Dziewczyna w mechanicznym kołnierzu (Kady Cross) – recenzja
Fantasy , Książki / 18 marca 2014

Książę Griffin nadal nie jest do końca przekonany, czy jeden z jego najlepszych przyjaciół, Jasper Renn, mógł dopuścić się tak haniebnego czynu, jakim okazuje się morderstwo. Wraz z Samem, Emily i Finley udaje się w podróż, by znaleźć chłopaka i dowiedzieć się całej prawdy o jego przeszłości. Bohaterowie nie mają pojęcia, że Jaspera porwał okrutny Dalton, pragnący dostać w swoje ręce znane z pierwszej części tajemnicze urządzenie i otrzymać zwrot wcześniejszej „zaliczki”. Jako „gwarancję bezpieczeństwa” i spełnienia własnych zachcianek trzyma w zamknięciu swojej rezydencji dawną ukochaną Jaspera, Mei, noszącą na szyi tytułowy mechaniczny kołnierz (który przy najmniejszej próbie zdjęcia zaciska na dziewczynie swe śmiertelne szczęki). Na dodatek po piętach Renna depcze również szeryf Whib Kirby. Rozpoczyna się gra z czasem, której stawką jest życie kilku protagonistów. A jeśli do tego wszystkiego dołączyć postać Nikoli Tesli (mającą do odegrania dość ważną rolę), to wychodzi naprawdę interesująca i wciągająca mieszanka! Dziewczyna w mechanicznym kołnierzu to drugi tom cyklu Kronik steampunku. Podobnie jak w przypadku otwierającej serię Dziewczyny w stalowym gorsecie, tak i tutaj czytelnik znajdzie szereg odwołań do wspomnianego fantastycznego gatunku: powietrzne poduszkowce wykorzystujące eter, koegzystencję maszynowych elementów w ciele bohatera, jak również mnogość nawiązań do stylu wiktoriańskiej Anglii, lecz tym razem w nowojorskim wydaniu….

Przybysze z ciemności. Inwazja (recenzjaMichaił Achmanow) – recenzja
Książki , Science-fiction / 16 marca 2014

Polski czytelnik ma utrudniony kontakt z rosyjską literaturą fantastyczną. Siergiej Łukjanienko i Nik Pierumow to jedni z nielicznych pisarzy ze wschodu, którzy są szerzej promowani na naszym rynku wydawniczym. Biorąc do ręki pierwszą część dziesięciotomowego cyklu Michaiła Achmanowa nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nie miałam zielonego pojęcia o jego twórczości ani też jakiejkolwiek wiedzy na temat rosyjskiej space opery. Książki zachodnie należące do tego gatunku wydawały mi się niemal identyczne – inwazja obcych, opisy kosmicznych bitew, wielkich statków i podróży międzygwiezdnych. Nie ulega wątpliwościom, że Achmanow musiał solidnie przyłożyć się zarówno do samego pomysłu, jak i stylu narracji, by jego książka zasłużyła (jak dowiadujemy się z tylnej części okładki) na miano „jednej z najlepszych space oper zza naszej wschodniej granicy”. Na początek przydałoby się kilka słów na temat samego pisarza. Michaił Achmanow urodził się w 1945 roku w Leningradzie i ukończył fizykę na tamtejszym uniwersytecie. Przez wiele lat zajmował się badaniami nad chemią kwantową i fizyką ciała stałego. Dopiero przez ostatnie kilka lat w pełni poświęcił się pisarstwu. Wspominam o tym, bo wiedza, jaką posiada autor, została bardzo dobrze wykorzystana w Przybyszach z ciemności. Świat, jaki wykreował, jest niezwykle logiczny i precyzyjnie opisany. Akcja powieści została umieszczona w 2088 roku, kiedy…

