0
8.3/10
Takeshi. Cień Śmierci (Maja Lidia Kossakowska) – recenzja
Fantasy , Książki / 29 kwietnia 2014

Kultura Dalekiego Wschodu od zawsze fascynowała Europejczyków swoją tajemniczością i niezwykle silnym przywiązaniem do pewnych wartości, takich jak lojalność, prawdomówność, honor i męstwo. Literatura japońskiego kręgu wyróżnia się nie tylko pod względem ogromnych różnic w mentalności bohaterów Starego Kontynentu i postaci wywodzących się z dalekiego kraju kwitnącej wiśni, ale również w kwestiach stylistycznych: jest to przede wszystkim lektura tekstu niezwykle skondensowanego, oszczędnego w opisach i deskrypcji stanów uczuciowych protagonistów. I do tego odległego azjatyckiego zakątka zabiera nas Kossakowska w swojej najnowszej powieści Takeshi. Cień Śmierci. Kraina Takeshiego to świat demonów Ashura, miłosiernych Bodhisattw, feudalnych panów daimio, magicznych kitsune i diabłów Oni, szogunów, samurajów, świętych wierszy sutry, karmy i samsary. Zakon Czarnej Wody, Rozerwanego Kręgu, Osławionego Kunsztu, Zaciśniętej Pięści czy Uśpionej Wierzby to tylko nieliczne tajemne organizacje, w których szkolą się najlepsi wojownicy i adepci magii. Każdy ma określone miejsce i biada temu, kto posunie się do zdrady swojej struktury bądź postanowi dobrowolnie opuścić jej szeregi. W niewielkiej wiosce dochodzi do rzezi grupy lokalnych rzezimieszków dokonanej przez wędrownego artystę zwanego Cieniem Śmierci. Pozbawiona jakiejkolwiek wrażliwości i łaskawości wobec swoich poddanych panienka Mariko nakazuje schwytanie tajemniczego mężczyzny. Córka wójta Takosuke, młodziutka Haru, udaje się do miasta na nocną eskapadę, gdzie staje się świadkiem…

Rzeki Londynu (Ben Aaronovitch) – recenzja
Fantasy , Książki / 24 kwietnia 2014

W XIX wieku w Europie jedną z popularniejszych form literackich była powieść w odcinkach, czyli historia „publikowana w kolejnych numerach czasopisma”*. Po raz pierwszy ten typ powieści pojawił się pod koniec lat trzydziestych XIX wieku w prasie francuskiej. Rozwój i popularność historii drukowanych w odcinkach związana była ze wzrostem zainteresowania odbiorców gazetami i wszelkiego rodzaju czasopismami. Dzięki augmentacji prasy wzrosło zapotrzebowanie na literaturę rozrywkową, co w konsekwencji doprowadziło do ukształtowania się powieści kryminalnej, której dominantami kompozycyjnymi są zarysowana i dynamiczna akcja oraz śledztwo mające doprowadzić do odkrycia sprawcy zbrodni opisywanej w książce. Głównym bohaterem historii okazuje się przedstawiciel prawa (detektyw, komisarz, policjant) próbujący rozwikłać zagadkę morderstwa. Obecnie wyróżniamy kilka typów tej powieści: sensacyjno-awanturniczą, szpiegowską, policyjną, detektywistyczną oraz czarny kryminał. Jednymi z najpopularniejszych dzieł kryminalnych są te opowiadające o przygodach Sherlocka Holmesa czy Herkulesa Poirota. Wkrótce do tej dwójki może dołączyć jeszcze jedna osobistość – Peter Grant. To miała być rutynowa sprawa – morderstwo, odnalezienie sprawcy, zamknięcie śledztwa. Przypadek okazał się jednak mniej schematyczny. Peter Grant, posterunkowy na okresie próbnym, podczas prowadzenia dochodzenia trafia na ślad, który całkowicie zmieni jego spojrzenia na otaczający go świat. Okazuje się bowiem, że jedyny świadek całego zajścia to duch, co gorsze, może go dostrzec wyłącznie…

Simon Peppercorn. Logowanie do magicznej przestrzeni (Wendell Speer) – recenzja
Fantasy , Książki , Powieść młodzieżowa / 23 kwietnia 2014

