Transformers: Wiek zagłady (2014) – recenzja
Fantastyka / 1 lipca 2014

Nie wiadomo, co się dokładnie wydarzyło. Jakiś czas temu Chicago przeżyło atak, w wyniku którego z wielkiego miasta pozostały praktycznie same gruzy. Od tego momentu wyznaczono wysoką nagrodę za wskazanie miejsca ukrywania się mechanicznych przybyszów na terenie Stanów Zjednoczonych. Jedno jest pewne – ludzie polują na Autoboty i nie mają dla nich żadnej litości, każdy musi zostać schwytany i unieszkodliwiony. Na liście najbardziej poszukiwanych transformersów znajduje się Optimus Prime. Jakby tego było mało, do akcji ponownie wkraczają Decepticony. Sytuacja zdaje się być patowa, ponieważ z jednej strony część przedstawicieli amerykańskiego społeczeństwa zdecydowanie dystansuje się do swoich wcześniejszych obrońców, z drugiej zaś zaczyna współpracować z Lockdownem – nowym transformersem, którego głównym cel to schwytanie Optimusa Prime’a i dostarczenie go do swoich kreatorów znajdujących się gdzieś we Wszechświecie. Wydawać się może, iż dla zmechanizowanych robotów nadchodzi tytułowy „wiek zagłady”, jednakże nikt nie ma pojęcia, iż temu wszystkiemu jest w stanie przeszkodzić jeden niepozorny wynalazca, jego nastoletnia córka oraz jej chłopak, młody amator nielegalnych wyścigów samochodowych. Michael Bay zapowiadał zupełnie nową jakość w czwartej odsłonie Transformersów i słowa dotrzymał: mamy innych bohaterów, niekonwencjonalny wątek fabularny oraz niezliczoną ilość wybuchów i eksplozji. Moim zdaniem są one dość nierówno rozłożone: przez pierwszą połowę filmu praktycznie nie uświadczy…

Księga cmentarna (Neil Gaiman) – recenzja
Fantasy / 24 czerwca 2014

Gdy dorośniesz, ruszysz w świat, Jeśli się nie mylę. Poznasz miłość, Tańca krztynę, Znajdziesz skarb I swoje imię. Radość życia, ból i winę. Nie zostaniesz w tyle. Jednym z podstawowych lęków, z jakimi musi się uporać każdy człowiek, jest ten przed śmiercią. Częstokroć zjawisko opuszczania ziemskiego ciała przez duszę okazuje się zupełnie niezrozumiałe nawet pod względem naukowym, napawa ludzi niepokojem i poczuciem bezsilności. Co się dzieje po drugiej stronie, o ile takowa istnieje? Jak wygląda tam codzienna egzystencja? Czy powinniśmy się obawiać tej części istnienia? Neil Gaiman w Księdze cmentarnej poruszył jeden z najstarszych wątków literackich, jakim jest śmierć i jej wpływ na postrzeganie codziennej rzeczywistości, jak choćby kwestia przebywania i zabaw małych dzieci na cmentarzu, odwiedzanie zmarłych czy chociażby kultywowanie pamięci po osobach, które niedawno opuściły ziemski padół. Pewnego deszczowego wieczoru, do niczym nie wyróżniającego się domu zakrada się morderca o imieniu Jack. Bez problemów pozbawia życia młodych rodziców, a także ich malutką córeczkę. Jednakże mężczyzna jest nieusatysfakcjonowany, bowiem nie zabił swego głównego celu, za jaki obrał kilkuletniego chłopca. Dzieciak uciekł na pobliskie cmentarzysko, gdzie znalazł schronienie u zmarłych mieszkańców. I w tym momencie rozpoczyna się jego wielka przygoda, a przede wszystkim najważniejsza życiowa lekcja, której udzielają mu same duchy: co…

Cienioryt (Krzysztof Piskorski) – recenzja
Fantasy , Powieść historyczna / 12 czerwca 2014