Królestwo spokoju (Jack Ketchum) – recenzja
Horror , Książki / 12 marca 2014

Nigdy nie wiesz co dostaniesz, kiedy wybierzesz opowieść Ketchuma… ale możesz być pewien, że zawsze będziesz zaskoczony i przerażony. “Publishers Weekly” Powiem wprost – nigdy nie czytałam horrorów. Gorzej – zawsze miałam o nich niezbyt pochlebną opinię, bo cóż autor może opisać strasznego? Rzeź, krew, morderstwa, mrok i trupy? Dziękuję, to nie dla mnie. Byłam więc sceptycznie nastawiona do niedawno wydanego w Polsce Królestwa spokojuJacka Ketchuma. Jednak gdy w wyniku nieoczekiwanego splotu zdarzeń zdecydowałam się dać mu szansę i zasiadłam do lektury – coś się zmieniło. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że pierwszy raz w życiu w trakcie czytania miałam ciarki na plecach i wypieki na twarzy. Ketchum jest znany szerokiej publiczności jako autor niezwykle brutalnej książki Poza sezonem i psychologicznej powieści grozy Dziewczyna z sąsiedztwa. Tym razem pisarz przygotował trzydzieści dwa opowiadania, które stworzył na przestrzeni dekady 1992-2003. Trzydzieści dwa teksty, które wywróciły do góry nogami moje przekonania na temat współczesnego literackiego horroru. Nie wszystkie prezentują równy poziom, jednak każdy stanowi ogromną bombę emocjonalną. Fani krwawych jatek, dużych ilości przemocy i gwałtu mogą być zawiedzeni – nie ma tu natłoku naturalistycznych opisów spod znaku masochizmu czy gore. Ketchum postawił nacisk na budowanie nastroju, stopniowanie grozy oraz ukazanie ludzkich dramatów. Czytelnik, jeśli chce…

Rozkosz nieujarzmiona (Larissa Ione) – recenzja
Fantasy , Książki / 9 marca 2014

Czym powinna charakteryzować się dobra książka z gatunku paranormal romance, by mogła przyciągnąć do siebie szerokie grono czytelniczek? Ckliwymi momentami między dwójką kochanków? Opisem potajemnych i szybko skradzionych pocałunków? Momentami grozy i strachu o dalszy los zakochanych? Zapomnijcie o tym! Rozkosz nieujarzmiona wykracza poza takie proste rozwiązania – książka jest nasycona erotyzmem, licznymi wulgaryzmami i dość śmiałymi scenami tortur. Społeczeństwo ludzkie jest wysoko rozwinięte pod względem cywilizacyjym – posiadamy różnorodne systemy edukacji, innowacyjne rozwiązania gospodarcze i wykształconych specjalistów. Jesteśmy niejakim wzorem dla innych ras, bowiem w książce Larissy Ione takich rozwiązań pozazdrościły nam demony, które otworzyły własny szpital dla nadprzyrodzonych istot. Świat potępionych stworzeń radzi sobie całkiem dobrze, gdyby nie fakt, że muszą nieustannie ukrywać się przed członkami Aegis – specjalnej grupy, której obowiązkiem jest ochrona rodzaju ludzkiego przez złem w postaci demonów. Niemniej to nie główny problem Rozkoszy nieujarzmionej – jest nim romans między Taylą Mancuso, wojowniczką Aegis a Eidolonem, seksownym demonem, chirurgiem Miejsckiego Podziemnego Szpitala w Nowym Jorku. Cała historia rozpoczyna się od niefortunnego trafienia Tayli do demonicznego szpitala, gdzie opiekę nad nią przejmuje Eidolon – młody inkub, który lada dzień ma ulec przemianie w Seminusa, dorosłego demona seksualnego.  Ona nie powinna go pożądać, on nie może przekroczyć granicy, jaką narzuca mu zawód lekarza,…