Ile to razy w czasie lekcji moje myśli uciekały do innego, magicznego świata, aby tylko na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości? Kto nie marzył o przeżywaniu niezwykłych przygód, rozmowie ze zwierzętami czy uczeniu się zaklęć?  Takie wizje snuje też dwunastoletni Simon Peppercorn, bohater najnowszej książki Wendella Speera. Logowanie do magicznej przestrzeni to kolejna wariacja na temat Harry’ego Pottera – jednak tylko pozornie. Warto wspomnieć, że amerykański autor mieszkał w Polsce wiele lat i dzięki temu jego powieść jest bliska europejskim realiom. Liczne nawiązania do polskich legend i baśni sprawiają, że książka wyróżnia się spośród oferty skierowanej do młodszych czytelników i warto się z nią zapoznać. Chłopak nie jest przykładem idealnego dzieciaka, którego warto naśladować: lubi przezywać swoją nauczycielkę (za co jeszcze będzie się wstydził, nawet w magicznym świecie), ma problemy ze starszymi uczniami, a na dodatek często zdarza mu się zapomnieć o ważnych rzeczach, nawet o własnych urodzinach! Simon stara się przezwyciężyć te trudności uciekając w świat wyobraźni, przez co sprawia wrażenie oderwanego od rzeczywistości. W dniu dwunastych urodzin okazuje się, że jako jeden z nielicznych został wybrany, by pretendować do stanowiska Wojownego Czarodzieja. Peppercorn, aby stać się pełnoprawnym uczniem szkoły magii, musi przejść próbę (tak zwane „wybudzenie z realnego świata”),…

Multirzeczywistość (David Louis Edelman) – recenzja
Science-fiction / 9 kwietnia 2014

Warto przypomnieć sobie treść Infoszoku, tytułu otwierającego trylogięSkok 225, a przynamniej finałową scenę zamykającą pierwszy tom: trzy tygodnie po demonstracji Multirzeczywistości w Andra Pradesh szef feudokopu znika z życia publicznego. Natch ucieka przed Radą przewodzoną przez Lenę Bordę próbującą odebrać mu prawa do programu o niebezpiecznych, wręcz apokaliptycznych, możliwościach i ogromnym potencjale kontrolowania każdego mieszkańca na Ziemi oraz skolonizowanych planetach. Bohater jest osaczony, bowiem niebezpieczeństwo czyha z każdej strony: rywale, rząd i rzekomi sojusznicy, którzy bez mrugnięcia oka są w stanie poświęcić życie Natcha, aby tylko nabyć wyłączne prawa do Multirzeczywistości. Co kryje się za tym terminem? Informacje na jej temat pojawiają się już wInfoszoku: to technologia umożliwiająca tworzenie niezależnych od siebie alternatywnych rzeczywistości. W przypadku prac nad rozwojem projektu ważny jest fakt, iż badania nad nim prowadzi jedna firma (w przeciwieństwie do setek milionów oprogramowań, które co roku wypuszczają niezliczone feudokopry), na czele z Natchem i Margaret Suriną (Pierre Loget zlekceważył ważkość nowej technologii, zaś Bracia Patel wchodzą w niemrawe interesy z Radą), co sprawia, iż życie głównego protagonisty i jego współpracowników jest nieustannie zagrożone. Zanim przejdę bezpośrednio do fabuły drugiej części, pragnę podkreślić jeden, znaczący element wydania – książka posiada blisko pięćdziesięciostronicowy dodatek, w którym znajduje się streszczenie wydarzeń…

Polowanie (Andrew Fukuda) – recenzja
Fantasy , Książki / 2 kwietnia 2014

Upyr, upir, upiór czy też wąpierz to określenia dotyczące tej samej istoty – dziecka nocy, które do życia potrzebuje tylko jednej rzeczy – czerwonego płynu znajdującego się w ludzkim ciele. Według podań ludowych wampirem stawał się ten, kto był nieochrzczony albo został wydalony ze społeczności kościelnej, urodził się w owodni, z czerwoną plamą na ciele lub na zębach, był owocem związku czarownicy z diabłem bądź wilkołakiem albo okazał się siódmym z kolei potomkiem. Klątwa, zły pochówek, samobójstwo – te elementy również mogą mieć wpływ na zamianę człowieka w krwiopijcę. Nie wolno także zapomnieć o ugryzieniu przez wampira. Sposobów na stanie się dzieckiem nocy istnieje kilkanaście, zarówno tych związanych z podaniami ludowymi, jak i wymyślonych przez pisarzy czy reżyserów. Na przestrzeni dekad zmianie ulegała wizja wampira: od bestii o odpychającej aparycji („Nosferatu – symfonia grozy”), poprzez postać roztaczającą wokół siebie aurę tajemniczości i romantyzmu („Dracula”), po świecącą w słońcu wydmuszkę („Zmierzch”). Niektórzy krwiopijcy boją się słońca, inni (jak choćby przedstawiciele tego gatunku występujący w serialu „Pamiętniki wampirów”) potrafią poruszać się za dnia. Jedni są zdolni do przeżycia tylko dzięki „delektowaniu się” ludzką posoką, kolejnym wystarczy krew zwierzęca (dziecko nocy na diecie). Bestia, romantyk, upir z problemem egzystencjonalnym – każde następne dzieło…