Cienioryt jest znakomitym dziełem mającym potencjał, by stać się prawdziwym bestsellerem. Łączy w sobie dynamikę wydarzeń z serii gierAssasssin’s Creed, intrygi godne samego Aleksandra Dumasa oraz stylistykę XIX wiecznych powieści realistycznych. Najnowsze dzieło Krzysztofa Piskorskiego to moje literackie odkrycie jesieni, które z pewnością znajdzie się w pierwszej trójce najlepszych książek 2013 roku. Wrześniowa lektura powieści utwierdziła mnie w przekonaniu, iż jest to jeden z najbardziej niedocenianych polskich autorów, a na pewno słabo promowany. Dlaczego? Jakże inaczej wytłumaczyć okładkowe twierdzenie nowa gwiazda polskiej fantastyki? To autor, który z każdą kolejną książką udowadnia, że posiada bardzo dobry warsztat pisarski i mnóstwo nietuzinkowych pomysłów czekających, aby je przelać na papier. Krzysztof jest pisarzem mającym na swoim koncie takie utwory, jak trylogię Opowieść piasków, steampunkową dylogię Zadra, Poczet dziwów miejskich i powieść Krawędź czasu, nie pomijając licznych opowiadań drukowanych w rozmaitych antologiach i czasopismach fantastycznych. Autor z każdą kolejną książką udowadnia, że zasługuje na miano owej gwiazdy. Pierwszy raz Krzysztofa Piskorskiego spotkałam kilka lat temu na konwencie. Przypadkowo, z powodu odwołanej prelekcji, zastąpił swego kolegę z branży i bardzo szybko zapadł mi w pamięć. Był to sobotni ranek, na sali zaledwie kilka osób, a on żywo dyskutował na temat fantastyki i prób debiutu na rynku literackim. Sympatyczny, miły i przede wszystkim…

Infoszok (David Louis Edelman) – recenzja
Science-fiction / 9 czerwca 2014

Świat Infoszoku to rzeczywistość wypełniona technologicznymi nowinkami: nie jest istotne, czy człowiek choruje, boryka się z brakiem snu czy głodem, ponieważ istnieje rozwiązanie każdego problemu. Wystarczy wykupić jedną z milionów istniejących aplikacji w tak zwanym Morzu Danych i zaaplikować ją do mózgu, aby odpowiednio pobudzone komórki w ciągu kilku minut zniwelowały wszelkie dolegliwości oraz przywary i napełniły ciało energią witalną. Mało tego, dzięki KOLOR-ze (czyli urządzeniu nanotechnologicznemu wszczepionemu w dowolną część ciała) można modyfikować zewnętrzny wygląd, a więc zmieniać kolor oczu, długość włosów czy nawet figurę. Dokładnie trzysta pięćdziesiąt dziewięć lat po rewolucji sztucznych inteligencji ludzkość doszła do przekonania, iż jedynie zrównoważone połączenie wysoko rozwiniętej technologii programowania z umysłem jest w stanie zapewnić zdrowe i bezpieczne życie. Owe osiągnięcie zostało określone mianem bio/logiki. Nad zbilansowanym rozwojem cywilizacji pieczę dzierży Nadkomitet oraz jego zbrojne ramię – Rada Obrony i Bezpieczeństwa. Natch to ambitny i pozbawiony skrupułów biznesman, prezes feudokorpu (zajmującego się tworzeniem nowych programów sterujących ludzkim organizmem), którego firma rywalizuje z Braćmi Patel o palmę pierwszeństwa w bio/logicznym przewodniku inwestycyjnym Primo. Dzięki pomocy ze strony przyjaciela Horvilai, zadziornej analityczki Jary, przeprowadzają wraz z Natchem pozorowany atak tak zwanego czarnego kodu (nielegalnego oprogramowania) na system bankowy Skarbca. Feudokorp Oprogramowania Osobistego Natcha zdobywa pierwsze miejsce…

Czarownica (2014) – recenzja
Fantastyka / 9 czerwca 2014

Prawdziwym sukcesem jest stworzenie animowanej wersji jednej z najpopularniejszych ludowych legend Europy i przerobienie jej na kasowy hit (co miało miejsce w 1959 roku dzięki Śpiącej królewnie Clyde’a Geronimiego). Zła czarownica zostaje pokonana, księżniczka odnalazła swoją upragnioną miłość, a wszystko zakończyło się słynnym już disney’owskim happy endem. Niemniej prawdziwym wyzwaniem jest wzięcie na warsztat filmowy klasycznej bajki i ukazanie historii w ten sposób, by nie była tylko skomputeryzowaną kopią pierwowzoru, lecz przede wszystkim na nowo przestawiała wydarzenia i zawierała morał skierowany do odbiorców w każdym wieku. Drodzy czytelnicy, całkowicie zapomnijcie o ugrzecznionej opowieści na temat uroczej śpiącej księżniczce i ukaranie za grzechy rodziców przez okrutną wiedźmę. Tym razem Robert Stromberg (scenograf takich produkcji jak Oz Wielki i Potężny, Avatar i Alicja w Krainie Czarów) bawi się oczekiwaniami widzów mających nadzieję na odświeżoną Śpiącą Królewnę z aktorami (a nie jedynie z ich słyszalnymi głosami), jednakże prezentując całkowicie nową, wbrew pozorom wcale nie gorszą, wersję losów pięknej Aurory i przerażającej wiedźmy. A wszystko rozpoczyna się od budzącej niepokój znajomości młodego i zagubionego Stefana z ufną i radosną czarodziejką o nietrafnym (ponieważ kojarzącym się z chrześcijańskim diabłem) imieniu Diabolina. Jedno tragiczne wydarzenie, jakie zajdzie między tą dwójką, niechybnie położy się cieniem na wzajemnych stosunkach przez ponad siedemnaście lat, zarówno w królestwa ludzi…