Opowieści praskie (Tomasz Bochiński) – recenzja
Fantasy , Książki / 9 marca 2014

Historia Pragi sięga XV wieku, napisano już o niej i powiedziano bardzo wiele.  Co nowego może dodać o tej części Warszawy raczej mało znany pisarz? Otóż może i to tak wiele, drodzy czytelnicy, że usiądziecie z wrażenia. Tomasz Bochiński, jak podaje we wstępie Tomasz Kołodziejczak, to prażanin z dziada pradziada. Postrzega warszawską dzielnicę zupełnie inaczej niż zwykły mieszkaniec stolicy bądź trzydniowy turysta. Widzi w niej coś magicznego, pociągającego, tajemniczego i jednocześnie ulotnego. Coś, co ginie na naszych oczach. Bochiński widzi ducha dzielnicy tego miejsca, który za jakiś czas może bezpowrotnie zginąć. I właśnie tego ducha próbuje ocalić, snując opowieści dawnej Pragi, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością i owija je nicią oniryzmu. Obraz miasta, jaki wyłania się zza kart Opowieści praskich, nie czaruje. Nie jest kolorowy, wręcz przeciwnie, pełno w nim brutalności, przemocy i biedy. Bochiński opisuje zubożałych mieszkańców, często pozbawionych większych perspektyw, żyjących z dnia na dzień i snujących ciche marzenia o zmianie swego losu. Podczas lektury tekstu tym, co uderza najmocniej, jest naturalizm połączony z… oniryzmem i ciepłem wychylającym się nieśmiało spomiędzy ponurych ulic. Praga odrzuca, jest mroczna, ciemna i niebezpieczna, ale jednocześnie pociągająca. Stare kamienice, radość w oczach dzieci bawiących się w wojnę, oczekiwanie młodej poetki na telefon…

Las Zębów i Rąk (Carrie Ryan) – recenzja
Fantasy , Książki / 9 marca 2014

Kim jesteśmy, jeśli nie przekazywanymi historiami? Co dzieje się, jeśli nie będzie nikogo, kto może je opowiedzieć? Po fantastycznym Pyrkonie 2012, a zwłaszcza po panelu poświęconym apokalipsie, na którym czołowi polscy pisarze rozmawiali o sposobach przetrwania wśród zombie, nabrałam wielkich chęci na książkę o postapokaliptycznej tematyce. Szczęśliwie do rąk wpadł mi pierwszy tom trylogii Las Zębów i Rąk autorstwa Carrie Ryan. W innych krajach ten pisarski debiut szturmem zawojował listy bestsellerów i podbił serca młodych czytelników. Jego lektura przekonała mnie, że rzeczywiście zasłużył na taką ocenę. Książka rozpoczyna się od historii snutej przez nastoletnią bohaterkę. Dziewczyna wspomina jak jej babcia, a potem mama, opowiadały o życiu na wybrzeżu wielkiego oceanu, gdzie ludzie byli szczęśliwi i żyli bez strachu przed Nieuświęconymi. Kim są owi Nieuświęceni? To zombie, które powstały, a właściwie narodziły się wskutek choroby i opanowały całą Ziemię, przynosząc zagładę zarówno małym miejscowościom jak i wielkim metropoliom. Niewielu pamięta świat sprzed Powrotu, ostatniego okresu wolnego od krwiożerczych potworów. Tylko nieliczni przechowują w pamięci strzępy wspomnień, które pozwalają im przetrwać w opustoszałych wioskach. W takiej właśnie rzeczywistości, pełnej strachu i pozbawionej nadziei, żyje Mary, główna bohaterka i zarazem narratorka powieści. Mary nie jest zwyczajną dziewczyną; nie marzy o szybkim ślubie, jaki jest społecznym…

