Przybysze z ciemności: Kontratak (Michaił Achmanow)
Książki , Science-fiction / 27 maja 2019

Sięgając po pierwszą książkę z cyklu Przybysze z ciemności, byłam świadoma, iż ma liczyć co najmniej dziesięć tomów. Nie pokładałam większych nadziei w tym, że dalsza część Inwazji (tytuł otwierający serię Achmanowa) utrzyma poziom, bowiem doświadczenie mi podpowiadało, iż środkowe tomy zazwyczaj wychodzą najwyżej średnio, ciągną fabułę do przodu i jednocześnie są na tyle interesujące, iż czytelnik chce poznać zakończenie całości. Akcja ma być rozciągnięta na kilkaset lat, co daje doskonałe pole do opisu różnorodnych aspektów fabuły: od charakterystyki nowych ras, zaprezentowania osiągnięć technologicznych, aż po najdrobniejsze szczegóły dotyczące ewolucji Ziemian. Niestety, tego wszystkiego nadal nie uświadczyłam w Kontrataku. Pierwsza część mówi, jak wskazuje na to sam podtytuł, o inwazji obcych na Ziemię. Biorąc do rąk drugi tom rosyjskiej space opery, od razu wiedziałam, z czym będę mieć do czynienia – z kontratakiem na najeźdźców z kosmosu. Moje przeczucia się sprawdziły – akcja rozpoczyna się blisko czterdzieści lat po wydarzeniach znanych z Inwazji: ludzkość podniosła się po straszliwym ataku rasy bino faata na trzecią planetę od Słońca. Owszem, przybyszom nie udało się pokonać Ziemian, niemniej nikt nie zapomniał o ponad czterdziestu milionach zabitych i wielkich stratach finansowych. Tytułowym kontratakiem kieruje Paul Corcoran, syn Abigail  McNeal i męskiego przedstawiciela bino faata….

0
8.3/10
Dwunasta karta (Jeffrey Deaver)
Powieść kryminalna / 22 maja 2019

Za każdą wielką fortuną kryje się zbrodnia Honore De Balzac Jeffrey Deaver jest niewątpliwie pisarzem, który w swoich powieściach kryminalnych mierzy się z wieloma aspektami życia Amerykanów. Chociaż Lincoln Rhyme i Amelia Sachs to bohaterowie całej serii książek o parze błyskotliwych kryminalistów, to zbrodnie, z którymi się mieszą, są odbiciem problemów mieszkańców Stanów Zjednoczonych. I niekoniecznie są to zbrodnie wymyślone wyłącznie przez autora Kolekcjonera kości, gdyż Deaver jest błyskotliwym obserwatorem życia Nowego Jorku, które przenosi na karty powieści. I właśnie w tym mieście, w czytelni Muzeum Afroamerykańskiego zostaje podjęta próba morderstwa. Zaatakowano 16-letnią Geneva Settle, a wszystkie ślady wskazują na próbę gwałtu. Do śledztwa przydzielono Lincolna i Amelię, którzy nie uwierzyli w zwykłą napaść i zaczęli drążyć temat. Okazało się, że dziewczynie wychowanej w Harlemie udaje się uciec i na szczęście wyjść bez szwanku. Według jej relacji zbrodniarz, Thompson Boyd, nieomal nie oszalał z wściekłości, gdyż jego celem było pozbawienie życia ofierze, a dowody świadczące o napaści seksualnej miały jedynie zmylić trop, podobnie jak pozostawiona dwunasta karta tarota z wizerunkiem wisielca. I wszystko wskazuje na to, iż nie ustanie w swoich dążeniach zabicia dziewczyny. Czy Rhyme’owi i Sachs uda się uchwycić zamachowca zanim dopnie swego? Geneva to wyjątkowo ambitna, zdolna…

