Za dużo, za szybko i za łatwo – fabuła sprawia wrażenie nie do końca przemyślanej, jakby w pewnym momencie twórcom zabrakło pomysłów na rozwiązania. Pojawia się sztampa i wspomniana wyżej przewidywalność.

Czy można ten film nazwać odgrzewanym kotletem? W jakimś stopniu na pewno. Mało dopracowany scenariusz dość mocno wpływa na odbiór „dzieła”. Nawet świetna gra aktorska nie zapełnia pustki, która powiększa się ze sceny na scenę. Owszem, jest to film sensacyjny, gdzie główną dominantę stanowi akcja. I tej rzeczywiście nie poskąpiono widzowi. Uprowadzona 3 to ciężki przypadek. Widać potencjał, który jednak gdzieś po drodze został zagubiony. Może, gdyby twórcy poczekali jeszcze z kolejną częścią jakiś rok, dwa, w ich głowach zrodziłby się ciekawszy pomysł na fabułę. Nie byłaby ona tak prosta, naiwna i ciężkostrawna. Już nawet nie chodzi o silenie się na innowacyjność, której brak jeszcze da się wybaczyć. Jednak gdy w grę wchodzi ciężkie przedzieranie się z trudem poprzez poszczególne wątki, widz może poczuć się przytłoczony ilością nieprzemyślanych rozwiązań. Właśnie tak dzieje się w przypadku Uprowadzonej 3 – produkcja przytłacza fabularnymi brakami, mimo iż wszystkie inne elementy stoją na wysokim poziomie.

Katriona

Recenzja pierwotnie ukazała się na portalu Gildia Filmu: http://www.film.gildia.pl/filmy/taken-3/recenzja