Łabędzi Śpiew. Księga I (Robert McCammon) – recenzja
Fantasy , Książki , Science-fiction / 28 marca 2014

Przejdę od razu do treści, bez zbędnych wywodów o apokaliptycznych wizjach końca świata (wszak tych istnieje niezliczona ilość) czy podawania książek podejmujących problematykę ostatecznej zagłady (których jest zapewne więcej niż samych pomysłów). Łabędzi śpiew posiada bardzo niejasny blurb, ponieważ oprócz noty o autorze i ogólnych informacji na temat nagród i wpływu tytułu na swój gatunek (pozycji klasyfikowanej jako arcydzieło literatury postapokaliptycznej), występuje, jak to zazwyczaj bywa, zarys treści. Ale jaki to zarys! Chaotyczny, niejasny w swoim przekazie: tu jakieś dziecko, tam żebraczka z magicznym pierścieniem, w oddali czyhający chłopiec-zabójca, a także szereg mutantów krążących po ziemi! Tak po prawdzie, o czym traktuje ta pozycja?

Czarny Krąg (Patrick Carman) – recenzja

Ot jużnych moriej do polarnogo kraja Kreml, matrioszka, samowar czy biało-niebiesko-czerwona flaga – większości osób wymienione rzeczy kojarzą się z jednym krajem, z Rosją. To największe państwo świata (pod względem powierzchni) znane jest również ze swojej kuchni – wystarczy wspomnieć potrawy takie jak solanka, piel mieni czy boeuf strogonoff. A zabytki? Wspomniany wcześniej Kreml, Plac Czerwony albo Mauzoleum Lenina. To właśnie państwo białych nocy i pieriestrojki stało się – co ciekawe – jednym z głównych bohaterów piątej części serii 39 wskazówek, którego autorem jest Patrick Carman. Wyścig wciąż trwa. Rodzeństwo Cahillów otrzymuje tajemniczą wiadomość od tajemniczego NRR. Wskazówki w niej zawarte prowadzą młodych podróżników do państwa Romanowów – Rosji. Reszta rodziny nie spoczęła jednak na laurach, wszyscy bacznie się przyglądają postępom Amy i Dana, co rusz wymyślając, jak przeszkodzić dzieciom w odnalezieniu kolejnej wskazówki. Jednak w Rosji na rodzeństwo czeka nie tylko następna przygoda, ale i tajemniczy NRR. Kim okaże się osoba pomagająca Amy i Danowi: wrogiem czy przyjacielem? Wielkim atutem serii 39 wskazówek jest uczynienie miasta jednym z bohaterów książek; do niego wędrują poszukiwacze zagadek. W tej części takim cichym protagonistą stała się właśnie Rosja jako państwo. Dzięki książce Czarny krąg czytelnicy są w stanie poznać trochę historii tego…

Dziewczyna w mechanicznym kołnierzu (Kady Cross) – recenzja
Fantasy , Książki / 18 marca 2014

Książę Griffin nadal nie jest do końca przekonany, czy jeden z jego najlepszych przyjaciół, Jasper Renn, mógł dopuścić się tak haniebnego czynu, jakim okazuje się morderstwo. Wraz z Samem, Emily i Finley udaje się w podróż, by znaleźć chłopaka i dowiedzieć się całej prawdy o jego przeszłości. Bohaterowie nie mają pojęcia, że Jaspera porwał okrutny Dalton, pragnący dostać w swoje ręce znane z pierwszej części tajemnicze urządzenie i otrzymać zwrot wcześniejszej „zaliczki”. Jako „gwarancję bezpieczeństwa” i spełnienia własnych zachcianek trzyma w zamknięciu swojej rezydencji dawną ukochaną Jaspera, Mei, noszącą na szyi tytułowy mechaniczny kołnierz (który przy najmniejszej próbie zdjęcia zaciska na dziewczynie swe śmiertelne szczęki). Na dodatek po piętach Renna depcze również szeryf Whib Kirby. Rozpoczyna się gra z czasem, której stawką jest życie kilku protagonistów. A jeśli do tego wszystkiego dołączyć postać Nikoli Tesli (mającą do odegrania dość ważną rolę), to wychodzi naprawdę interesująca i wciągająca mieszanka! Dziewczyna w mechanicznym kołnierzu to drugi tom cyklu Kronik steampunku. Podobnie jak w przypadku otwierającej serię Dziewczyny w stalowym gorsecie, tak i tutaj czytelnik znajdzie szereg odwołań do wspomnianego fantastycznego gatunku: powietrzne poduszkowce wykorzystujące eter, koegzystencję maszynowych elementów w ciele bohatera, jak również mnogość nawiązań do stylu wiktoriańskiej Anglii, lecz tym razem w nowojorskim wydaniu….