Dziedzic wojowników (C.W. Chima) – recenzja
Fantasy / 2 czerwca 2014

Nieszczęściem jest wydawanie w kolejności innej, niż wedle daty powstania, cykli powieści. Po bardzo dobrej młodzieżowej serii Siedem Królestw wydawnictwo Galeria Książki pokusiło się o publikację pierwszej trylogii CindyWilliams Chimy z cyklu Kroniki wojowników. Dziedzic wojowników jest jednocześnie debiutem pisarki, który przy Królu demonie wypadł po prostu blado, a to z powodu powtarzalności motywów fantasy, przewidywalności fabuły i jednoznacznych bohaterów. Dodatkowo zamieszczone na blurbie bardzo obszerne streszczenie powieści (blisko trzy czwarte objętości książki!) pozbawia czytelnika jakiejkolwiek radości z lektury. Dziedzic wojowników rozpoczyna się dość intrygującym prologiem, w którym aż roi się od trupów, krwi, cierpienia i chęci zemsty. Następnie akcja przenosi się (niestety praktycznie na stałe) do amerykańskiego miasta Trinity, gdzie rozpoczyna się właściwa fabuła powieści. Szesnastoletni Jack Swift przez nieuwagę zapomniał wziąć leku na serce, dzięki któremu może rzekomo normalnie funkcjonować. Dość szybko okazuje się, że chłopakowi nic nie jest, wręcz przeciwnie, nareszcie zaczyna oddychać pełną piersią, snuć plany na przyszłość i na dodatek dostaje się do ukochanej drużyny sportowej. Jack nie przewidział, że odstawienie lekarstwa może nieść ze sobą negatywne konsekwencje, jaką jest ujawnienie magicznych właściwości jego ciała. Chłopak okazuje się tytułowym dziedzicem wojowników i jednocześnie pożądanym kandydatem do udziału w turnieju magicznych gildii. Od tej pory życie Jacka ulega diametralnej zmianie: starając się prowadzić przeciętne życie amerykańskiego…

Golem i dżin. Część II (Helene Wecker) – recenzja
Fantasy / 28 maja 2014

Serce Chawy coraz silniej pragnie wieść normalne życie: chce zmienić pracę i spotkać prawdziwą miłość. Dzięki namowom ciężarnej Anny Blumberg, córki piekarza, postanawia wybrać się na potańcówkę. Nikt nie przypuszcza, że wieczór skończy się tragicznie dla nich obojga. Młoda dziewczyna zostaje porzucona przez kochanka Irvinga, natomiast golem pierwszy raz traci kontrolę nad swoim zachowaniem. Jednak to nie koniec kłopotów, bowiem na horyzoncie pojawia się Szaalman, który ujrzawszy Chawę w tłumie, chce ją sobie przywłaszczyć bądź, w przypadku oporów, pozbawić życia. Tymczasem Fadma musi szybko wyjść za mąż z powodu rodzinnych nacisków. Niestety, w wyniku dość częstych kontaktów z Arbeelym dziewczyna traci zdrowy rozsądek i umiejętność logicznego myślenia. Jej ojciec, Abu Jusuf, postanawia zaprowadzić ją do czarodzieja, który za odpowiednio wielką opłatę jest w stanie uzdrowić swoją córkę i pomóc schwytać dżina, by ten mógł już na zawsze służyć klanowi. Jednak sam ifrit ma kłopoty, bowiem zostaje rozpoznany jako magiczne stworzenie przez kilkuletniego chłopca. Golema i dżina. Część 2 ciężko określić mianem kontynuacji, ponieważ jest to jedna powieść, w przeciwieństwie do zagranicznych wydań, rozbita na oddzielne tomy. Sięgając po dalszą opowieść, czytelnik powraca do świata Nowego Jorku początku XX wieku: miejskiego zgiełku i kulturowego tygla, w którym mieszają się ludzkie marzenia, porażki…

