Pattyczak • 5 sierpnia 2017

Nie sposób oszukać natury – kobiety całkowicie inaczej postrzegają miłość i całą romantyczną otoczkę niż mężczyźni. Zdecydowana większość moich koleżanek zgadza się, że w filmie musi pojawić się kilka podstawowych elementów, które zapewnią przyjemny seans. Inteligentny przystojniak skrywający wrażliwe serce, odważna ale jednocześnie potrzebująca czułości młoda kobieta, kilka humorystycznych sytuacji, chwytające za serce wyzwanie miłości i co najważniejsze, idące za tą deklaracją czyny. A jeśli dodać do tego romantyczną ścieżkę dźwiękową, zachwycającą scenerię oraz zapadający w pamięć finał to nie pozostaje nic innego, jak tylko polecić film kolejnym romantyczkom.

Nie ukrywam, iż wybrać najlepsze filmy romantyczne spośród setek tytułów jest bardzo trudno, bo czyż Przeminęło z wiatrem, rewelacyjna Casablanca, wzruszające Rzymskie wakacje, chwytające za serce Love Story, zabawna Pretty Woman, nieco dziwna Masz wiadomość i inne tytuły nie zasłużyły na miejsce w rankingu? Jednego jestem pewna – bardzo wiele zależy od samego seansu (w kinie, w domu), nastawienia widza (seans z polecenia, na poprawę humoru albo z nudów) oraz osób towarzyszących (przyjaciółki, z drugą połówką albo samemu) – jak widać jest wiele czynników wpływających na tego typu rankingi. Oto moje TOP 5 romantycznych filmów, które doceni każda przedstawicielka płci pięknej i do których z pewnością będę niejednokrotnie wracać.

Pamiętnik (2004)

Generalnie niemal wszystkie ekranizacje książek Nicholasa Sparksa podbijają serca czytelniczek, niemniej nie ulega wątpliwości, iż Pamiętnik należy do najbardziej udanych filmów. Troskliwy staruszek opowiadający swojej chorującej na Alzheimera żonie historię ich miłości. Jest gorące uczucie, przeszkody do pokonania, wspaniała scena miłosna oraz romantyczne deklaracje. Czegoż chcieć więcej? I nawet słaba mimika Ryana Goslinga nie jest w stanie zepsuć seansu.

Piękna i Bestia (1991)

Jedyne animacja w zestawienie. Obraz udowadniający, iż nie liczy się wygląd, lecz wnętrze skrywające wrażliwe i troskliwe serce. Bella udowadnia, iż miłość nie rozwija się w ciągu kilku godzin, lecz potrzeba jej czasu, by dostrzec rodzące się uczucie. Uwielbiam Panią Imbryk i jej psotnego synka, a także utarcia między Płomykiem a Trybikiem. Bajka powstała na podstawie klasycznej francuskiej baśni. A co w niej najbardziej doceniam? Muzykę otwierającą animację, coś wspaniałego! I tak, zazdroszczę Bestii tego ogromnego zbioru książek!

Pearl Harbor (2001)

Klasyczny miłosny trójkąt: dwoje przyjaciół i jedna piękna kobieta, wielka wojna w tle, konflikt między męskim honorem a poszukiwaniem własnego szczęścia. Nic oryginalnego, to prawda, niemniej reżyserowi udało się w zgrabny sposób połączyć sceny wojenne z elementami kina romansowego (nie oceniam tego filmu w żaden sposób pod względem wiarygodności historycznej). Pearl Harbor to jeden z tych filmów, które można obejrzeć razem z drugą połówką i mieć gwarancję, iż nie zaśnie w trakcie seansu. I jeszcze ta piosenka Faith Hill There You’ll be, ach…

Zanim się pojawiłeś (2016)

Och, nie sposób przejść obok tego tytułu obojętnie. To jedna z tych historii, która jest najbardziej prawdopodobna. Dziewczyna szukająca pracy i będąca w kiepskim związku oraz on, bogaty chłopak, dawny playboy, teraz potrzebujący pomocy innych ludzi. Zanim się pojawiłeś to prawdziwy wyciskacz łez i to ze względu na finał. Główny bohater chce dokonać eutanazji nawet po tym, jak piękna Lou przełamała swój wstyd i wyzwała mu płomienną miłość. Nie sposób uniknąć pytań, jak sami byśmy się zachowali w takiej sytuacji: czy dalsze wspólne życie oznacza szczęście (niemniej specyficznie pojmowane) czy jednak jest skazane na niepowodzenie z powodu narastającej złości z powodu tak głębokiego kalectwa?

Veer-Zaara (2004)

Coś nietypowego na koniec. Kino bollywoodzkie jest bardzo specyficzne, pełen kolorowych strojów, nieco irytujących piosenek i wszechobecnych tańców. Jednak w przypadku Veer-Zara to nie te elementy wysuwają się na pierwszy plan. To tragiczna historia miłości indyjskiego pilota i pakistańskiej dziewczyny mającej narzeczonego (warto dodać, że te dwa narody żywią ku sobie jedynie nienawiść). Wspaniałe przedstawienie tak bogatej, ale całkowicie obcej dla nas kultury Indii. Co ciekawe, to jeden z nielicznych filmów, w którym na próżno szukać pocałunków i jakichkolwiek intymnych scen miedzy bohaterami. I tak, są piosenki, tańce i barwne stroje, niemniej nie rażą tak jak w przypadku innych bollywoodzkich przebojów(Gdyby jutra nie było, Czasem słońce czasem deszcz, Nigdy nie mów żegnaj). Veer-Zara to film dla prawdziwych romantyczek, długi i pełen padających w pamięć scen, pełen miłości, ale i bólu.

A Wam jakie tytuły najbardziej zapadły w pamięć? Czym kierujecie się przy wyborze tego typu filmów? Czy kierujecie się szczęśliwym zakończeniem czy także doceniacie te obrazy, które nie kończą się dobrze dla zakochanych? Podzielcie się swoimi uwagami w komentarzach!