0
9/10
Zimowy żołnierz (Daniel Mason)
Powieść obyczajowa / 17 maja 2019

Tym, co najbardziej uderza podczas lektury Zimowego żołnierza Daniela Masona, jest głębokie zrozumienie postaci głównego bohatera, jakim okazuje się być Polak Lucjusz Krzelewski. Autor doskonale oddał rozterki młodego człowieka, na który z jednej strony spoczywa piętno powinności wobec utraconej ojczyzny i rodzicielskich oczekiwań, a z drugiej strony chęć całkowitego oddaniu się pasji, jaką jest medycyna. Jest rok 1914, gdy nadchodzi wielka wojna. Młody, pochodzący z bogatej, arystokratycznej polskiej rodziny mieszkającej w Austrii chłopak postanawia przerwać studia medyczne i udać się na wojenny front. Jednak zarówno wiek, brak ukończenia dyplomu, jak i jakiegokolwiek doświadczenia sprawia, że zostaje przydzielony do pomocy w lazarecie w Lemnowicach, gdzieś w samym sercu Karpat. Tam spotyka młodą siostrę zakonną, Margaretę. Wzajemnie się uczą i pomagają ciężko rannym  bojownikom. W drugim roku wojny trafia do ich ubogiego szpitala tytułowy zimowy żołnierz, który odmieni losy dwojga bohaterów. Nie sposób nie przewidzieć, iż w tych trudnych, wojennych warunkach narodzi się uczucie między Lucjuszem a Margaretą, jednak jest to dalekie od typowego romansu. Tu bardzo wiele rzeczy jest niedopowiedzianych, burzliwe emocje są głęboko skrywane w głębi duszy, a słowa nie zostają wypowiedziane na głos. Enigmatyczny charakter Zimowego żołnierza sprawia, że powieść czyta się niczym osobisty dziennik bohatera, zagłębiając się w…

0
9.3/10
Inkub (Artur Urbanowicz)
Horror / 5 maja 2019

W Jodoziorach życie straci się w bardzo dziwny sposób. Do sprawy dziwnej śmierci dwójka staruszków zostaje przypisany młody policjant o litewsko-polskich korzeniach, Vytautas Cesnauskis. Na miejscu okazuje się, że zwłoki w ogóle się nie rozpadają, mają szary kolor i wyglądają na nietknięte od wielu lat, jednak za jednym ledwie dotknięciem rozpadają się w popiół, a dom, w którym się znajdowały, rozwalił się w kilka chwil. Mężczyźnie trudno jest prowadzić śledztwo, ponieważ nikt nie jest skory mu pomóc ani też odpowiedzieć na ważne dla śledztwa pytania. Jodoziory liczą ledwie kilka domostw, nikt nie chce rozmawiać z obcymi, nie działa telewizja ani telefony komórkowe, o internecie nie wspominając. Akcja Inkuba pióra Artura Urbanowicza rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych: w latach70. XX wieku oraz współczesnych. Ta pierwsza historia, o eleganckiej, inteligentnej i jednocześnie skrytej kobiecie przeprowadzającej się do Jodozior, jest o wiele bardziej mroczna i niepokojąca. Czy to naprawdę wiedźma, jak powiadają miejscowi, a może piekielny demon? Skąd w ogóle tego typu przypuszczenia? Otóż niedługo po jej przybyciu w wiosce zaczynają dziać się mrożące w żyłach wydarzenia, jakich w żadnej sposób nie można racjonalnie wytłumaczyć: ginące na cmentarzu krzyże, zielona poświata wysysająca energię ze zwierząt i ludzi, a także dziwne morderstwa i…

0
7/10
Nazywają mnie śmierć (Klester Cavalcanti)
Publicystyka / 3 maja 2019

Julio Santana nie miał tak naprawdę wyboru: albo spełni polecenie swojego mocno chorego wujka (nawiasem mówiąc żołnierza i płatnego zabójcy) albo zginie jego cała rodzina (rodzeństwo oraz rodzice mieszkający u brzegów rzeki w głębi puszczy amazońskiej. W wieku 17 lat po raz pierwszy zastrzelił człowieka, zaś w roku 2006 na jego koncie znalazły się 492 osoby, których celowo pozbawił życia. Na początku cena wydawała się śmieszna: 30 kilo ryżu, 20 kilo fasolki, po 10 kilogramów kawy i cukru, a także 5 kilo sera, kilka puszek oleju i butelek wódki, a także, co najważniejsze, życie ukochanego wuja. Z czasem stawka wzrosła, ponieważ młody Julio z polecenia trafił do służby wojskowej wyłapującej komunistów skrywających się w amazońskich latach. Prawdziwa historia mojego życia jest znacznie smutniejsza niż wszystko, co można sobie wyobrazić – Julio Santana Książkę czyta się naprawdę przyjemnie, nie jak reportaż, lecz dobry kryminał, w którym kibicujemy głównemu bohaterowi: Julio ma 17 lat, jest do szaleństwa zakochany w Ritinhi i marzy o tym, aby przeżyć z dziewczyną swój pierwszy raz. Zabójcą na zlecenie został naprawdę przypadkowo, raczej z przymusu niż dobrej woli, a późniejsze zlecenia to pokłosie dewastacji psychiki młodego umysłu, jaki do tej pory rozwijał się z dala od cywilizacji,…