Satelita (Aleksander Janowski) – recenzja
Science-fiction / 9 marca 2014

Wydaje się, że już sama biografia autora  powinna wystarczyć na materiał do przynajmniej dwóch książek. Mam na myśli szczególny przypadek Aleksandra Janowskiego. Był on górnikiem, nauczycielem, redaktorem, dziennikarzem, tłumaczem, lektorem, pośrednikiem w nieruchomościach, bankowcem, a nawet pałał się międzynarodową polityką . Do tej listy dopisać należy jeszcze jeden zawód – pisarza.  Satelita nie jest autorskim debiutem Janowskiego, mimo to czytelnik ma wrażenie braków, jakby niezbyt dopracowanego warsztatu pisarskiego, które chowają się między kartami powieści. Zaznaczę na samym początku – to powieść czysto sensacyjna, nie mająca nic wspólnego z fantastyką. Janowski stara się opisać mechanizm działania wielkich korporacji, które bez żadnych skrupułów wykorzystują wszelkie przychylne ich działaniom sytuacje,  a ich członkowie zdolni są posunąć się nawet do morderstw.  Jednak określenie „stara się” jest tu niestety kluczowe – bo jak wiemy, dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Może słabość opisów funkcjonowania światowych gigantów wynika z  faktu, że przeczytałam kilkanaście książek o podobnej tematyce i Satelita wypada na ich tle po prostu blado, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Teraz postaram się wyjaśnić swoją opinię.

Ja, robot (Isaac Asimov) – recenzja
Książki , Science-fiction / 9 marca 2014

Po pierwsze, nie mogą wyrządzić ludziom krzywdy, przyczynić się do ich nieszczęścia, bólu ani zagrożenia życia.  Po drugie, roboty mają się bezwzględnie wykonywać wszelkie rozkazy wydane przez człowieka. Finalnie, każda maszyna jest zobligowana do chronienia własnej egzystencji. Między tymi prawami nie występują żadne sprzeczności, pierwsze prawo góruje nad pozostałymi, wskazując tym samym na ludzkie życie jako największą wartość w społeczeństwie XXI wieku. I najważniejsze – ludzkość nie ma nic do powiedzenia w sprawie swojej przyszłości, ponieważ nadchodzi era robotów, która stworzy utopijno-komunistyczne światowe państwo, gdzie wszelką władzę będą sprawować inteligentne maszyny. Isaac Asimov jest znany szerokiej publiczności z dwóch ważnych cykli: Fundacji oraz opowiadań o robotach . Ta druga seria posiada szkatułkową kompozycję: pierwszy tekst jest delikatnym wprowadzeniem do świata mechanicznych maszyn, które stopniowo i systematycznie ewoluowały z milczących robotów do inteligentnych i przebiegłych stworzeń, będących w stanie wymknąć się spod kontroli U.S. Robots and Mechanical Men. Klamrową budowę wyznacza wywiad młodego dziennikarza z doktor Susan Calvin, robopsychologiem światowej klasy. Starsza pani snuje historię z własnego życia, jak od niewinnych robotów pomagających w codziennym życiu (Robb), inteligentne maszyny zaczęły zyskiwać nowy wygląd, umiejętności manipulacji i samoświadomość. W opowiadaniu Powód Asimov przedstawia wszelkiego rodzaju religię jako opium dla ludu, którą oświecony rozum powinien odrzucić z…

Kosogłos (Suzanne Collins) – recenzja
Książki , Science-fiction / 5 marca 2014

Do sięgnięcia po finalny wolumin trylogii zachęciła mnie niedawno debiutująca na ekranach kin druga część Igrzysk śmierci pod tytułem W pierścieniu ognia. I choć od lektury środkowego tomu minęło już prawie dziewięć miesięcy, to w mojej pamięci zachowała się większość wydarzeń. Kosogłos rozpoczyna się bezpośrednio po zajściach kończących drugą książkę – Katniss znajduje się w Trzynastym Dystrykcie, Peeta wraz z Johanną są przetrzymywani w Kapitolu, zaś Gale coraz aktywniej włącza się w działania rebeliantów. Finał niezwykłej trylogii skupia się na rozniecaniu buntu w pozostałych Dystryktach i wypowiedzeniu otwartej wojny wrogowi.