Przybysze z ciemności. Inwazja (recenzjaMichaił Achmanow) – recenzja
Książki , Science-fiction / 16 marca 2014

Polski czytelnik ma utrudniony kontakt z rosyjską literaturą fantastyczną. Siergiej Łukjanienko i Nik Pierumow to jedni z nielicznych pisarzy ze wschodu, którzy są szerzej promowani na naszym rynku wydawniczym. Biorąc do ręki pierwszą część dziesięciotomowego cyklu Michaiła Achmanowa nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nie miałam zielonego pojęcia o jego twórczości ani też jakiejkolwiek wiedzy na temat rosyjskiej space opery. Książki zachodnie należące do tego gatunku wydawały mi się niemal identyczne – inwazja obcych, opisy kosmicznych bitew, wielkich statków i podróży międzygwiezdnych. Nie ulega wątpliwościom, że Achmanow musiał solidnie przyłożyć się zarówno do samego pomysłu, jak i stylu narracji, by jego książka zasłużyła (jak dowiadujemy się z tylnej części okładki) na miano „jednej z najlepszych space oper zza naszej wschodniej granicy”. Na początek przydałoby się kilka słów na temat samego pisarza. Michaił Achmanow urodził się w 1945 roku w Leningradzie i ukończył fizykę na tamtejszym uniwersytecie. Przez wiele lat zajmował się badaniami nad chemią kwantową i fizyką ciała stałego. Dopiero przez ostatnie kilka lat w pełni poświęcił się pisarstwu. Wspominam o tym, bo wiedza, jaką posiada autor, została bardzo dobrze wykorzystana w Przybyszach z ciemności. Świat, jaki wykreował, jest niezwykle logiczny i precyzyjnie opisany. Akcja powieści została umieszczona w 2088 roku, kiedy…

Królestwo spokoju (Jack Ketchum) – recenzja
Horror , Książki / 12 marca 2014

Nigdy nie wiesz co dostaniesz, kiedy wybierzesz opowieść Ketchuma… ale możesz być pewien, że zawsze będziesz zaskoczony i przerażony. „Publishers Weekly” Powiem wprost – nigdy nie czytałam horrorów. Gorzej – zawsze miałam o nich niezbyt pochlebną opinię, bo cóż autor może opisać strasznego? Rzeź, krew, morderstwa, mrok i trupy? Dziękuję, to nie dla mnie. Byłam więc sceptycznie nastawiona do niedawno wydanego w Polsce Królestwa spokojuJacka Ketchuma. Jednak gdy w wyniku nieoczekiwanego splotu zdarzeń zdecydowałam się dać mu szansę i zasiadłam do lektury – coś się zmieniło. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że pierwszy raz w życiu w trakcie czytania miałam ciarki na plecach i wypieki na twarzy. Ketchum jest znany szerokiej publiczności jako autor niezwykle brutalnej książki Poza sezonem i psychologicznej powieści grozy Dziewczyna z sąsiedztwa. Tym razem pisarz przygotował trzydzieści dwa opowiadania, które stworzył na przestrzeni dekady 1992-2003. Trzydzieści dwa teksty, które wywróciły do góry nogami moje przekonania na temat współczesnego literackiego horroru. Nie wszystkie prezentują równy poziom, jednak każdy stanowi ogromną bombę emocjonalną. Fani krwawych jatek, dużych ilości przemocy i gwałtu mogą być zawiedzeni – nie ma tu natłoku naturalistycznych opisów spod znaku masochizmu czy gore. Ketchum postawił nacisk na budowanie nastroju, stopniowanie grozy oraz ukazanie ludzkich dramatów. Czytelnik, jeśli chce…