0
7.3/10
Słoneczna loteria (Philip K. Dick)
Science-fiction / 1 maja 2019

W tej rzeczywistości wszystko da wygrać, a dokładniej wylosować: od samochodu, mieszkania, aż do władzy nad całym światem. Lotermistrzem można stać się w każdym momencie, jak i równie szybko stracić to stanowisko. Kto wie, czy niewykształcony robotnik lub wyedukowany przedstawiciel rządu w przyszłości nie będzie osobą dzierżącą władzę nad całym uniwersum. Jednak aby nie było zbyt kolorowo, to na nowo wybranego przywódcę czeka również wylosowany w loterii przeciwnik, który ma za zadanie zgładzić szczęśliwca. Witamy w świecie Słonecznej loterii, pierwszej opublikowanej książki Philipa K. Dicka. Głównym bohaterem powieści Dicka jest Ted Benteley, wraz z którym śledzimy próby zabójstwa nowo wybranego przywódcy światowego systemu. Młody chemik zaczyna przeciwstawiać się istniejącemu porządkowi, gdy odkrywa, że tak naprawdę rzeczywistością nie rządzi przypadek, lecz pewien zbiór reguł wyznaczonych przez bezduszne korporacje prowadzone przez nie polityków. Początkowo Ted jawi się jako typowy bohater kroczący drogą „od zera do bohatera”, jednak nic mylnego! Bardziej niż na wygranej w loterii zależy mu na ujawnieniu mechanizmów rządzących światem. Teoretycznie opartego na twardej, matematycznej logice, bo specjalna „butelka”, której działania nie zna żadna osoba, ma sprawiedliwie wybierać przywódcę i uchronić ludzkość przed nepotyzmem, przekupstwem i stronniczością. A jednak algorytm nie jest bezbłędny. Największym paradoksem w świecie rządzonym przez losowość…

0
9/10
Dziennik 29 – książka interaktywna
Gry , Książki / 25 kwietnia 2019

Zaczyna się naprawdę świetnie – grupa naukowców, po 28 tygodniach badań wykopalisk, nagle znika. Pozostaje po nich jedynie dziennik z dziwnymi zagadkami. Czy uda się rozwikłać tajemnicze zniknięcie? Czy pozaziemska cywilizacja, której ślady archeologiczne badali przez ostatnie siedem miesięcy ma z tym coś wspólnego? Dziennik 29 skryje w sobie przełomowe odpowiedzi! W 2017 roku na Kickstarterze pojawił się projekt Dimitrisa Chassapakisa, mający na celu wydanie nietuzinkowej, za to wpisującej się w trendy, gry jednoosobowej w postaci niewielkiej książki. Wsparło go ponad 5000 osób i tym sposobem światło dziennie ujrzał Dziennik 29. Chociaż fabuła zaczyna mieć poboczne znaczenie, to warto się nad nią pochylić. Rozwiązując interaktywne łamigłówki miałam wrażenie, że naprawdę obcuję z prawdziwym dziennikiem, ponieważ tekstury, zapiski i rysunki są bardzo starannie wykonane. Sam klimat całej historii przypomina ten z filmu Denisa Villeneuva Nowy Początek. Nie chodzi tylko o odkrycie sekretu zaginięcia naukowców, ile też o nawiązanie kontaktu z obcą cywilizacją, co świetnie ilustruje finał rozgrywki. Aby odszyfrować kolejne wskazówki należy zaopatrzyć się w smartfon z aplikacją do czytania kodów QR, ołówek oraz… dużo wolnego czasu. Tak naprawdę największym wyzwaniem jest niezaglądanie do podpowiedzi związanej z konkretnym zagadnieniem. Dziennik 29 ma tylko 144 strony, ale gwarantuję Wam, że minie kilka wieczorów, zanim uda się odszyfrować wszystkie 63…

0
9.3/10
Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne (Ursula K. Le Guin)
Publicystyka / 16 kwietnia 2019