Wolverine (2013) – recenzja
Fantastyka / 26 maja 2014

Dobry film najczęściej broni się kompilacją kilkunastu rzeczy, m.in. porządną i dopracowaną fabułą tudzież niesamowitymi efektami specjalnymi. Ostatnimi czasy producenci blockbusterów rozbudowali je o 3D, często niepotrzebne, wymuszające na kliencie dodatkowe pieniądze w zamian za kilka trójwymiarowych scen i ból głowy. Najnowszy film w reżyserii Jamesa Mangolda (twórcy m.in. Przerwanej lekcji muzyki,Spaceru po linie oraz 3:10 do Yumy) wypada średnio – o ile fabuła była w miarę spójna, to przedłużające się sceny walki okraszone 3D miejscami stały się po prostu męczące. Wróćmy jednak do początku. Logan jest pogrążony w żałobie po śmierci ukochanej Jean. Przebywa w górach na Alasce, stroni od ludzi, nic nie je, nieustannie śni koszmary z dziewczyną i Nagasaki (tak, dokładnie o tym mieście sprzed ponad 70 lat) w roli głównej. Jednym słowem, wygląda jak wrak człowieka, jego dawna sława minęła, pozostawiając tym samym upadłego bohatera na pastwę losu. Wszystko zmienia się dzięki… śmierci pewnego niedźwiedzia i zetknięciem z młodą Yukio. Wolverine trafia do Japonii, gdzie spotyka swego dawnego przyjaciela, a obecnie właściciela największej krajowej korporacji, pana Yashida. Zostaje zmuszony podjąć misję chronienia młodej spadkobierczyni, pięknej Mariko, która to odmieni los bohatera i to nie w schematyczny i przewidywalny sposób. Dzieje Rosomaka są zgrabnym połączeniem kilku elementów: widowiskowych scen walki,…

Płyńcie moje łzy, rzekł policjant (Philip K. Dick) – recenzja
Science-fiction / 25 maja 2014

Jestem wielką fanką twórczości Philipa K. Dicka. Nie ukrywam, iż jak tylko mam okazję (i pieniądze), to od razu kupuję reedycje jego książek i idę do kina na kolejne ekranizacje powieści. Tym razem na warsztat wzięłam Płyńcie moje łzy, rzekł policjant, niewielkich rozmiarów dzieło (ledwie ponad trzysta stron) nagrodzone w 1975 roku nagrodą Cambella za najlepszą powieść science-fiction oraz nominowane do Hugo i Nebuli. Płyńcie moje łzy rozpoczyna się w typowy, dickowy sposób – głównemu bohaterowi, który wiedzie pozornie szczęśliwe i dostanie życie, z dnia na dzień wszystko wywraca się do góry nogami. W przypadku tego opowiadania mamy do czynienia z Jasonem Traverem, telewizyjną gwiazdą wywierającą ogromny wpływ na swoich odbiorców. Posiada on wszystko, czego dusza zapragnie – pieniądze, sławę, kochanki i obiecujące znajomości. Gdy pewnego ranka budzi się w opuszczonym, hotelowym pokoju bez dokumentów i kart kredytowych, nie ma pojęcia, że to dopiero początek koszmaru, jaki go czeka w brutalnym świecie Ameryki po Drugiej Wojnie Domowej. Jason szybko przekonuje się, że nikt nie może go rozpoznać, zaś wszelkie próby potwierdzenia własnej tożsamości spełzają na niczym, bowiem w żadnym systemie nie widnieje osoba słynnego Travera, prezentera telewizyjnego show. Nie ma o nim jakiejkolwiek informacji, jakby nigdy nie istniał… Wyżej opisana sytuacja jest tylko…

Zbuntowana (Veronica Roth) – recenzja

Okazało się, że pierwsza część trylogii Roth była zaledwie przydługim preludium do właściwych wydarzeń, jakie ukazano w Zbuntowanej. O ile Niezgodna skupiała się na przemianie głównej bohaterki z nieśmiałej dziewczyny w zdecydowaną i pewną siebie osobę, o tyle kontynuacja dość mocno kładzie nacisk na chaos obejmujący zarówno szeregi przywódców frakcji, jak i poszczególnych członków działających bez zgody przełożonych. Tobias i Tris znaleźli tymczasowe schronienie u Serdecznych. Tymczasowe, ponieważ muszą nieustannie się ukrywać przed Jeanine i jej ludźmi, jednocześnie powoli wdrażając plan mający na celu obalenie j brutalnych rządów dyktatorki. Bohaterowie prowadzą negocjacje z przywódcami frakcji, walczą z wewnętrznymi podziałami (i zdradami!) między poszczególnymi ugrupowaniami, a także nieustannie uciekają przed łowcami niezgodnych. I w tym momencie czytelnik zostaje rzucony w sam środek zagmatwanej akcji, ponieważ główne wydarzenia co chwila rozgrywają się w innym miejscu: w siedzibie Nieustraszoności, Erudycji, dawnej dzielnicy Altruizmu, a nawet pośród budynków Prawości. Jednak większość liderów i nawet sami protagoniści zapominają o jednym fakcie – grupie bezfrakcyjnych, którzy chcą zmienić swoją dotychczasową pozycję w społeczeństwie i stać się pełnoprawnymi członkami futurystycznego Chicago. O ile Niezgodna broniła się kilkoma oryginalnymi elementami świata przedstawionego, tak Zbuntowana jest już podróbką Igrzysk śmierci. Fabuła trylogii Roth skupia się na walkach między frakcjami (nie mylić z dystryktami), szpiegowaniu, zdradach, planach rządzenia…