Zmarła w styczniu 2018 roku Ursula Le Guin niemal do końca swoich dni aktywnie uczestniczyła w życiu literackim, również prowadząc blog internetowy. Pod adresem http://www.ursulakleguin.com/Blog2017.html można znaleźć wpisów, spośród których zostało wybranych kilkanaście najważniejszych wpisów z lat 2010-2015, które opublikowano w książce zatytułowanej Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne. Autorka cyklu Ziemiomorze mierzy się z nowym medium, konfrontuje swoje poglądy z nowymi trendami polityczno-społecznymi oraz opisuje historię nowego, futrzastego towarzysza Nie ma tu miejsca na wzniosłe konkluzje lub też odważne deklaracje. Ursula Le Guin z rozbrajającą szczerością stwierdza, że starość to okropny czas w życiu człowieka i trzeba mieć odwagę, aby ją przetrwać. Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne zostały podzielone na cztery główne działy tematyczne (rozważania o starości, o literaturze, o radościach oraz różnorodne myśli związane z wiarą, polityką oraz ogólnym stylem życia), które zostały przeplecione z Kronikami Parda, adoptowanego kota Le Guin. Autorka śmiało, ale jednocześnie stanowczo i bezkompromisowo zajmuje stanowisko wobec religii, gospodarki oraz promowanego niemal na całym świecie weganizmu. Ma swoje zdanie, nie zamierza go zmieniać ani tez łagodzić jego wymowy pod wpływem trendów oraz źle pojętej poprawności politycznej. Myśli ostre, błyskotliwe i, w przeciwieństwie do ciała pisarki, nietknięte naleciałościami minionych dekad….

Macewy codziennego użytku (Łukasz Baksik)
Popularno-naukowe / 12 kwietnia 2019

W języku hebrajskim nie ma jednego, precyzyjnego określenia na miejsce spoczynku zmarłego. Dom grobów, dom wieczności, dom życia lub po prostu cmentarz – bez względu na to, czy Żyd wierzył w nieśmiertelność swojej duszy, czy też sądził, iż jego żywot dobiegł końca, każdy był chowany na gminnym cmentarzu. Bez wielkiej ceremonii, w ciągu doby od stwierdzenia zgonu, ciałem zajmowało się bractwo chewra kadisza, grzebiąc nieboszczyka na nieczystej ziemi. Obowiązkiem rodziny było postawienie macewy upamiętniającej zmarłego – niewielkiego pomnika czy też monumentalnego grobowca. Wichry historii i brak podstawowej wiedzy na temat najważniejszej mniejszości narodowej na terenach Rzeczpospolitej spowodowały, iż małe, kamienne tablice z hebrajskimi literami zyskały nowe życie pełne profanum, całkowicie zatracając swoją pierwotną funkcję. Przed wybuchem II wojny światowej na terenach Polski żyło ponad 3 miliony Żydów. Tak ogromna liczba daje przynajmniej niewielkie wyobrażenie, jak wiele miejsca musiały zajmować żydowskie cmentarze, które w przeciągu kilkunastu lat praktycznie zniknęły z powierzchni ziemi. Album Macewy codziennego użytku stanowi świadectwo dalszych losów macew, które doczekały się nowej odsłony: funkcjonują jako fragmenty murów i ścian, dróg oraz ścieżek, schodów, a nawet narzędzi w gospodarstwie (koła szlifierskie). To tylko kilka z metod zastosowań, z pewnością nie wszystkie. Fotografie, jakie zebrał w swojej pracy Łukasz Baksik,…

0
10/10
Dwanaście słodkich miesięcy (Kasia Guzik)
Poradniki / 4 kwietnia 2019

Dlaczego warto sięgnąć po Dwanaście słodkich miesięcy Kasi Guzik? Powody są dwa – to pięknie wydany album ze zdjęciem każdego wypieku, a po drugie – do ich przygotowania nie trzeba całego sztabu drogich i luksusowych składników, często wystarczy to, co każda gospodyni ma ukryte w kuchennych szafkach. Cały fenomen kulinarnego zbioru kryje się w świetnym wyważeniu i podzieleniu składników: w miesiącach zimowych królują przepisy na bazie czekolady, kawy i różnych smażonych smakołyków (pączki, churros, faworki), wiosną na stołach goszczą wielkanocne baby, mazurki, tarty z rabarbarem i wypieki z truskawkami. Lato obfituje w serniki, jabłeczniki i rolady na bazie jabłek, jeżyn, orzechów i śliwek, a jesień – ta zachwyca korzennymi przyprawami, które dodajemy do dyni, owsianych ciasteczek i babek marchewkowych. Bazę stanowią sezonowe składniki – zwłaszcza owoce, do których latem dopiera się lekkie śmietankowe dodatki, a zimą nieco cięższe  i sycące czekolady, kawy i bakalie. Co do tych ostatnich warto dodać, że autorka stawia na te łatwo dostępne w każdym sklepie: żurawinę, włoskie orzechy, rodzynki, morele – nie ma tu orzeszków pini, nerkowca lub pekan. Jednym słowem to przepisy na każdą kieszeń. Umiar – to kolejne słowo, które przychodzi mi na myśl, kiedy patrzę na Dwanaście słodkich miesięcy. Sto dwadzieścia przepisów…